reklama

Kownacki ma realną szansę na powrót do Lecha? Są pewne opcje [FELIETON]

Opublikowano:
Autor:

Kownacki ma realną szansę na powrót do Lecha? Są pewne opcje [FELIETON] - Zdjęcie główne
Autor: dkownacki9/Instagram | Opis: Wychowanek Lecha Poznań ma jakąkolwiek szansę na powrót do Lecha?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaW środowisku Lecha Poznań zdecydowanie nie ma nudy podczas obecnej przerwy reprezentacyjnej. W sercach kibiców Kolejorza zawrzało po tym, gdy okazało się, że Dawid Kownacki oficjalnie stał się zawodnikiem bez klubu. W social-mediach rozkręcono prawdziwą kampanię forsującą pomysł jego powrotu do macierzystego klubu. Równocześnie z racjonalnego punktu widzenia można jednak mocno powątpiewać w sensowność takiej wizji.
reklama
reklama

W Lechu nie ma wakatu. Kownackiego nie bronią także liczby

Aktualna kadra zawodnicza pierwszego zespołu Lecha Poznań na papierze wydaje się kompletna. Nawet mimo spadków formy poszczególnych zawodników, znalezienie pozycji w formacji ofensywnej, która wymagałaby aktualnie wzmocnienia konkurencji jest dość trudnym zadaniem. To tak naprawdę pierwszy z argumentów potwierdzających brak zasadności sprowadzenia do klubu Dawida Kownackiego w aktualnej sytuacji nawet po promocyjnej cenie, którą dyktowałaby w zasadzie tylko pensja zawodnika.

Na pozycji napastnika jest aż czterech zawodników gotowych do gry w pierwszym składzie, a na prawym skrzydle o miejsce w jedenastce są gotowi walczyć Allahyar Sayyadmanesh, Patrik Walemark oraz w nowym roku z pewnością także Ali Gholizadeh. Transfer Kownackiego, jeśli w ogóle, miałby wymiar symboliczny, co raczej nie pasowałoby do standardów w klubie, gdzie w grę wchodzą przede wszystkim liczby, dane statystyczne, opinie skautów i twarde fakty bazujące na dokładnej analityce. A trzeba jasno wskazać na to, że wychowanek Lecha Poznań po wybitnym sezonie, gdzie wyeksponował wyjątkowe atuty zdecydowanie nie jest.

reklama
Rozwiń

Kownacki był dopiero 49. strzelcem poprzedniego sezonu 2. Bundesligi z ledwie pięcioma golami na koncie oraz dwiema asystami w 21 meczach. Średnio oddawał 1,76 strzału na spotkanie, a 0,67 było celnych. Dla porównania lepsze wyniki w kontekście średniej goli na spotkanie względem wychowanka Lecha osiągał Luca Schuler, a taki sam wskaźnik stał przy Sebastianie Grønningu. To dwaj konkurenci o skład, którzy przypomnijmy grają dla siódmej ekipy zaplecza najwyższej klasy rozgrywkowej w Niemczech. 

Na niekorzyść Kownackiego świadczą też kiepskie liczby w rozegraniu, które jest kluczowym elementem na jego pozycji. Wychowanek Lecha Poznań w poprzednim sezonie miał średnio 10 podań na spotkanie, ale na niskiej skuteczności. Portal "FotMob" wskazywał tu na wyniki oscylujące wokół 60%. Lepiej było tylko w kontekście skuteczności kluczowych podań - wynosiły one 42% przy 0.67 takich zagrań na spotkanie, co było okraszone zielonym kolorem. 

reklama

Powrót do Lecha będzie naznaczony walką. Konkurencja jest mocna

Czy piłkarz w takiej dyspozycji przydałby się Nielsowi Frederiksenowi na pozycji napastnika? Mikael Ishak w klubie jest oczywiście nietykalny, a zatem Kownacki zdecydowanie nie miałby większych szans na papierze, by walczyć z nim o pierwszy skład. Za plecami Szweda znajduje się natomiast Yannick Agnero, który choć jest daleki od dobrej dyspozycji, wciąż ma pewny status w drużynie.

Wydaje się, że największe szanse Kownackiego na grę pojawiłyby się wraz z upłynnieniem jego konkuretna na rynku, ale to w zaistniałej sytuacji jest niemożliwe. Po pierwsze dlatego, że Kolejorz wytypował go na następce Mikaela Ishaka i zapłacił za niego niebagatelną, rekordową do pewnego momentu cenę 2,3 miliona euro. Potencjalna sprzedaż musiałaby mu się spłacić z nawiązką, a obecnie nic nie wskazuje na to, by coś takiego miało miejsce. Powodem jest oczywiście brak liczb Iworyjczyka i jego nieprzekonująca postawa na boisku. 

reklama
Rozwiń

Wątpliwy jest także to, czy Niels Frederiksen byłby w ogóle skłonny zaufać Kownackiemu, biorąc pod uwagę to, jak często Duńczyk bronił Agnero w kryzysowych chwilach. Dla dwukrotnego mistrza kraju sentymenty nie będą miały najmniejszego znaczenia w przypadku transferu. Sam Agnero także nie ustaje w wysiłkach, by wreszcie udowodnić swoją wartość. Kiedy inni odpoczywali na urlopach, on trenował przez cały czas przy Bułgarskiej.

Rozwiń

Agnero wydaje się między młotem, a kowadłem, lecz transfer Dawida Kownackiego na papierze niewiele mógłby zmienić na boisku. Obaj panowie pokazali w ostatnim sezonie, że operowanie piłką, celne podania, boiskowa inteligencja i zachwycająca skuteczność to nie jest coś, co buduje ich dobrą dyspozycję. Tymczasem chcąc rywalizować z Ishakiem trzeba będzie te atuty udowadniać. Wizję wymiany Agnero na Kownackiego zaciemnia także fakt, iż były reprezentant Polski w wieku 29 lat zdecydowanie nie jest opcją na przyszłościowy projekt w przeciwieństwie do 23-latka.

Rozwiń

Kownacki musi upatrywać swojej szansy w... młodzieżowcach!

Właśnie ten argument stanowi kolejny powód, dla którego dla "Kownasia" nie ma miejsca w klubie. Już rok temu na Iworyjczyka mocno napierał Kamil Jakóbczyk, który w pewnym momencie był już wręcz wpychany przez kibiców do pierwszego składu. Teraz natomiast, gdy powoli wraca do siebie po fatalnej kontuzji, pojawił się Wojciech Szymczak - przebojowy, pewny siebie zawodnik podążający drogą swojego rówieśnika.

Rozwiń

Niels Frederiksen regularnie zabiera go na obozy przygotowawcze i wdraża go do treningów z pierwszym zespołem. Ba! Dał mu zadebiutować także w Ekstraklasie oraz meczu z Thun w kwalifikacjach do Ligi Europy. Szymczak za każdym razem wnosił jakość nie tylko pod bramką przeciwnika, ale też w rozegraniu na małej przestrzeni i na jeden kontakt. To prężnie rozwijający się zawodnik, który w rezerwach zdobył już w tym sezonie cztery gole w czterech meczach i dołożył też dwie asysty. Błyskawicznie stał się motorem napędowym zespołu.

Rozwiń

Największą szansą na powrót Kownackiego do Lecha Poznań byłoby oczywiście wypożyczenie obu tych zawodników i zrobienie miejsca weteranowi przynajmniej na rundę wiosenną. Pytanie tylko, czy Lech Poznań już teraz czuje potrzebę, by to zrobić, widząc jak Wojciech Szymczak pcha ambitny zespół rezerw w stronę powrotu do Betclic 2. ligi, który jest priorytetem klubu? Czy transfer Kownackiego można traktować jako prawdziwą, stricte sportową okazję na zatrudnienie kogoś, kto faktycznie stałby się niezbędnym elementem mistrzowskiej układanki? 

