Inne kluby nie sprostały wymaganiom Lecha. Ostoja defensywy była zbyt cenna
Uwaga kibiców Lecha Poznań w to lato była w szczególności skoncentrowana na sytuacji Wojciecha Mońki, który w 2026 roku stanowił najbardziej łakomy kąsek na rynku transferowym. Nad formą 19-latka zachwycali się wszyscy, a status najlepszego obrońcy sezonu PKO BP Ekstraklasy dodatkowo wywindował jego nazwisko. Systematycznie do jego osiągnięć boiskowej, kolejnych kapitalnych spotkań, doświadczeń i roli w zespole rosła też wartość rynkowa.
Przedstawiciele Kolejorza jeszcze przed faktycznym rozpoczęciem okna transferowego podkreślali jednak, że nie zamierzają łatwo pozbywać się swojego zawodnika. Jego staż w pierwszej drużynie wciąż był zbyt krótki i chcieli, by pozostał w niej jeszcze dłużej. Nie wykluczano oczywiście przyjęcia oferty tych z gatunku "nie do odrzucenia", ale prawdopodobieństwo pojawienia się takiej propozycji było niewielkie.
Jak relacjonował ze spotkania z prezesem Rutkowskim użytkownik "DomasLp" na platformie "X", oferty za Wojciecha Mońkę podchodziły pod 10 milionów. Ta cena była podstawowym progiem w kontekście jego sprzedaży. Ostatecznie jednak tak duża propozycja nie padła. Gdyby było inaczej, Kolejorz mógł zacząć rozważyć sprzedaż swojego zawodnika. Internauta, który rozmawiał z włodarzem Lecha Poznań podkreślił, że klub chce, żeby Wojciech Mońka był rekordem transferowym.
Na ten moment sam zawodnik nie pali się do odejścia, co potwierdzają też przekazane informacje, że nie ma żadnej umowy o tym, że może odejść po sezonie. Użytkownik "12zawodnikLecha" dodał od siebie na "X", że Wojciech Mońka był przymierzany do lig z: Hiszpanii, Belgii i Niemiec. Według informacji podanych przez internautę ze spotkania, odrzucone oferty tłumaczono nie tylko niewystarczającą stawką za zawodnika, ale też i zwyczajnym brakiem gotowości 19-latka. "DomasLp" poinformował też, że nie było tematu przenosin Wojciecha Mońki do Arabii Saudyjskiej.
W przypadku sytuacji 19-latka wszystko zdaje się przebiegać zgodnie z planem, a kibice Lecha Poznań mogą odczuwać spokój w kontekście budowy defensywy. Mońka wydaje się solidnym fundamentem, a niedawne przedłużenie kontraktu z nim do 30 czerwca 2030 roku tylko podkreśla to, że Kolejorz nie rozstanie się z piłkarzem za bezcen.
Wychowanek Lecha zostanie w klubie na resztę kariery?
Równie dobre wiadomości napływają w kontekście przyszłości Antoniego Kozubala. Inaczej niż w przypadku Mońki przedstawiciele klubu dość jasno mówili, że zawodnik wypełnił swoje obowiązki wobec klubu i jeśli będzie chciał zmienić otoczenie w letnim oknie transferowym, to klub nie będzie stać mu na drodze. Dziennikarze dość aktywnie wypytywali 22-latka o jego przyszłość, ale środkowy pomocnik unikał jak ognia jednoznacznych odpowiedzi finalnie pozostając w Lechu przynajmniej do końca rundy jesiennej.
Więcej szczegółów na temat potencjalnego niepowodzenia odejścia Kozubala do innego klubu przytaczał Szymon Janczyk dla portalu "Weszło.pl". Opinie skautów, z którymi się skontaktował wskazywały na to, że młodzieżowy reprezentant Polski ma nieprzekonujące warunki fizyczne, jak na preferowany profil graczy pod transfer chociażby do Premier League. W innym przypadku, aby grać w najlepszych ligach musisz posiadać elitarną technikę użytkową. Tymczasem o Kozubalu krąży opinia jako graczu bardzo pracowitym, ale nie topowym pod względem wspomnianej techniki.
Tym sposobem, zdaniem kolejnych skautów cytowanych przez Janczyka, Kozubal nie nadaje się do gry we Francji czy Anglii. Inteligencja boiskowa i dobre podania miały nie wystarczyć do wskoczenia do wspomnianych lig. Natomiast w przypadku Hiszpanów czy Włochów "Kozi" mógłby stać się tylko jednym z wielu, co sprawiałoby, że kolejne organizacje zwyczajnie nie zapłaciłyby za niego tak dużych pieniędzy wymaganych przez Lecha. Na dodatek w Serie A wciąż potrzebowałby fizyczności, by dominować w środku pola choć biorąc pod uwagę przebieg kariery Stanislava Lobotki można było się z tym nie zgodzić.
Sytuacja Antoniego Kozubala była trudna i de facto w grę wchodzić mogły albo Niemcy, albo Holandia. Sam piłkarz, jak relacjonował ze spotkania użytkownik "DomasLp", nie ma ciśnienia na odejście za wszelką cenę i nie można się temu dziwić. Internauta informował, że nie pojawiały się oferty na tyle sensowne, żeby Lech musiał go sprzedawać. Zawodnik ponoć nawet się ucieszył, że zostaje, bo na ten moment nie przeszkadza mu wizja spędzenia przy Bułgarskiej kolejnych lat. Użytkownik "12zawodnikLecha" wspominał też, że zawodnikowi pozytywnie zapatruje się na pozostanie w Lechu do końca kariery. Doprecyzowano także, że nie było tematu transferu do BVB.
Antoni Kozubal wydaje się najpewniejszy swojej przyszłości spośród wychowanków, którzy w Lechu Poznań już coś osiągnęli. Użytkownik portalu "X" podaje jednak, że piłkarz mimo wszystko miał możliwość przeniesienia się za ocean przed dwumeczem z Aarhus. Klub był gotów zapłacić za niego aż 5 milionów, ale tym razem to Lech Poznań nie chciał go puszczać. Sam zawodnik także nie był chętny, by podjąć się tego wyzwania. Sytuacja wydawała się bliźniacza do tej z zeszłego roku, kiedy to ekipę Kolejorza mógł opuścić Michał Gurgul także przenosząc się do MLS.
Lech Poznań ma twardy orzech do zgryzienia. Jego strata może wygenerować problemy
Wywołany do tablicy lewy obrońca Lecha Poznań także był jednym z tematów rozmów między włodarzami Kolejorza, a kibicami. "DomasLp" relacjonował na platformie "X", że zastąpienie tego zawodnika 1:1 będzie szalenie trudne, co potwierdza jego prężny rozwój oraz imponującą wszechstronność na boisku. Kibic podaje, że znalezienia następcy jest nierealne ze względu na wysokie koszta jakie mogłoby to za sobą nieść. Wzorem zawodnika na lewą obronę powinien być ktoś o profilu Roberta Gumnego, który jest idealnie zrównoważonym graczem.
Wokół Michała Gurgula latem też było gorąco, bowiem jak podaje użytkownik "12zawodnikLecha", który był na spotkaniu, za lewego obrońcę oferowano aż 7 milionów euro. Z jakiej ligi? Tego nie wiadomo. Najbardziej palącą kwestią w kontekście pozycji młodzieżowego reprezentanta Polski jest jego zastępstwo na dzień dzisiejszy. Z powodu kontuzji na kilka miesięcy wyleciał Joao Moutinho, co sprawia, że za plecami wychowanka pojawiła się duża luka.
Jak podaje "12zawodnikLecha" przymierzany do roli back-upu Gurgula jest 17-letni Piotr Bartczak, który aktualnie gra pierwsze skrzypce w rezerwach, a i dał się poznać z dobrej strony w trakcie letniego sparingu pierwszej drużyny. Internauta podkreśla jednocześnie, że w zeszycie u dyrektora Tomasza Rząsy jest kilka nazwisk na lewą obronę.
Próżno liczyć jednak na to, że zimą dojdzie do jakiegoś transferu. Będący na spotkaniu z działaczami kibic poinformował na platformie "X", że nie ma planów na wzmocnienia. Ponoć Lech bardziej chce pchnąć wychowanków naprzód w trudnym momencie niż szukać ruchu na już. "DomasLp" podaje, że budżet płac jest rozciągnięty i to decyduje o takiej, a nie innej polityce.
Komentarze (0)