Za Lechem produktywna przerwa reprezentacyjna. Nad czym pracowano?
Miniona przerwa reprezentacyjna w zespole Lecha Poznań upłynęła pod znakiem szlifowania dotychczasowych schematów taktycznych i usprawniania kolejnych automatyzmów w grze. Celem stała się też poprawa gry przeciwko zespołom w obronie niskiej. Trener Niels Frederiksen dawał dziś do zrozumienia, że jest naprawdę zadowolony z postępów wykonanych przez drużynę. W trakcie kilku tygodni udało się dotknąć każdego wymagającego zmian aspektu na różnych polach.
- Mamy za sobą naprawdę dobrze spożytkowaną przerwę reprezentacyjną. Udało nam się dość dobrze zarządzać treningami, które były bardzo dobre. Skupiliśmy się nieco bardziej na aspektach związanych z ofensywą, ale też obowiązkowo na defensywie i obronie pola karnego chociażby przed dośrodkowaniami. Koncentrowaliśmy się na poprawie wszystkich elementów, które tego wymagały. To były główne punkty przygotowań, ale też staraliśmy się zarządzać obciążeniami i zachowywać balans w tym zakresie. Wiedzieliśmy, że część zawodników wróci z przerwy reprezentacyjnej mając bardzo dużo minut w nogach, a kolejne cztery tygodnie także będą wymagające. Szukaliśmy dobrego balansu - mówił Niels Frederiksen.
Te informacje o maksymalnej produktywności i efektywności w trakcie minionego "pit-stopu" wlewają w serca kibiców Kolejorza trochę nadziei. Głównie zważywszy na fakt, iż do następnej, listopadowej przerwy reprezentacyjnej mistrzowie Polski rozegrają aż dziewięć spotkań. Na rozkładzie mają między innymi: Benficę, Sunderland, Bayer Leverkusen, ale też Legię Warszawa czy Wisłę Kraków. Grafik jest napięty do granic możliwości, czasu na regenerację mało, a mecze będą rozgrywane co trzy dni. Szkoleniowiec skupiał się jednak na pozytywach i nie zamartwiał się dziś potencjalnylmi problemami zespołu w tym newralgicznym czasie.
- Byliśmy przygotowani na długo przed tym "maratonem", który nas wkrótce czeka. Rozegraliśmy już bardzo wiele spotkań. Oczywistym jest, że przed nami znajduje się bardzo aktywny, pracowity czas pełen trudnych spotkań z wymagającymi rywalami. My to jednak lubimy, bowiem gramy dla takich spotkań. Wokół nas znajduje się wiele drużyn, które chciałyby być na naszym miejscu i mieć takie możliwości, jak my. Przed nami fantastyczny i ekscytujący, nowy rozdział tego sezonu. Jesteśmy zadowoleni z pierwszego, a teraz chcemy mieć kolejny, sukcesywny - podsumował trener Lecha Poznań.
W teorii mogło się wydawać, że drużyna Lecha Poznań zostanie wytrącona z rytmu poprzez tak długą przerwę reprezentacyjną, ale Niels Frederiksen jest innego zdania. Jego zdaniem była ona potrzebna pod wieloma względami. Jednym z nich była chociażby możliwość przetestowania umiejętności młodych zawodników z akademii w dłuższym wymiarze czasowym, a także lepsze przyjrzenie się dyspozycji graczy, którzy dotychczas częściej pełnili role rezerwowych. Zespół Kolejorza utrzymał formę meczową i nie ma powodów do zmartwień przed maratonem.
- To zawsze ekscytujące i ciekawe, gdy możemy zaobserwować po tak długiej przerwie, gdzie jesteśmy jako drużyna. Kiedy jednak patrzę na nasze treningi, jestem zdania, że znajdujemy się na dobrej pozycji. Myślę, że potrzebowaliśmy tej przerwy. Powiedziałbym to samo, gdybyśmy przystąpili do listopadowej przerwy reprezentacyjnej. To był dla nas ważny czas, rozegraliśmy też spotkanie towarzyskie przeciwko Cottbus w zeszłą sobotę. Dużo zawodników otrzymało wtedy swoje minuty przez co jesteśmy w dobrej formie i jesteśmy gotowi, by rozpocząć kolejny rozdział tego sezonu - zapowiadał dziś rano Niels Frederiksen.
Problemy zdrowotne zahamują formę Lecha? "Potrafimy sobie z tym poradzić"
Uwaga kibiców Kolejorza skupia się obecnie przede wszystkim na problemach zdrowotnych zespołu Kolejorza. Nie ma co ukrywać, że pierwszy rozdział rywalizacji w tym sezonie mocno przetrzebił szeregi mistrza Polski. Starcił on na 4-5 tygodni jedną ze swoich najważniejszych postaci czyli Allahyara Sayyadmanesha. Irańczyk był wiodącą postacią w wyjściowych składach Lecha Poznań, ale Duńczyk w swoim stylu uspokajał kibiców, że Lech Poznań jest odpowiednio zabezpieczony na tę nieobecność.
- Mamy mnóstwo możliwości, by go zastąpić. Dobrą wiadomością jest to, że Leo Bengtsson wraz Danielem Hakansem powrócili do naszej dyspozycji i są gotowi do gry. Możemy też skorzystać z Luisa Palmy na lewej stronie boiska, więc jest mamy tam dużo opcji do wyboru w miejsce Alli. Potrafimy sobie z tym poradzić - zapewniał szkoleniowiec Kolejorza.
O ile lewa strona wydaje się maksymalnie zabezpieczona, tak na prawej sytuacja jest w teorii nieco bardziej napięta. Kontuzje Sayyadmanesha i Gholizadeha sprawiają, że osamotniony na tamtej pozycji jest Patrik Walemark. On również mierzy się z drobnymi problemami zdrowotnymi. Piłkarz po swoim debiucie w reprezentacji Szwecji przedwcześnie opuścił kadrę "Trzech Koron", ale tu znów nie ma powodów do większych obaw
- Patrik Walemark wrócił do nas. Zagrał mnóstwo spotkań i to jest dla mnie w porządku, że teraz w reprezentacji nie rozegrał jeszcze dodatkowych czterech meczów po 90 minut. Sprawował się jednak całkiem nieźle, co nas wszystkich cieszy. Chociaż z drugiej strony nie wiem, czy mogę tak mówić, biorąc pod uwagę wynik z Polską (śmiech). Dobrze go widzieć. Wrócił wczoraj i muszę powiedzieć, że mimo chorobry wygląda teraz dużo lepiej. Nie powiem, że jest gotowy w 100% na mecz, ale poczekajmy na rozwój wydarzeń w kolejnych dniach - informował Niels Frederiksen.
Poza grą do końca roku pozostaną Joao Moutinho oraz Alex Douglas, ale Niels Frederiksen podzielił się dzisiaj też dobrymi wiadomościami w kontekście sytuacji kadrowej. Wszystko to w związku z powrotami Gustava Berggrena oraz Antoniego Kozubala, którzy zgodnie z przewidywaniami mieli być do dyspozycji szkoleniowca właśnie po wrześniowo-październikowej przerwie reprezentacyjnej. Szkoleniowiec nie potwierdził informacji, że którykolwiek z nich wyjdzie na Śląsk Wrocław w pierwszym składzie, ale na pewno znajdą się w kadrze meczowej.
Lecha czeka niewygodny rywal? Historia wskazuje na trudne zadanie
Niels Frederiksen pół żartem, pół serio przekonywał przed meczem, że nie boi się absolutnie niczego w kontekście wydarzeń boiskowych i trzeba przyznać, że biorąc pod uwagę ostatnie wyniki Śląska Wrocław ma prawo tak twierdzić. Beniaminek odniósł do tej pory tylko jedno zwycięstwo w dziewięciu meczach PKO BP Ekstraklasy. Ostatnie trzy spotkania w tych rozgrywkach zakończyły się jego porażkami. Dość powiedzieć, że w samym sierpniu odnotował trzy remisy w łącznie pięciu spotkaniach na najwyższym szczeblu.
- Myślę, że Śląsk ma dość dobrą strukturę i wie, co chce robić na boisku. To powinno być jego główną siłą - nie zmienia zbyt wiele z meczu na mecz. Wierzę, że jeżeli odnajdziemy naszą jakość z piłką przy nodze i połączymy to z szybką grą, będziemy w stanie poważnie przetestować jego defensywę. Taką mam nadzieję - wspominał szkoleniowiec Kolejorza.
W ekipie Śląska Wrocław na pierwszym planie w kontekście personaliów znajduje się oczywiście znakomity Piotr Samiec-Talar, który po kilkutygodniowej przerwie spowodowanej złamaniem ręki, ma znaleźć się w kadrze na mecz z mistrzem Polski. Kapitan zespołu uzbierał już na swoim koncie cztery gole i trzy asysty w siedmiu meczach, ale Niels Frederiksen nie traktuje zminimalizowania atutów lidera "Wojskowych" jako swojego priorytetu.
- Śląsk Wrocław ma po swojej stronie dobrych zawodników i jest to jeden z powodów, dla których grają w tej lidze. Wiadomym jest, że nie będziemy w niej zawsze grać łatwych spotkań. Naszym celem jest zaprezentować się na maksymalnie, najwyższym poziomie. To jest naszą ambicją - stwierdził trener Lecha Poznań, Niels Frederiksen.
Spotkanie ze Śląskiem Wrocław w teorii może wydawać się dla Lech Poznań niezbyt wymagającym wyzwaniem, ale historia ostatnich starć pokazuje, że mistrzowie Polski nie mają z nim wcale łatwo. Wygrali tylko raz w ostatnich siedmiu spotkaniach, a poza tym odnotowali aż pięć porażek i jeden remis. Na domiar złego w tej dekadzie Kolejorz pokonywał "Wojskowych" na wyjeździe tylko dwukrotnie i to dość skromnymi wynikami 1:0. Miało to miejsce w sezonie 2021/22 i 2024/25.
Komentarze (0)