Znakomity występ szwedzkiego skrzydłowego. "Myślę, że dobrze zareagowaliśmy"
Notujący fenomenalny początek sezonu Patrik Walemark był jednym z bohaterów Lecha Poznań w starciu z Radomiakiem. Kapitalnie dysponowany szwedzki skrzydłowy, przez wielu kibiców i ekspertów uznawany za najlepszego zawodnika Kolejorza w obecnych rozgrywkach, dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i asystował przy ustalającym wynik spotkania na 5:1 trafieniu Pablo Rodrigueza. Po końcowym gwizdku nie ukrywał jednak, że Poznaniacy nie mieli za sobą łatwego spotkania.
- To nie był łatwy mecz. Myślę, że dzisiaj bardzo dobrze zareagowaliśmy. Błędy zdarzają się w piłce nożnej, więc to, że udało nam się strzelić pięć goli, jest również czymś bardzo dobrym - powiedział Walemark, odnosząc się do przebiegu spotkania.
Lech zaliczył bowiem wyjątkowo trudny początek - goście z Radomia objęli prowadzenie już w... 16. sekundzie gry, wykorzystując błąd Radosława Murawskiego. Szwed nie zamierzał szukać usprawiedliwienia w niesprzyjających warunkach atmosferycznych. Jego zdaniem ulewny deszcz nie miał żadnego wpływu na dość szalony przebieg pierwszych minut niedzielnego meczu.
Walemark przyznał również, że nie przypomina sobie, by kiedykolwiek wcześniej rozpoczynał spotkanie w podobnych okolicznościach. Nie potraktował jednak pierwszych minut jako powodu do niepokoju. Najważniejsze było dla niego to, w jaki sposób drużyna zareaguje na wydarzenia boiskowe.
- Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłem, więc chyba nie mogę sobie wyobrazić gorszego początku. Ale, jak powiedziałem, zawsze chodzi o to, jak reagujemy. Dzisiaj nasza reakcja była perfekcyjna - podkreślił 24-latek.
Lech od dłuższego czasu bardzo dobrze radzi sobie z odwracaniem losów spotkań. W pierwszym sezonie pracy Nielsa Fredriksena strata pierwszego gola często była dla Poznaniaków niczym wyrok. Od wielu miesięcy sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej - Kolejorz potrafi odpowiedzieć na niekorzystne wydarzenia, zachować spokój i przejąć kontrolę nad spotkaniem.
Tak było również i tym razem. Lech po stracie gola błyskawicznie odpowiedział, doprowadził do wyrównania, a już w 9. minucie wyszedł na prowadzenie. Później dołożył jeszcze trzy trafienia i ostatecznie zwyciężył 5:1. Walemark zwrócił uwagę właśnie na tę mentalność zespołu. Jego zdaniem w drużynie nie pojawiła się panika ani niepotrzebny stres, nawet po nieudanym wejściu w spotkanie.
- Myślę, że jesteśmy na to odporni. Wszyscy byli całkiem spokojni. Nie czuję w zespole żadnego stresu czy czegoś takiego. Po prostu zaczęliśmy znowu grać swoją grę. Oczywiście wszyscy wiemy, że nasz styl gry jest dość ryzykowny i może wydarzyć się wiele rzeczy. Dzisiaj wyszło jednak naprawdę dobrze - tłumaczył Szwed.
Walemark opowiedział o powołaniu do reprezentacji Szwecji. „To naprawdę wielka rzecz”
16 meczów, 8 goli i 5 asyst - takim bilansem może pochwalić się w obecnych rozgrywkach Patrik Walemark. Szwedzki skrzydłowy, który rundę wiosenną poprzedniego sezonu spędził na dochodzeniu do optymalnej formy po długiej przerwie w grze spowodowanej kontuzją, znajduje się obecnie w znakomitej dyspozycji. 24-latek jest absolutnym motorem napędowym zespołu. Bierze na siebie odpowiedzialność za zdobywanie bramek, notuje asysty i i od samego początku sezonu praktycznie nie zawodzi.
Jego forma nie przeszła bez echa również w ojczyźnie - Szwed został bowiem powołany przez selekcjonera Grahama Pottera na zbliżające się wielkimi krokami zgrupowanie kadry narodowej. Dla Walemarka jest to pierwsze powołanie do reprezentacji Szwecji od momentu dołączenia do Lecha Poznań. 24-latek nie ukrywa, że możliwość gry w narodowych barwach ma dla niego szczególne znaczenie.
- Myślę, że gra dla reprezentacji narodowej była moim wielkim marzeniem w zasadzie od momentu, kiedy się urodziłem, więc to naprawdę wielka rzecz - powiedział Patrik Walemark.
Reprezentacja Szwecji rozegra na przełomie września i października cztery mecze w rozgrywkach Ligi Narodów. Jednym z rywali zespołu Grahama Pottera będzie... reprezentacja Polski. Walemark przyznał, że występ w takim spotkaniu byłby dla niego interesującym doświadczeniem - oczywiście pod warunkiem, że zmierzy się w nim z powołanym przez selekcjonera Jana Urbana Wojciechem Mońką.
Powołanie nie było jednak dla 24-latka całkowitym zaskoczeniem. Choć Walemark przyznał, że nie skupiał się na myśleniu o reprezentacji podczas kolejnych spotkań, jego obecna forma sprawiała, że mógł brać pod uwagę taki scenariusz.
- To nie jest coś, o czym myślę na co dzień, lub kiedy gramy nasze mecze. Ale oczywiście, patrząc na to, jak obecnie wyglądam, nie nazwałbym tego zaskoczeniem. Nie wiedziałem jednak o powołaniu aż do konferencji prasowej, na której zostały one ogłoszone, więc była to naprawdę miła niespodzianka - zakończył szwedzki skrzydłowy.
Komentarze (0)