reklama

Marek Papszun wbił szpilę trenerowi Lecha Poznań. Reakcja kibiców była błyskawiczna

Opublikowano:
Autor:

Marek Papszun wbił szpilę trenerowi Lecha Poznań. Reakcja kibiców była błyskawiczna - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Nemezis Nielsa Frederiksena nie zlekceważył jego słów z konferencji prasowej.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożna"Derby Polski" zostaną rozegrane już w najbliższą niedzielę o godzinie 17:30, ale atmosfera wokół tego starcia zrobiła się gorąca już na kilka dni przed tym piłkarskim klasykiem. Mała szpileczka Nielsa Frederiksena podrażniła szkoleniowca Legii Warszawa Marka Papszuna na tyle mocno, że ten zareagował na nią w trakcie piątkowej konferencji prasowej. Jego wypowiedź wzburzyła część kibiców Kolejorza, którzy punktowali szkoleniowca w social-mediach.
reklama
reklama

Trener Legii punktuje Lecha za wyniki w Europie. "W tych dużych meczach często zawodzi"

Początek tej wymiany ciosów nastąpił tuż po meczu Lecha Poznań z Sunderlandem. Wtedy to Niels Frederiksen pół żartem, pół serio przestrzegł Legię Warszawa, sugerując, że odwieczni rywale mogą mieć problem z ekipą obecnych mistrzów Polski w nadchodzącym spotkaniu. Wszystko to w związku z rosnącą tendencją Kolejorza do miażdżenia przeciwników w Ekstraklasie świeżo po nabieranych, bolesnych doświadczenach w Lidze Europy. Drużyna "Wojskowych" ma być kolejną ofiarą mistrza Polski. 

- Myślę, że stajemy się silniejsi po każdym meczu Ligi Europy, który rozgrywamy, a szczególnie przeciwko dobrym drużynom stawiającym na wysokie tempo i odznaczającym się wysoką jakością. Rozwijamy się wtedy jako drużyna. Dokonywaliśmy już tego w dotychczasowych spotkaniach i myślę, że wdrażamy to wysokie tempo gry do polskich rozgrywek. Sądzę, że to jedno z wytłumaczeń, dla których odnotowywaliśmy wysokie zwycięstwa od razu po meczach w Lidze Europy. To może być ciężkie dla Legii - wspomniał po zakończeniu spotkania Niels Frederiksen. - 

reklama

Z semantycznego punktu widzenia, Niels Frederiksen nie powiedział nic prowokującego czy chociażby kontrowersyjnego. Jego obserwacje mają przełożenie na stan faktyczny. Szkoleniowiec Legii Warszawa - Marek Papszun - odniósł się do słów swojego adwersaża na piątkowej konferencji prasowej. Jego ciosy były już znacznie mocniejsze i konkretniejsze niż te wyprowadzone przez Duńczyka. 

- Myślę, że trener rywala ma prawo sądzić, że będzie ciężko, patrząc przede wszystkim na poprzedni sezon, budowę drużyn i cele z tym związane. Pamiętajmy, że Lech miał według mnie uzasadnione apetyty, biorąc pod uwagę losowanie do Ligi Mistrzów, a jednak przegrał z przeciętną drużyną, mimo potencjału, który miał. Aarhus broni się teraz przed spadkiem o ile się nie mylę. W tych decydujących, dużych meczach często zawodzi. Porażka z Górnikiem czy teraz w Europie pokazują, że czasami te duże mecze mu nie wychodzą. Liczę, że tym razem też tak będzie - stwierdził Marek Papszun w piątkowe popołudnie. 

reklama

To prawda, że Lech Poznań pod batutą Nielsa Frederiksena miewa problemy w ważnych spotkaniach na arenach międzynarodowej. Świadczą o tym obecne starcia w Lidze Europy, ale też w poprzednim sezonie w Lidze Konferencji wysoko poprzeczkę zawiesiło Rayo Vallecano czy Szachtar Donieck. Kolejorz nie miał też lekko z Crveną zvezdą oraz Genkiem, gdzie różnica w poziomach gry i osiąganych wynikach była widoczna. Marek Papszun wykorzystał również i ten aspekt, żeby dopiec swojemu rywalowi

- Mogę się odnieść do swoich europejskich potyczek i nie przypominam sobie, żeby ktoś nas ograł 4:0 czy 3:0, więc to nie były łatwe mecze dla tych przeciwników. Oczywiście, istnieje różna skala trudności, ale też patrząc na Legię z wcześniejszych lat, radziła sobie w meczach z zespołami z Premier League: Aston Villą czy Chelsea. To jest możliwe, ale trudno te zespoły dzisiaj porównać w kontekście teoretycznym. Potrzeba tam doświadczenia i żebyśmy się w pucharach sprawdzili. Najpierw musimy je jednak wywalczyć - punktował zespół Lecha szkoleniowiec Legii.

reklama

W przypadku wysokich porażek Lecha Poznań w rozgrywkach europejskich Marek Papszun zdaje się widzieć źdźbło w oku bliźniego, a belki w swoim nie dostrzega. Marek Papszun ponosił już wysokie porażki w europejskich pucharach i bynajmniej nie chodzi tu o starcia z zespołami z najlepszej ligi świata jak Sunderland czy Crystal Palace. Warto przypomnieć w tej sytuacji wynik Rakowa Częstochowa z 26 sierpnia 2021 roku, kiedy to w rundzie kwalifikacji do Ligi Konferencji "Medaliki" przegrały z KAA Gent na wyjeździe właśnie 0:3. Natomiast 14 grudnia 2023 roku po ówczesnych mistrzach Polski w Lidze Europy przejechała się włoska Atalanta wynikiem 0:4. 

Nie ma wątpliwości, co do tego, że Raków Częstochowa nie doświadczył zbyt wielu wysokich, dotkliwych porażek w europejskich pucharach, ale z całą pewnością nie doszło do sytuacji, w której w ogóle ich nie było. To stanowiło pierwszy punkt zapalny na linii Marek Papszun-kibice Lecha w social-mediach. Fani Kolejorza ochoczo przypominali obecnemu szkoleniowcowi Legii o bolesnych wpadkach w rozgrywkach europejskich. 

Rozwiń

Obiektywnie trzeba też zwrócić uwagę na to, skąd brały się także słabsze wyniki Kolejorza. Były one w dużej mierze spowodowane odważnym, otwartym stylem gry, który Lech prezentował przeciwko jakościowym zespołom, stawiającym na grę piłką. Podopieczni Nielsa Frederiksena mierzyli się często z zespołami, które miały w tym aspekcie więcej jakości. Filozofia Duńczyka skupia się na możliwie jak największym posiadaniu piłki, zapewnianiu sobie kontroli nad meczami oraz priorytetyzacji gry w ataku.

Rozwiń

Raków Marka Papszuna był pod tym względnie na kompletnie przeciwnym biegunie, prezentując reaktywny styl gry, który zmieniał atuty ofensywnie grających drużyn w słabości. Wszystko to w związku z defensywnym podejściem szkoleniowca do poszczególnych spotkań. 

Rozwiń

Lech dojeżdża w Ekstraklasie przeciwko faworytom

Mistrzowie Polski zbierają kolejne lekcje futbolu na arenie międzynarodowej, ale w Polsce zdecydowanie nie można powiedzieć, że nie dojeżdżają w ważnych meczach. Patrząc na wyniki w ostatnich dwóch sezonach, największą zmorą Kolejorza jest jedynie ekipa z Zabrza. Górnik jako jedyny pokonał jak dotąd Lecha w dziesięciu meczach obecnej kampanii Ekstraklasy. A przypomnijmy, że Kolejorz wcześniej grał z Widzewem, Jagiellonią czy Rakowem Częstochowa. Warto także wspomnieć, że Lech Poznań mimo wszystko na wstępie sezonu zdołał ograć wspomniany Górnik po bardzo trudnym, wymagającym fizycznie meczu w Superpucharze Polski. 

W poprzednim sezonie na polskiej ziemi Lech Poznań odnotowywał raczej pozytywne wyniki w szeroko pojętych dużych meczach. Paradoksalnie to właśnie w spotkaniach z nisko notowanymi ekipami z Ekstraklasy musiał liczyć się ze stratami punktów. Najlepszym tego przykładem jest chociażby przegrana 1:3 z Arką Gdynia, ale też ta 1:3 z Lechią Gdańsk, 1:2 z Widzewem czy aż 1:4 z Cracovią na inaugurację. Mówiąc o najwyżej notowanych konkurentach Kolejorz uległ w zasadzie tylko Legii Warszawa w Superpucharze Polski 1:2 na starcie rozgrywek oraz Górnikowi Zabrze w 1/4 Pucharu Polski wynikiem 0:1. 

W samej PKO BP Ekstraklasie Lech Poznań nie ma większych problemów z rywalizacją z jakościowymi zespołami oraz pretendentami do najwyższych celów. Jedynie w sezonie 2024/25 dwukrotnie udowadniał swoja niemoc przeciwko bardzo dobrze predysponowanym zespołom z czołówki, przegrywając starcia z Rakowem Częstochowa, Jagiellonią i Górnikiem Zabrze. Od tamtego czasu upłynęło już jednak sporo wody w Warcie. Kolejorz przeszedł metamorfozę jako drużyna i znajduje się obecnie na zupełnie innym poziomie niż wtedy. Umocnił fundamenty, dołożył do tego w większości udane transfery, zwiększył intensywność gry oraz nauczył się odwracać niekorzystne wyniki.

Trener Legii nie oddaje Lechowi tego, co wielkie po ostatnim zwycięstwie

Marek Papszun liczy się ze słowami Nielsa Frederiksena, co do trudności niedzielnego meczu, ale ewidentnie nie jest zdania, że to Lech w sposób oczywisty może napsuć Legii krwi. Szkoleniowiec wspomniał o swoim bogatym doświadczeniu w grze przeciwko Kolejorzowi, podkreślając, że nie zdarzyło się jeszcze tak, by szala w meczu przechyliła się wyraźnie na korzyść rywala.

Jest to w dużej mierze prawda, bowiem w debiutanckim sezonie Nielsa Frederiksena Raków Marka Papszuna zaliczył remis u siebie i zwycięstwo 1:0 przy Bułgarskiej. Później znów zremisował tym razem 2:2 na własnym terenie, a pamiętna porażka 3:4 w Poznaniu miała miejsce już za kadencji Łukasza Tomaczyka. Starcia z poprzednią ekipą Marka Papszuna nigdy nie były zatem dla Duńczyka, ale też i jego poprzedników łatwymi przeprawami. Obecny opiekun Legii potrafił ogrywać Kolejorza nie tylko w lidze, ale też finałach Superpucharu i Pucharu Polski.

- Mam za sobą sporo meczów z Lechem i oprócz tej połowy w Rakowie, gdzie Lech nas tak mocno zdominował, nie przypominam sobie spotkania, gdzie miał jakąkolwiek dużą przewagę. Nawet jak byliśmy beniaminkiem, kiedy chyba dwukrotnie Lech wygrał, ten mecz w Bełchatowie był mocno na styku. Osobiście jako trenerowi zawsze dobrze mi się z Lechem rywalizuje i cieszę się na ten mecz - podzielił się w piątek swoją opinią Marek Papszun.

W ostatnim sezonie jednak przyszedł ważny przełom w rywalizacji Marka Papszuna z Nielsem Frederiksenem. Legia została zmiażdżona przy Bułgarskiej wynikiem 4:0 na wiosnę, a kibice Kolejorza urządzili sobie prawdziwe święto na trybunach. To właśnie w tym meczu cudowne uderzenie zaliczył Ali Gholizadeh, po którym koronował się na nowego króla Poznania. Oprócz niego dwa gole dołożył też Mikael Ishak oraz Michał Gurgul. Legia została wtedy upokorzona, ale w piątkowe popołudnie Marek Papszun nie zamierzał oddać cesarzowi co cesarskie i umniejszył mistrzom Polski, twierdząc, że o wyniku przesądziła czerwona kartka. 

- To było specyficzne spotkanie zważywszy na tę nieuzasadnioną czerwoną kartkę, która później została anulowana, a wynik został wypaczony. Ten mecz wyglądałby zupełnie inaczej. Oczywiście Lech miał przewagę w pierwszych minutach i to jest często naturalne w takich dużych meczach u siebie, gdzie kibice cię napędzają, a ta energia jest przy gospodarzach z reguły. My jednak już wtedy umieliśmy zarządzać meczem i wychodzić z trudnych sytuacji. Dzisiaj jesteśmy na jeszcze wyższym etapie, co pokazał ostatni mecz. To nie był nasz dzień, a wychodząc na drugą połowę była podobna sytuacja, gdzie Cracovia całkowicie przejęła inicjatywę na aż 12 minut, kiedy nie mogliśmy praktycznie wyjść z własnej połowy. Potem jednak się z tego dźwignęliśmy i mieliśmy jeszcze dwie piłki meczowe po naszej stronie - mówił szkoleniowiec Legii. 

Obiektywnie trzeba jednak przyznać, że wtedy Legia była dopiero na początku swojej drogi do odrodzenia po wcześniejszych problemach sportowych, kiedy to sięgali dna ligowej tabeli. Marek Papszun poddźwignął wtedy zespół, ale dobrze naoliwiony Lech Poznań nie dał żadnych szans rywalom, którzy dopiero co odzyskali jakikolwiek pion. Mistrzowie Polski natychmiast sprowadzili ich ponownie do parteru, wykorzystując wszystko, co do tej pory udało się mu wypracować. 

Rozwiń

Z tego względu obecne starcie Lecha z Legią zapowiada się niezwykle interesująco, ponieważ Marek Papszun skutecznie wdrożył już swoją filozofię gry do stołecznego zespołu, co widać po wynikach. "Wojskowi" nie przegrali jeszcze meczu w Ekstraklasie, plasując się na trzecim miejscu. Ze swoich meczów wyciągają maksimum i niejednokrotnie zapewniają sobie także cenne remisy, które pozwalają piąć im się w górę. W ten sposób zapewnili sobie pięć punktów podczas, gdy Kolejorz samym jednym meczem z Górnikiem odebrał sobie trzy.

Równocześnie Legia nie jest na naszym podwórku niepokonana, bowiem ogromną niespodziankę podopiecznym Marka Papszuna zafundował Motor Lublin. W Pucharze Polski ku zdumieniu wszystkich ograł "Wojskowych" aż 0:3. To pokazuje, że Legia wcale nie jest nietykalna, a Niels Frederiksen udowodnił, że potrafi znaleźć patent na obejście systemu Marka Papszuna. Pytanie jednak, czy to, czego doświadczyliśmy na wiosnę było tylko wykorzystaniem chwili słabości byłego szkoleniowca Rakowa Częstochowa, czy może dobitnym przykładem wyciągniętych wniosków z przeszłości i zapowiedzią dalszych problemów nemezis Nielsa Frederiksena.

Rozwiń
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo