Młody talent Lecha o przenosinach do Unii. "Dałem z siebie maksimum"
Jak do tej pory oceniasz swoje wypożyczenie do Unii Skierniewice? Póki co uzbierałeś już 450 minut w nowej drużynie i cztery razy w pięciu rozegranych spotkaniach 1. ligi wychodziłeś w pierwszym składzie. W teorii wygląda na to, że podjąłeś dobry wybór w kontekście kierunku swojej kariery.
Tak, to na pewno. Na ten moment myślę, że był to dobry wybór, ale sądzę, że będę to lepiej oceniać z perspektywy całego sezonu już po zakończeniu wypożyczenia. Na razie tak jak właśnie mówiłeś, gram, mam szansę się rozwijać i zdobywać doświadczenie właśnie w tej 1. lidze. Bardzo się z tego cieszę.
Teraz możemy mówić, że wszystko dobrze się układa w kontekście twojej ścieżki kariery, ale w gruncie rzeczy Unia wcale nie musiała być takim oczywistym wyborem. To jest jednak beniaminek, a często mówi się o tym, że przeskok z 2. do 1. ligi jest dość duży. Miałeś jakieś wątpliwości, co do swojego przejścia? Na stole były inne propozycje?
Tak, było parę innych propozycji. Jednak tak naprawdę już wcześniej z agentem upatrzyliśmy sobie Unię Skierniewice jeszcze wtedy, gdy w poprzednim sezonie byli w drugiej lidze. Podjęliśmy taką decyzję, oceniając to jak grają i jak wygląda całokształt tego klubu. Wybór nie wydawał się w żadnym stopniu ryzykowny, mimo tego, że tak naprawdę nie wiadomo było, jak to się wszystko potoczy w tej 1. lidze. Była w nas jednak taka pewność, że Unia Skierniewice posiada naprawdę mocną drużynę. Posiada bardzo dobry plan gry, ma świetnego trenera ze sztabem szkoleniowym i czułem, że będzie to dobry sezon.
Mam okazję w miarę regularnie pisać o sytuacji wypożyczonych zawodników Lecha do różnych klubów i podstawowym problemem zawsze okazują się minuty. Ten brak szans na grę. Przychodząc do Unii Skierniewice miałeś jakieś zapewnienie co do odpowiedniego dla ciebie czasu na boisku?
Co ciekawe, akurat w moim przypadku nie było takiej gwarancji, jeśli chodzi o procenty czy liczby minut, które muszę rozegrać. To była tak naprawdę jedyna myśl, z którą toczyłem bój, bo wcześniej nie wiedziałem czy będę na tyle dobry, żeby rywalizować w 1. lidze. Nigdy nie sprawdziłem się na tym poziomie, a w Ekstraklasie tak naprawdę miałem tylko parę momentów. Na co dzień rywalizowałem w trzeciej lidze i nie wiedziałem jak to będzie wyglądać. Gwarancji gry nie miałem.
Wspomniałeś o tym, że miałeś na radarze Unię Skierniewice wraz ze swoim agentem, ale ciekawi mnie też, na ile była w tobie taka faktyczna potrzeba opuszczenia tymczasowo Lecha i wskoczenia na inny poziom. W gruncie rzeczy twój rozwój przebiegał błyskawicznie - rok w juniorach starszych, rok w zespole rezerw i od razu angaż do pierwszego składu. Mocno wierzyłeś, że w tak młodym wieku już nadszedł czas na spróbowanie sił gdzieś indzie, czy to bardziej była inicjatywa samego klubu, by popchnąć ciebie naprzód?
Myślę, że chciałem zrobić już ten krok naprzód, ponieważ miałem odczucie, że w Lechu na tamten moment zrobiłem wszystko co mogłem. Dałem z siebie maksimum, żeby dostać więcej szans na grę jednak to się nie wydarzyło. Po prostu wolałem dalej się rozwijać niż zgadywać, czy to będzie ten moment, w którym dostanę szansę, czy to będzie ta runda, czy jeszcze następna? Nie chciałem ryzykować kolejnego sezonu w trzeciej lidze. Wolałem pójść do pierwszej, aby tam tak naprawdę walczyć o grę i mieć faktycznie realną rywalizację. Chciałem spróbować ją wygrać - taki był cel i teraz tutaj jestem, starając się wygrywać tę rywalizację z tygodnia na tydzień, aby móc zbierać jak najwięcej minut.
Wypożyczenie pomaga lechicie nabierać nowych doświadczeń na swojej pozycji
Mówiłeś na początku o tym, że warto oceniać postępy czy twoją sytuację przez pryzmat całego sezonu, ale może już teraz potrafisz wskazać pewne różnice w twojej grze, które czujesz, że zaistniały? Jest coś, co faktycznie zaskoczyło cię po przyjściu do Unii Skierniewice, a co w naszej rozmowie warto wyróżnić?
Na pewno na początku mojej przygody w Unii, mimo tego, że wcześniej byłem w Lechu, tempo gry było dosyć szybkie i musiałem troszeczkę przestawić się na prostsze i szybsze granie. Nie mogłem już tak długo trzymać piłki, a zamiast tego uczyłem się szybszego podejmowania decyzji. Myślę jednak, że wciąż jeszcze brakuje mi aktualnie trochę takiej regularności, żeby powiedzieć coś więcej. Sytuacja jest taka, że rozgrywam mniej więcej od dwóch do trzech meczy, potem następuje przerwa i znowu pojawiam się w dwóch meczach od pierwszej minuty. Brakuje mi tej regularności, na co wpłynęło także to, że złapałem mały uraz. Potrzebuję tych kilku, co najmniej pięciu lub sześciu meczów z rzędu, żeby poczuć się tak naprawdę pewnie na boisku i dać z siebie jeszcze więcej.
Wróćmy na chwilę do tematu tego stylu gry, w którym jest wysokie tempo gry i bazowanie na w gruncie rzeczy prostych środkach. Ten sposób prowadzenia meczów przez Unię Skierniewice znacząco różni się od systemu, w którym funkcjonowałeś w Lechu Poznań?
Myślę, że nie. Są tylko pewne detale, które na pewno różnią Lecha i Unię. Jest oczywiście trochę inny styl gry i system, aczkolwiek nie odbiega on tak bardzo od tego, w którym grałem dotychczas. Głównie dlatego, że tutaj też jesteśmy nastawieni na grę krótkimi podaniami i otwieranie gry od bramki. Cały czas towarzyszy nam taka gra podaniami. Do różnic, które dostrzegam w Unii zaliczyłbym na przykład więcej przestrzeni, gdy poruszam się w środku jako jedna z dwóch "szóstek". W Lechu stosuje się bardziej to ustawienie z jedną "szóstką". Grając w parze mogę też się trochę tego bardziej nauczyć.
Nawiązując do tej nauki gry jako jedna z "szóstek", to też jest ciekawy element twojego rozwoju, bo w rozmowie ze "Stolicą Sportu" wspominałeś o tych trudnościach, które tobie towarzyszyły na tej pozycji, a potem nagle "kliknęło". Stało się to dokładnie po spotkaniu z Arką Gdynia, jeśli dobrze pamiętam twoją relację.
Myślę, że główną rolę odegrał w tym przypadku przede wszystkim czas, jaki spędziłem na boisku i na analizach. Dokładnie zrozumiałem to, czego trenerzy ode mnie wymagają w tym stylu gry, jaki prezentuje Unia. Myślę, że też sam przeciwnik bardzo w tym pomógł, by nastąpił u mnie ten przeskok, bo mecz potoczył się tak, że oni robili dokładnie to, co chcieliśmy. W związku z tym mogłem odczuć po prostu, że to, co robię na boisku jest dobre i wartościowe. Wyszło to, że sam zrozumiałem, w którym momencie muszę daną rzecz zrobić.
Mówiliśmy już o tych różnicach między zespołami, ale też myślę, że warto poruszyć także temat samego twojego przeskoku między 3. ligą, a 1. Myślę, że niezależnie od tego, ile grasz powinniśmy wskazać tutaj, jak grasz, bo wyglądasz jakbyś w ogóle nie odczuwał żadnej zmiany. Nie prokurujesz błędów, jesteś stabilnym punktem w grze bez piłki i pojawiasz się tam, gdzie zespół tego potrzebuje. Z perspektywy obserwatora wygląda to solidnie. Rzeczywiście ta diametralna zmiana szczebla jest dla ciebie tak łatwa jak widać to z trybun czy w telewizorze?
Tak naprawdę, mówiąc o trudnościach, wyszczególniłbym to, że na pewno intensywność jest tutaj większa i nie chodzi mi tylko o tę stricte piłkarską, tylko też motoryczną. Z nią nigdy nie miałem problemu, ponieważ nie ukrywam, że jestem zawodnikiem, który zawsze biega bardzo dużo, jak nie najwięcej i naprawdę jestem pod tym względem zawsze dobrze przygotowany fizycznie oraz motorycznie. Oczywiście cały czas nad tym pracuję i temu właśnie zawdzięczam swoją obecną dyspozycję. Wykonywanie większej liczby kilometrów czy sprintów nie jest dla mnie problemem. Może, dlatego tak się wydaje na pierwszy rzut oka, że "dojeżdżam". Natomiast potrzebowałem troszkę więcej czasu na to, żeby lepiej zapoznać też z samym tempem gry naszego zespołu no i rzecz jasna z chłopakami. Musiałem się rozeznać w tym, jaką grę lubią; czy jeden woli bardziej dostawać podania do nogi, a drugi na wolne pole za plecy. Mogę teraz powiedzieć, że na pewno idąc dalej w sezon, im więcej minut rozegram, tym lepiej i pewniej będę się prezentować na boisku.
Czasami oglądając ciebie w meczach mam takie wrażenie, że w Unii stałeś się bardziej defensywnym zawodnikiem. Częściej możemy ciebie obserwować w niskim bloku w grze bez piłki, gdzie dobrze sobie radzisz przy przechwytach czy odbiorach i od razu, tak jak mówiłeś wcześniej, szybko się jej pozbywasz, oddając ją koledze. Czasami widać jak wydobywa się z ciebie taka chęć holowania piłki jak najdłużej i pędzenia do przodu. Takie wycofanie i oddelegowanie ciebie do obowiązków defensywnych to też dla ciebie nowość?
No właśnie jest tak, jak mówisz. Lubię pójść za akcją, pociągnąć grę do przodu, ale myślę, że w Unii mam do tego przestrzeń mimo wszystko. Właśnie dzięki temu, że gramy na dwie "szóstki", ta jedna z nich w danym momencie meczu może pójść dalej za akcją, podłączyć się wyżej. Wiadomo jednak, że równocześnie nie zapomina o tym, że mając piłkę przy nodze nabiera bardzo dużej odpowiedzialności. Grając na mojej pozycji nie można sobie pozwolić na to, by tracić zbyt dużo piłek. Kiedy jedna z "szóstek" może podłączyć się wyżej i próbować stworzyć jakąś sytuację w ataku, wtedy ta druga musi po prostu zasekurować i być przed obrońcami. Uczę się na tej pozycji wszystkiego na raz. Wszystkie elementy, o których wspomniałeś, czyli zarówno kreacja gry, panowanie nad piłką jak i obrona, gra bez piłki, czytanie przestrzeni są tak naprawdę kluczowe. Ten jeden czy dwa metry w prawo czy w lewo w obronie mogą zrobić taką różnicę, że być może nie stracimy bramki. Dodatkowo sam rozwój w grze z piłką przy nodze, z kreowaniem akcji i podejmowaniem szybkich decyzji, o czym mówiłeś, także jest dla mnie bardzo ważny. Staram się czerpać ze wszystkiego jak najwięcej.
Wychowanek Lecha mówi o relacjach z trenerami. "Feedback jest na pewno pozytywny"
Być może nie prowadzilibyśmy dzisiaj tej rozmowy i nie słyszałbyś tak wielu komplementów z mojej strony, gdyby nie trener Kamil Socha. To było dla Ciebie pewnym zaskoczeniem, że tak szybko tobie zaufał i wrzucił Cię na głęboką wodę, obsadzając na tak odpowiedzialnej pozycji?
Muszę przyznać, że byłem troszkę zaskoczony, aczkolwiek bardzo się cieszę, że trener Kamil obdarzył mnie takim zaufaniem. Jeśli mogę powiedzieć o nim coś szczególnego to z pewnością to, że choć nie znam go jeszcze tak długo, uważam go za naprawdę bardzo dobrego trenera z dużą wiedzą i podoba mi się to jak chce działać oraz grać w piłkę. Jestem bardzo dumny z tego, że obdarzył mnie właśnie tym zaufaniem i mogę grać.
W jaki sposób ta mądrość, doświadczenie i umiejętności, które posiada Kamil Socha wpływają na Ciebie i sprawiają, że tak pozytywnie patrzysz na tego trenera w kontekście również swojego rozwoju? W jaki sposób objawiają się te jego cechy dobrego trenera?
Powiedziałbym, że z jednej strony trener Kamil potrafi być z zawodnikami bardzo blisko i czujemy się przez to jak prawdziwa rodzina można by rzec, a z drugiej strony dalej każdy z nas ma do niego naprawdę wielki szacunek przez to, że jest naszym trenerem. Myślę, że to jest takie fajne połączenie. Wyniki w tym sezonie na pewno się liczą i są bardzo ważne, ale mam takie wrażenie, że właśnie dla trenera i dla całej Unii, szczególnie istotne jest rozwijanie każdego z zawodników z osobna. Chcą tworzyć jak najlepsze wersje piłkarzy i sprawić, żeby każdy z nas osiągnął swój szczyt możliwości w przyszłości.
Decyzje trenera względem ciebie raczej wskazują na umacnianie twojej pewności siebie i roli w drużynie. Wasza współpraca z tego, co słyszę od ciebie przebiega nienagannie. A jak to jest z feedbackiem ze strony szkoleniowców Lecha Poznań? Dostajesz go regularnie, czy tych pierwszych kilka kolejek to za wcześnie na prezentowanie pierwszych wniosków z ich strony?
Jesteśmy w kontakcie z trenerami z Lecha i z samym klubem. Rozmawiamy co parę meczów i ten feedback faktycznie jest. Są też pytania do mnie: jak się czuję, jak widzę niektóre sprawy, moją grę i nie tylko. Dostaję także opinię trenera, jak to z jego perspektywy wygląda, bo ogląda moje mecze także razem z innymi szkoleniowcami. Jesteśmy w stałym kontakcie, jednak żeby dowiedzieć się czegoś więcej na temat mojej przyszłości, pewnie będę musiał jeszcze długo poczekać. Podsumowując, feedback jest na pewno pozytywny, aczkolwiek jestem też zdania, że trenerzy wszystko dokładniej analizują w swoim gronie.
Zanim przejdziemy do tego tematu związanego z twoją przyszłością w Lechu Poznań chciałbym zapytać w sumie o taką myślę, że ciekawą rzecz, a mianowicie o feedback dotyczący twojego rozwoju pod względem fizycznym. Nie ma co ukrywać, że w Lechu Poznań jeszcze bardziej położono nacisk na motorykę i wydolność, a tymczasem ty, co by nie mówić, grasz u beniaminka 1. ligi. Czy między tobą, a sztabem są rozmowy na temat różnicy w tym potencjalnym przeskoku kondycyjnym między Unią, a Lechem?
Współpracuje obecnie jedynie ze sztabem trenera Kamila Sochy. Oczywiście w przypadku jakiegoś urazu, czy kontuzji Lech też mi pomoże, ale stricte motorycznie działam w Unii. Nie unikam jednak także indywidualnych treningów pod tym względem. Jeśli chodzi o moją obecną pracę nad motoryką i elementy z nią związane, niczego się nie obawiam w kontekście powrotu do Lecha. Jestem pewien, że będę dobrze przygotowany.
Młodzieżowiec mówi o nastawieniu do gry w Lechu."Mam ten odpowiedni balans"
Przejdźmy już do tej zdaje się najtrudniejszej części naszej rozmowy czyli twojej przyszłości w Lechu Poznań. Gracz na twojej pozycji nie będzie mieć łatwego zadania. W środku pola jest duży "młyn", bowiem gra tam chociażby: Radosław Murawski, Antoni Kozubal, Gustav Berggren, a przecież jeszcze na wypożyczeniu przebywa Gisli Thordarson. Widok tak wielu renomowanych graczy, którzy są chętni do gry w pierwszym składzie w najbliższej przyszłości na twojej pozycji, w jakiś sposób ciebie deprymuje lub negatywnie oddziałuje na twoją mentalność?
Szczerze mówiąc, dla mnie jest jeszcze za wcześnie, żeby nad tym rozmyślać. Jeszcze nie zastanawiałem się nad tym, jak to będzie po moim powrocie do Lecha, ponieważ sporo rzeczy może się jeszcze wydarzyć. Ja na razie skupiam się na dniu dzisiejszym i na robocie, którą mam do wykonania. Chciałbym jednak podkreślić, że robię wszystko, aby wrócić do Lecha i pokazać, że teraz jest moja kolej do gry.
A masz w sobie taką wyrozumiałość względem siebie i tego, że twój czas w pierwszym zespole Lecha może potencjalnie nie nadejść w nadchodzącym sezonie tylko kilka lat później? Może jest w tobie taka bardziej gorąca krew? Przykład Antoniego Kozubala to chyba w ostatnim czasie taki najlepszy case tego, jak względnie szybko, wręcz błyskawicznie, zająć swoje miejsce w pierwszym składzie i zacementować tam swoją pozycję w młodym wieku.
Oczywiście pójście drogą Antoniego Kozubala byłoby wymarzonym planem. Ja jednak mogę zrobić swoją robotę na boisku, pokazać się z jak najlepszej strony w meczach, a potem i tak podlegam ocenie trenerów czy dyrektorów Lecha. To bardziej oni decydują, czy jestem gotowy, by grać w Lechu i tam zostać, czy jednak potrzebuję więcej czasu na wypożyczeniach. Co do wyrozumiałości, o której mówiłeś, to myślę, że jestem trochę wypośrodkowany w tym temacie. Wiadomo, że chciałbym wrócić po sezonie do Lecha Poznań i grać, ale uspokaja mnie to, że nie do końca mam na to wpływ. Jeśli musiałbym pójść na kolejne wypożyczenie, to nie będę mieć z tym problemu, bo wiem, że to nie zależy do końca ode mnie.
Jako młody piłkarz, który mocno walczy o swoją przyszłość w Lechu Poznań, budowę swojego nazwiska czy renomę dajesz radę utrzymać zdrowy balans, żeby nie zapętlić się w tej ciągłej rywalizacji i presji w kontekście jak najwyższych wyników?
Uważam, że mam ten odpowiedni balans. Dużo jednak poświęcam piłce, naprawdę dużo. Trenuję dodatkowo także motorycznie, tak jak mówiłem wcześniej, żeby jeszcze lepiej rozwijać się pod względem fizycznym i przy okazji nie łapać żadnych kontuzji. Regeneracja też jest ważna i uznaje ją za część treningu. Tak naprawdę zliczając wszystko, co robię codziennie dla lepszego performance'u, zbiera się naprawdę wiele godzin. Jednak potrafię znaleźć czas dla bliskich, dla dziewczyny, dla rodziny i odpocząć też mentalnie.
Ktoś w samym Lechu Poznań robi na tobie szczególne wrażenie, jeśli chodzi o taką etykę pracy? Masz kogoś, do którego chcesz się upodabniać w tym zakresie? Jesteś w ogóle zawodnikiem, który często szuka podpowiedzi u weteranów?
Może nie na siłę, ale jeśli faktycznie znajdzie się coś, co nie do końca rozumiem, a chciałbym się dowiedzieć, to chętnie zapytam o radę lub o jakąś wskazówkę. Nie jestem jednak taką osobą, która będzie wypytywać się nie wiadomo jak bardzo i o nie wiadomo, ile rzeczy. Jednak jeśli chodzi o takie inspiracje co do etyki pracy i dawania z siebie maksimum w treningach, to na pewno Patrik Walemark z Lecha jest taką osobą, która naprawdę poświęca bardzo dużo czasu na to, żeby dobrze przygotować się do treningu i ochronić się przed urazami, co powoduje, że potem tak dobrze wygląda na boisku. Bardzo dobrze dba też o swoją regenerację, dlatego też staram się postępować podobnie jak on.
Będąc w Lechu Poznań miałeś dużo możliwość, żeby przebywać z doświadczonymi zawodnikami. Nie jest tajemnicą, że nastoletni gracze, tak jak ty, coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność w pierwszym zespole. Do tej pory regularnie brałeś udział w treningach z weteranami, a także jeździłeś na obozy przygotowawcze. Czujesz taki dystans i pokorę względem starszych zawodników czy może masz podejście: "no dobra, skoro tu jestem, to walczę z nimi jak równy z równymi, bez żadnych kompleksów"?
Myślę, że jestem osobą dosyć introwertyczną i po prostu obracam się też w takim swoim bliższym gronie. Nie oznacza to, że jestem zamknięty na innych, jednak nie potrafię tak łatwo nawiązywać relacji z nowo poznanymi osobami. Mimo wszystko, czasami, gdy spojrzy się na to z dalszej perspektywy, zdaję sobie sprawę z tego, że jestem w szatni z dobrymi piłkarzami. Na co dzień jednak bardziej jesteśmy kumplami i rywalizujemy ze sobą tak, by pokazać siebie z jak najlepszej strony.
Skoro mówimy o zbieraniu doświadczeń i rozwoju, no to nie sposób nie wspomnieć po przerwie reprezentacyjnej właśnie o wątku związanym z kadrą narodową. Tam też regularnie się pojawiasz na zgrupowaniach i rzecz jasna w meczach. W czym dostrzegasz swój progres zbierając te minuty czy wrażenia z zespołu U-19?
Na pewno czuję się w nim bardzo dobrze. Mam świetne relacje z trenerem i czuję od niego zaufanie. Z chłopakami tworzymy świetną ekipę. Co do rozwoju, na pewno znów pomaga mi w nim nauka funkcjonowania w nowym środowisku, na innej intensywności i w innych warunkach. Mierzę się tam także z innym rodzajem presji na boisku. Specyfika gry w reprezentacji skupia się na naprawdę szybkiej adaptacji - trzeba się błyskawicznie wdrożyć w taktykę i zespół. To jest bardzo ważne - nie ma czasu na aklimatyzację, trzeba od razu się przestawić i wykonywać inne zadania niż na co dzień
Komentarze (0)