Historia już pokazała, że tak się zdarza. W 2022 roku w mgnieniu oka na przestrzeni jednej rundy "Kownacki" odbudował się przy Bułgarskiej po poważnej kontuzji zdobywając pięć goli i trzy asysty - mniej więcej tyle samo co przez cały poprzedni sezon. Jego gol z Wisłą Płock i kluczowe podanie w starciu z Legią wydatnie przyczyniły się do czterech punktów dla Kolejorza. Kownacki miał jednak wtedy 25-lat, grał u trenera, który znał go doskonale i w systemie, który do niego pasował. Czas, tak samo jak projekt sportowy dziesięciokrotnych mistrzów Polski, poszedł jednak do przodu i trzeba przyznać, że "Kownasiowi" zdecydowanie nie sprzyjał.

Rozwiń

Kownacki nie musi być skazany na Lecha. Kolejorz już przecinał pępowiny

Lech Poznań nie ma w ostatnim czasie szczęścia do powrotów wychowanków. Niedawno przed nosem przeszedł mu już Karol Linetty, którego wielki comeback był do niedawna oczkiem w głowie prezesa Piotra Rutkowskiego. Tymczasem mimo swojego bogatego CV został odrzucony przez Nielsa Frederiksena. Wcześniej zaprzepaszczono także szanse na ponowną grę Mariusza Kamińskiego przy Bułgarskiej, a także pozwolono na to, by do Jagiellonii trafił Kamil Jóźwiak. Lech Poznań nie goni desperacko za wychowankami, a udany powrót zanotował póki co tylko Robert Gumny.

Mateusz Skrzypczak jest natomiast przykładem tego, że ponowne założenie koszulki Kolejorza wcale nie musi oznaczać nawiązania do pięknych czasów. Z tego względu próżno liczyć także na to, że i sam Dawid Kownacki będzie chciał realnie w wieku 29-lat zagrać przy Bułgarskiej. Już w przypadku Karola Linetty'ego obserwowaliśmy sytuacje, w których to piłkarze starają się maksymalnie naginać rzeczywistość i przebywać za granicą tak długo jak się da. To samo tyczyło się także samego Tymoteusza Puchacza, któremu taka postawa przyniosła jednak pozytywny skutek. 

Rozwiń

Dawid Kownacki, aby napędzić swoją karierę musiałby trafić do środowiska, gdzie będzie mógł eksponować swoje atuty w ataku. Musiałby dostawać regularne, spore minuty i scenę, na której światła reflektorów byłyby skierowane w pełni na niego. W Lechu Poznań jako trzecioplanowy gracz za Ishakiem i Agnero pełniłby bardziej rolę kwiatka do kożucha. Szczególnie, że nawet trener Niels Frederiksen już wcześniej nawet przy słabiutko dysponowanym Iworyjczku zaprzeczył, że miałby w związku z tym obsadzać pozycję napastnika chociażby bardzo skutecznym Sayyadmaneshem.

Racjonalnie nic nie sprzyja temu, by Kownacki powrócił na Bułgarską. Pomysł ten mógłby być pewnym rozwiązaniem tylko w przypadku poważnej kontuzji któregoś ze strzelców lub wypożyczeniem Szymczaka lub Jakóbczyka. Tym bardziej, że Kownacki nie musi być wcale skazany na Lecha i ma możliwości, by poradzić sobie w innym klubie. Jego stricte ofensywne statystyki z poprzedniego sezonu prezentują się bez większego zarzutu. W szczególności świetne wrażenie robią wyniki dotyczące uderzeń głową, których na 90 minut miał średnio 4,61 na ponad 50% skuteczności. Wygrywał też 6,8 pojedynków na ziemi na takich samych procentach, co w przypadku główek.

Rozwiń
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo