reklama

Lech Poznań mógł wyciągnąć więcej z meczu z Sunderlandem? "Uczucia po meczu są mieszane"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Lech Poznań mógł wyciągnąć więcej z meczu z Sunderlandem? "Uczucia po meczu są mieszane" - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Piłkarze Lecha Poznań dzielili się spostrzeżeniami po trudnej próbie sił.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaLech Poznań odnotował we wczorajszym meczu z Sunderlandem pierwszy punkt w tym sezonie Ligi Europy, ale nastroje po tym spotkaniu były dość zróżnicowane. Część kibiców czuła satysfakcję z powodu wyrwania remisu ekipie z Premier League, natomiast inni twierdzili, że pełna pula zdecydowanie była w zasięgu mistrza Polski. Głos po spotkaniu zabrali sami piłkarze, których pytano o to, jak smakuje wynik z trzeciej kolejki tego turnieju.
reklama

Słodko-gorzkie nastroje lechitów. "Cieszymy się z tego punktu i go szanujemy"

reklama

Radosław Murawski na gorąco potwierdził po spotkaniu, że drużyna Lecha Poznań szanuje punkt po meczu z Sunderlandem. Nie omieszkał jednak zwrócić uwagi na to, że mistrzowie Polski mieli po swojej stronie kilka dobrych okazji strzeleckich, w których powinni zachować się lepiej. Szczególnie, że rywal był z wysokiej półki i nie było co liczyć na to, że podaruje Kolejorzowi trzy oczka na srebrnej tacy. To, co zazwyczaj wychodziło pod bramką rywali w Ekstraklasie w czwartek nie zadziałało, ale lider Lecha Poznań dostrzegał też pozytywy po tym spotkaniu.

- Myślę, że uczucia po meczu są mieszane. Wiemy, jaką jakość ma Sunderland i że też miał swoje sytuacje, natomiast po tych okazjach, które sobie stworzyliśmy zazwyczaj padają gole w Ekstraklasie, które potem nas niosą. Dzisiaj nasza skuteczność nie była najlepsza natomiast myślę, że trzeba być zadowolonym. Przegrywaliśmy 0:1, ale nie poddaliśmy się - walczyliśmy do końca o te gole i jednego udało się zdobyć. Mieliśmy jednak swoje sytuacje i szkoda, że ich nie wykorzystaliśmy, bo można było na tym stadionie, przy tych kibicach pójść za ciosem. Cieszymy się jednak z tego punktu i go szanujemy - zaznaczał Radosław Murawski. 

reklama

W podobnym tonie, co lider Kolejorza wypowiedział się Daniel Hakans, którego akcja w minionym spotkaniu stała się tak naprawdę jednym z symboli problemów mistrza Polski pod bramką Sunderlandu. Fin był świadomy tego, że stał przed wyborną okazję na zwiększenie szans swojej drużyny na zwycięstwo i to właśnie takie problemy w kontekście skuteczności zyskały dziś na dużym znaczeniu. To samo jednak tyczyło się także Sunderlandu, który niejednokrotnie mylił się na potęgę pod bramką Mateusza Lisa.

- Myślę, że dzisiaj pojawiały się przed nami dobre okazje na trzy punkty. Oba zespoły miały przed sobą dobre sytuacje na zdobycie gola po obu stronach boiska. Mieliśmy swoje szanse na komplet punktów przeciwko silnej drużynie z Premier League, ale finalnie wszystko rozbijało się o precyzję w uderzeniach pod bramką przeciwnika, będąc ustawionym do niej przodem. Pod tym względem to było wyrównane spotkanie - dostrzegał Daniel Hakans.

reklama

Radosław Murawski po spotkaniu wyróżnił też to, że w starciu przeciwko Sunderlandowi Kolejorzowi w Lidze Europy wreszcie udało się podnieść po pierwszym poważnym ciosie. Wcześniej taka sytuacja nie miała miejsca i Lech Poznań grał jak o przetrwanie, a tymczasem w czwartek podszedł do dalszej rywalizacji w sposób ewidentnie niewzruszony, wierny swojej filozofii. 

- We wcześniejszych meczach popełnialiśmy błędy, po których nie potrafiliśmy się podnieść. Cieszy to, że nasza reakcja była dzisiaj bardzo pozytywna i nie wpadliśmy w jakiś taki dołek, że straciliśmy gola, a zamiast tego wstaliśmy z kolan i poszliśmy za ciosem - mówił lider środka pola Kolejorza.

Po spotkaniu Terry Yegbe, który jako obrońca miał dobrą pozycję do obserwacji straty pierwszego gola, powiedział nieco więcej na temat comebacku Lecha Poznań i ostatecznego wywalczenia sobie punktu z Sunderlandem. Ghańczyk wyszczególnił inny aspekt, który mógł umknąć kibicom oglądającym to spotkanie, a który został także poruszony w trakcie przerwy w czwartkowym meczu.

reklama

-  Sądzę, że to był dobry występ drużyny. W szczególności w drugiej połowie. W pierwszych 5-10 minutach spotkania wyglądaliśmy nieco panicznie, ale potem wzięliśmy się w garść. Zaczęliśmy się ze sobą komunikować - na początku tego nie robliśmy, a potem wyglądaliśmy już pod tym względem o wiele lepiej, mówiąc sobie, kto ma kogo przejąć od siebie na boisku. W przerwie spotkania zwróciliśmy na to większą uwagę - wspominał Terry Yegbe, stoper Lecha Poznań. 

Gospodarze zdali w czwartek trudny egzamin. "Zaprezentowaliśmy się jak prawdziwa drużyna"

Radosław Murawski przyznał, że Sunderland postawił przed piłkarzami Lecha Poznań trudne zadanie. Gospodarze musieli szybko orientować się w tym, co się dzieje na boisku, a w niektórych aspektach gry praktyka wyparła przedmeczowe założenia. To doprowadziło do tego, że mistrzowie Polski w istocie zostali poddani próbie wcześniej wspomnianej wierności wobec swojej piłkarskiej filozofii. Efekt był taki, że choć mieli pewne zauważalne problemy, finalnie wytrzymali ciśnienie, grając w stylu, do jakiego przyzwyczaili. 

- Mieliśmy swój plan na ten mecz i chcieliśmy na początku zagrywać dłuższe podania, żeby zbierać drugie piłki i próbować atakować na połowie rywala. Natomiast, gdy to przestało wychodzić, to przeszliśmy do swojej gry i skupialiśmy się na tym, co potrafimy najlepiej robić. Ostatnio w Lidze Europy nasza gra nie dawała nam zbyt dużo, bo próbowaliśmy grać i bywaliśmy karceni za jakieś nasze proste błędy, natomiast to jest nasze DNA i tym będziemy się kierować. Będziemy próbować stosować to w każdym meczu, oczywiście z niewielkimi zmianami. Prawdą jest, że gdzieś tam nie funkcjonowało to, co zakładaliśmy sobie przed meczem i musieliśmy coś zmienić - dzielił się spostrzeżeniami Radosław Murawski. 

W szczególności problemy Lecha Poznań zaczęły się uwydatniać po 20. minucie spotkania, kiedy to Sunderland złapał wiatr w żagle. Ich bardzo agresywny, wysoki i intensywny pressing wyeliminował częste zagrożenia po stronie Lecha Poznań i gasił jego akcje w zarodku tuż pod bramką Mateusza Lisa. Zwracał na to uwagę Daniel Hakans, który jako atakujący dość mocno odczuł braki w możliwości tworzeniu regularnych zagrożeń na połowie Anglików. Jednocześnie zwrócił mimo wszystko uwagę na to, że w drugiej połowie Kolejorz dobrze wyczuł swój moment w meczu

- Myślę, że w pierwszej połowie byliśmy mnóstwo razy bardzo mocno naciskani w pressingu i mieliśmy problem, żeby się spod niego wydostać, żeby przeprowadzić akcje w ofensywie. W drugiej połowie natomiast przestrzeń nieco bardziej się dla nas otworzyła i zaczęliśmy zyskiwać więcej szans do ataku. W ogólnym rozrachunku mogę powiedzieć, że mieli bardzo silną defensywę i po prostu byli dobrym zespołem - stwierdził Daniel Hakans. 

Lech Poznań przeszedł w trakcie tych 90 minut małą ewolucję i udowodnił sobie oraz kibicom, że potrafi błyskawicznie, na bieżąco wyciągać wnioski, grając na wysokiej intensywności przeciwko bardzo wymagającemu rywalowi. Terry Yegbe co prawda stwierdził po spotkaniu, że w gruncie rzeczy było to nieco łatwiejsze starcie niż przeciwko Bayerowi Leverkusen, ale i tak Kolejorz został poddany trudnej próbie charakteru. Czwartkowy remis to w dużej mierze zasługa kolektywnej gry i właściwego poziomu samoświadomości, co Ghańczyk dawał do zrozumienia po końcowym gwizdku.

- Szczególnym optymizmem napawała nas druga połowa. Zaprezentowaliśmy się w niej jak prawdziwa drużyna - graliśmy jak drużyna, robiliśmy wszystko, co mogliśmy jako drużyna i broniliśmy jak drużyna. Również tak jak wspominałem wcześniej, nasza komunikacja stała na dobrym poziomie i była dla nas ważna. Powinniśmy utrzymywać takie standardy, jakie dziś zaprezentowaliśmy, w kolejnych spotkaniach - podkreślał Terry Yegbe po spotkaniu. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo