Lech Poznań nie nadążał za rywalami. "Nie jesteśmy przyzwyczajeni"
Bayer Leverkusen od początku sprowadził gospodarzy do roli statystów na boisku. Niemiecki zespół potrafił szybko przenosić ciężar gry, wykorzystywać wolne przestrzenie i zmuszać graczy Lecha Poznań do podejmowania decyzji pod presją. W pierwszych minutach nie pozwalali piłkarzom trenera Nielsa Frederiksena na zbyt częste opuszczanie własnej połowy - w efekcie znacznie częściej stwarzali zagrożenie pod bramką Mateusza Lisa.
Czynnikiem decydującym na boisku była intensywność. Niemcy nie mieli żadnych problemów z utrzymywaniem wysokiego pressingu, naciskali na przeciwników nawet w późnych fragmentach drugiej połowy. Ani na moment nie stracili kontroli nad boiskowymi wydarzeniami.
- Tempo gry było o wiele wyższe. Wydaje mi się, że powinienem powiedzieć, iż było o wiele wyższe niż to, do którego jesteśmy przyzwyczajeni w meczach krajowych. Wszyscy, którzy oglądali mecz, widzieli, że przyjechała topowa drużyna europejska. Mieliśmy problemy, żeby odnaleźć naszą jakość ze względu na tempo gry. Musimy się tego nauczyć i na pewno się wiele wniosków wyciągniemy - mówił po tym meczu trener Lecha Poznań.
Lech już przed meczem wiedział, że na tym poziomie błędy, które w Ekstraklasie nie zawsze kończą się utratą bramki, tutaj mogą zostać natychmiast wykorzystane. Mimo to, drużyna nie wystrzegła się kolejnych pomyłek - tak naprawdę gole dla Leverkusen padły po niefortunnych zdarzeniach w defensywie, których można było uniknąć.
- Nikomu nie podoba się mówienie o tym, że to jest proces nauki i nikt nie chce rozmawiać teraz o tym po porażce 0:4. Miałem jednak takie odczucie, że w meczu z Radomiakiem po spotkaniu z Crystal Palace, graliśmy na większej intensywności niż normalnie. Mam nadzieję, że tym razem też możemy przenieść to tempo na mecz z Koroną w niedzielę i grać jeszcze szybciej - dodał Niels Frederiksen.
Frederiksen nie zgadza się z krytyką Lecha. "Moi zawodnicy nadal walczyli"
Dwie porażki po 0:4 budzą pytania o możliwości Lecha Poznań w europejskich rozgrywkach. Drużyna nie zdobyła bramki w meczach z Crystal Palace i Bayerem Leverkusen, a straciła ich już osiem i zamyka aktualnie ligową tabelę. Duński trener nie zamierza jednak wyciągać z tego wniosku, że jego zespół nie powinien występować w Lidze Europy.
- Nie podoba nam się to, ale całkowicie nie zgadzam się, jeśli ktoś powie, że nie jesteśmy wystarczająco dobrą drużyną, żeby grać w Lidze Europy. Musimy przyjrzeć się przeciwnikom. Graliśmy do tej pory z jednymi z najlepszych w tych rozgrywkach. Są tam rywale, z którymi może być nam łatwiej, ale przeciwko rywalom zbliżonym do poziomu Ligi Mistrzów wciąż będziemy mieli problemy. Prawdopodobnie Sunderland i Benfica też będą blisko tego poziomu, więc musimy poczekać troszkę, ale oczywiście postaramy się wygrać - podkreślił opiekun Kolejorza.
W nawiązaniu do tej wypowiedzi, Niels Frederiksen został zapytany także o to, czy jego drużyna nie gra zbyt naiwnie przeciwko tak silnym europejskim markom. W poprzednim sezonie również nie brakowało bolesnych porażek przeciwko silnym na papierze zespołom, jak Crvena zvezda, KRC Genk czy Szachtar Donieck.
- Nie wydaje mi się tak. Dzisiaj byliśmy bardzo dobrze zorganizowani w defensywie, staliśmy całkiem blisko w pressingu, może w ostatnim fragmencie meczu było zbyt wiele faz przejściowych, ale w pierwszej połowie byliśmy ustawieni dosyć nisko i broniliśmy kompaktowo. Staraliśmy się atakować w fazach przejściowych również, ale nadal to nie było takie proste. Wszyscy wiemy, że bramki zmieniają obraz meczu i drużyna traci pewność. Dobrze sobie poradziliśmy po przerwie. Stwarzali okazję i nie mogliśmy tego uniknąć, ale nie patrzyliśmy na drużynę, która była rozbita, zupełnie nie. Wszyscy moi zawodnicy nadal walczyli i starali się pokazać z najlepszej strony. Jestem dumny z tego, że udało nam się podjąć rękawice w drugiej połowie - odpowiedział Duńczyk.
Po tak bolesnej porażce trudno oczekiwać, by same deklaracje uspokoiły kibiców Lecha Poznań. Teraz czas na reakcję w ligowym meczu z Koroną Kielce. Poznaniacy będą mogli pokazać, czy faktycznie potrafią wykorzystać doświadczenia z konfrontacji z mocniejszymi przeciwnikami. W następnym tygodniu czeka za to domowe starcie z Sunderlandem, który po dwóch kolejkach fazy ligowej Ligi Europy ma na koncie dwa zwycięstwa.
Komentarze (0)