Rekordowe przychody Lecha Poznań
W ostatnich dniach poznaliśmy wyniki raportu przygotowanego przez firmę Grant Thornton, dotyczącego finansów klubów PKO BP Ekstraklasy w poprzednim sezonie. Statystyki pokazują, jak mocno w ostatnim czasie zmieniła się sytuacja Lecha Poznań. Mistrzowie Polski w ubiegłej kampanii wygenerowali aż 248,4 mln złotych przychodu. To znacznie więcej niż rok wcześniej, gdy klub zanotował wynik na poziomie 145,3 mln złotych. To oczywiście nowy rekord finansowy przy Bułgarskiej.
- Po raz pierwszy przebiliśmy granicę dwustu milionów, jeśli chodzi o przychody. W mojej ocenie jest to żniwo kilkunastu lat pracy w spójnej strategii - przyznał w rozmowie z portalem SportMarketing.pl Tomasz Kacprzycki, dyrektor finansowy Lecha Poznań.
Lech zameldował się jednocześnie w ścisłej czołówce polskich klubów pod względem przychodów. Wyżej w zestawieniu znalazła się jedynie Legia Warszawa, a podium uzupełniła Jagiellonia Białystok. Za wszystkimi wynikami stoi jednak kilka źródeł przychodów. Duże znaczenie miały m.in. wyniki sportowe, sprzedaż zawodników, działalność komercyjna, frekwencja oraz powrót do europejskiej rywalizacji. Gdyby odjąć kwestie transferów, liderem całej ligi byłby klub ze stolicy Wielkopolski - 233,7 mln złotych.
Lech nie musi sprzedawać za wszelką cenę
Na dodatkowe wpływy miał fakt, że Lech w poprzednim sezonie ponownie występował w europejskich rozgrywkach. Drużyna Nielsa Frederiksena dotarła w Lidze Konferencji do 1/8 finału, a to przełożyło się na zarobek rzędu 9,43 mln euro (około 41,1 mln złotych) przy uwzględnieniu value pillar, czyli rankingu historycznego i wartości medialnej. Obecna kampania może być pod tym względem rekordowa, gdyż mistrzowie Polski rozpoczęli już rywalizację w fazie ligowej Ligi Europy. Oznacza to nie tylko większy prestiż, ale również większe wpływy z UEFA.
- Oczywiście marzyliśmy o Lidze Mistrzów. Przed tym sezonem wiedzieliśmy, że Liga Europy jest absolutnie w zasięgu i zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że i tam do podniesienia z boiska są pieniądze, które nam zrekompensują brak sprzedaży piłkarzy. Z punktu widzenia finansów nagrody od UEFA w Lidze Europy są około 20-25% wyższe niż w Lidze Konferencji. To oczywiście zostawi w kasie klubu po sezonie pewnie około 10 milionów złotych więcej niż Liga Konferencji. Ale to nie jest coś, co tak jak Liga Mistrzów wyniesie nas na wyższy poziom - podkreślił Kacprzycki w rozmowie ze SportMarketing.pl.
Przy aktualnej sytuacji Lechowi dużo łatwiej opierać budżet na bieżących przychodach, a nie wyłącznie na kolejnych dużych transferach wychodzących. To właśnie ten element może mieć duże znaczenie dla kibiców w kontekście kolejnych okien transferowych. Latem klub nie musiał sprzedawać największych gwiazd oraz wychowanków.
- Nie chcieliśmy się osłabiać. Jesteśmy w takim komfortowym momencie, że możemy sobie pozwalać na odrzucanie ofert, które naszym zdaniem są poniżej wartości rynkowej naszych piłkarzy. Mieliśmy bardzo dużo propozycji za naszych piłkarzy w tym oknie transferowym, ale nie musieliśmy ich sprzedawać, bo jesteśmy mocni finansowo w innych dziedzinach - dodał dyrektor finansowy Kolejorza.
Łączne przychody transferowe w całej Ekstraklasie wzrosły o 37% względem ubiegłego roku, pierwszy raz w historii przebijając próg 300 mln zł. Nie jest też tak, że Lech nie zarobił solidnej kwoty na sprzedaży zawodników - pod tym względem zajął 7. miejsce z dorobkiem ponad 15 mln złotych.
Jest jeszcze przestrzeń na finansowy wzrost
SportMarketing.pl zwrócił uwagę na element, który w kolejnych latach może wpłynąć na finanse klubów Ekstraklasy - prawa medialne. Obecna umowa Canal+ z Ekstraklasą obowiązuje do zakończenia sezonu 2026/27. Na zasadzie sublicencji rozgrywki pokazuje również Telewizja Polska. Lech chciałby, aby wpływy z tego źródła wzrastały, tak jak w przypadku pozostałych kategorii przychodów.
- Chcielibyśmy, żeby przychody z praw telewizyjnych urosły w takim stopniu, w jakim widzimy, że rosną wszystkie inne przychody. Na przestrzeni pięciu lat prawie podwoiliśmy przychody z działalności podstawowej. Wiemy, że Canal+ i TVP Sport opakowują Ekstraklasę fantastycznie. To napędzający się mechanizm – my gramy lepiej, oni pokazują to lepiej. Przez to też na stadion przychodzi więcej ludzi. Mam nadzieję na istotny wzrost w tej kategorii przychodu – powiedział Tomasz Kacprzycki we wspomnianej rozmowie.
Oczywiście nie jest to jedyny obszar, w którym Kolejorz widzi przestrzeń do dalszego wzrostu. Duże znaczenie nadal będzie miała frekwencja przy Bułgarskiej, wyniki sportowe, europejskie puchary, działalność marketingowa oraz kolejne transfery.
Komentarze (0)