reklama

Lech Poznań UAM nie może się przełamać. Wola walki to za mało na GKS Katowice

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Lech Poznań UAM nie może się przełamać. Wola walki to za mało na GKS Katowice - Zdjęcie główne
Autor: Jakub Wyderski | Opis: "Gieksa" wysoko ograła Lecha Poznań UAM. Piłkarki wiedzą, co muszą poprawić.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaLech Poznań UAM kontynuuje swoją przygnębiającą serię meczów bez zwycięstwa w Ekstralidze. Dziś po południu zespół Kolejorza przegrał na własnym terenie z GKS-em Katowice aż 1:4. Było to trzecie starcie w ostatnim czasie z czołowym zespołem w tabeli, który dość wyraźnie zarysował różnicę klas. Poznanianki dzielnie walczyły i zostawiały dużo zdrowia na boisku, ale jakość była po stronie zdobywczyń Pucharu Polski
reklama

Lechitki pokazały, że nie można ich lekceważyć. "Gieksa" dała się ugryźć 

reklama

Lech Poznań UAM podszedł do środowego starcia ze zdobywczyniami Pucharu Polski bez presji na swoich barkach. Beniaminek już zapewnił sobie utrzymanie w tym sezonie i w związku z tym mógł spokojnie rozgrywać mecz z GKS-em Katowice. Piłkarki Kolejorza koncentrowały się przede wszystkim na zapanowaniu nad przebiegiem spotkania. Próbowały zawiązywać wysoki pressing i wyprowadzać akcje za pomocą dłuższych wymian piłki. 

Przyjezdne udowadniały jednak swoją jakość w środkowej części boiska i nie pozwalały Lechowi Poznań UAM bardziej się rozkręcić w ofensywie. Podopieczne Alicji Zając w swoim stylu musiały mocno rozciągać grę na skrzydła za pomocą dalekich przerzutów. Dodatkowo dynamizowały akcje dalekimi podaniami prostopadłymi. To jednak nie przynosiło oczekiwanych rezultatów i faworytki wyszły na prowadzenie jako pierwsze. Wszystko to za sprawą znakomitego trafienia Veroniki Kalaberovej w samo okienko bramki strzeżonej przez Annę Laskowską.

reklama

Od 19. minuty mecz zaczynał się wymykać lechitkom spod kontroli. 120 sekund później przy zamieszaniu blisko bramki Kolejorza Alicja Piechocka sprokurowała rzut karny. Tym razem jednak Anna Laskowska znakomicie wyczuła uderzenie swojej przeciwniczki i utrzymała swój zespół w grze niestety tylko przez moment. Chwilę później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę umieściła Milovanović. Gospodynie w dość nieporadny sposób próbowały wygarnąć piłkę przeciwniczce, ale ta niewiele sobie z tego robiła. 

Pierwsza połowa zarysowała wyraźną różnicę klas choć należy przyznać, że zespół Lecha Poznań UAM starał się łatać wszelkie braki jakościowe ogromną wolą walki. Gospodynie kilkukrotnie stwarzały zagrożenia zarówno po dośrodkowaniach w pole karne czy strzałach z dystansu. Wreszcie w 41. minucie Lech Poznań UAM znalazł drogę do siatki po znakomitym rajdzie Marty Kwiatkowskiej. Piłkarka łatwo wdarła się w pole karne rywalek i po efektownym dryblingu nie dała szans Kindze Seweryn. 

reklama

Tamta akcja jasno pokazała, że Kolejorza absolutnie nie należało lekceważyć. Pomiędzy 30., a 40. minutą spotkania "Gieksa" dała się zepchnąć do niższej defensywy i prosiła się o kłopoty. Lech Poznań UAM skrzętnie z tego skorzystał i pokazał, że rywalki nie mogą zdejmować stopy z gazu. W ostatnich minutach pierwszej połowy podopieczne trenerki Karoliny Koch znów pokazały pazur, będąc blisko trzeciego gola, ale to finalnie im się nie udało.

Gospodyniom nie zabrakło waleczności. Potrzebowały tylko celnych strzałów 

Przyjezdne w drugą połowę weszły agresywnie, gotowe zdominować lechitki. Te jednak wcale nie odpuszczały faworytkom i również momentami dawały do zrozumienia, że potrafią dominować w ataku pozycyjnym. Niebiesko-Białe sprawdzały się w pressingu, odzyskując kontrolę nad meczem. To jednak tylko nieznacznie przybliżało gospodynie do remisu - lechitki wciąż stawiały na długie podania przy konstruowaniu akcji, ale często padały one łupem obrończyń GKS-u Katowice.

reklama

Faworytki z biegiem czasu zyskiwały coraz większą przewagę w grze. Lech Poznań UAM skupiał się niemal wyłącznie na obronie dostępu do własnej bramki. Gospodynie raz za razem uciekały spod topora popisując się ofiarnymi interwencjami, ale w 61. minucie ich żelazna zapora w końcu pękła. Klaudia Maciążka popisała się mocnym strzałem z okolic obrzeża pola karnego i nie dała szans Annie Laskowskiej. 

Lech Poznań UAM nie rezygnował z dotychczasowego planu gry, prezentując na boisku mnóstwo serca do walki. Widać to było w szczególności w grze bez piłki jednak sposób przeprowadzania akcji w ataku nie pozwalał na złapanie kontaktu. Piłkarki Kolejorza szybko pozbywały się piłki, posyłajac daleki podania na dobieg, które kończyły się na nogach Katowiczanek. Z kolei próby konstruowania akcji w ataku pozycyjnym skutkowały narażeniem się na niebezpieczne kontrataki faworytek. 

Podopiecznym Alicji Zając zdecydowanie nie można było odmówić imponującej fizyczności i grze na najwyższej intensywności przez cały mecz, ale jakość Katowiczanek w ofensywie była bezsprzeczna. Lechitki miały po swojej stronie wiele szans w końcówce, lecz wykończenie nie zachwycało w przeciwieństwie do "Gieksy". Gwóźdź do trumny gospodyń wbiła Nieciąg mocnym strzałem w 93. minucie gry. Kolejorz ma przed sobą jeszcze dwie próby, by spróbować przełamać złą serię meczów bez zwycięstwa. Pierwsza nadejdzie 24 maja o 12:00, kiedy to zespół beniaminka pojedzie do Gdańska, aby zmierzyć się z AP Orlen. 

Lech Poznań UAM - GKS Katowice 1:4 (1:2)

 

Gole: Kwiatkowska 41. - Lech - Kalaberova 19., Milovanović 24., Maciążka 61., Nieciąg 93.- GKS 

Lech: Laskowska - Poniedziałek, Łuczak, Kuleczka (Rosińska 78.) - Przybył, Porada (Wojciechowska 53.) , Piechocka (Kubka 85.), Kwiatkowska, Kuśmierczyk (Jurek 53.) - Borowa, Sworska (Kościelak 85.).

GKS: Seweryn - Nowak, Milovanović, Nieciąg, Vojtkova, Maciążka, Brzęczek, Kalaberova (Malesa 46.), Włodarczyk, Kozarzewska, Zawadzka.

Kartki: Kuleczka 27., Poniedziałek 53. - Lech 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo