reklama

Niespodziewany kryzys lidera Lecha Poznań. Tak źle jeszcze nie było!

Opublikowano:
Autor:

Niespodziewany kryzys lidera Lecha Poznań. Tak źle jeszcze nie było! - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Kluczowy piłkarz Lecha Poznań nie może "odpalić". Czy to duży problem?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaLech Poznań utrzymuje wysokie lokaty w tabeli PKO BP Ekstraklasy, wprawiając w zachwyt swoich kibiców, ale nie wszystko w ekipie mistrza Polski jest idealne. Kibice coraz mocniej zwracają uwagę na niepewną formę napastników Kolejorza, których rola w kontekście zdobywania goli w ostatnim czasie mocno się zmniejszyła. Czy to powód, aby bić na alarm?
reklama
reklama

Tak długiej przerwy w Lechu Poznań "Król" jeszcze nie miał

Uwaga kibiców Lecha Poznań jest zwrócona w sposób szczególny na Mikaela Ishaka, który od siedmiu meczów nie jest w stanie trafić do siatki. To jego najdłuższa seria meczów bez zdobytej bramki odkąd gra przy Bułgarskiej. W swojej debiutanckiej kampanii jako zawodnik Lecha Poznań zdarzały mu się maksymalnie trzy lub cztery mecze przerwy od celebrowania kolejnych goli, licząc oficjalne rozgrywki. Tak samo było w sezonie 2021/22.

Rozwiń

Ishak do swojego aktualnego, niechlubnego wyniku zbliżył się nieznacznie dopiero na przełomie września i października 2022 roku, kiedy to odnotował sześć meczów bez zdobytego gola. Wliczamy w to zarówno mecze klubowe jak i reprezentacyjne. Gorzej w tym sezonie już nie było, a maksymalna długość przerwy od zdobyczy strzeleckich wynosiła cztery spotkania. Problemy wróciły jednak już na wstępie sezonu 2023/24, kiedy to tym razem od sierpnia do października Ishak znów czekał na gola przez sześć spotkań. Potem nadeszła chwilowa, strzelecka odwilż, ale później tuż przed zimową przerwą bez gola pozostawał jeszcze przez pięć spotkań z rzędu. 

reklama

Na wiosnę "Król" znów powrócił do znakomitej dyspozycji, strzelając w miarę regularnie, ale trzeba wspomnieć, że ta kampania zarówno dla niego jak i całego zespołu była bardzo trudna. Po tym, gdy jednak na ławce trenerskiej zasiadł już Niels Frederiksen, Ishak zaczął przeżywać złoty czas w trakcie swojej kariery. Jego przerwy między zdobywanymi golami trwały zazwyczaj około dwóch lub trzech spotkań, a w sezonie 2025/26 osiągnął najwyższe wyniki w swojej karierze. 

Regres czy progres? Ishak coraz mocniej spełnia się w nowej roli

Tym bardziej kibiców Lecha Poznań może szokować to, jakim cudem po kampanii, w której Ishak zdobywał gola co 152 minuty, a łącznie na koncie miał ich 31 w 50 meczach, teraz przestał już tak czarować w ataku. Nie ma wątpliwości, co do tego, że jego skuteczność jest obecnie rozczarowująca, ale trzeba też przyznać to nie oznacza tego, że całościowy wkład w grę Mikaela Ishaka jest zerowy. Szwed już po 13 rozegranych spotkaniach osiągnął 1/3 swojego wyniku dziewięciu asyst z poprzedniego, wybitnego sezonu.

reklama

Teraz 33-latek zdecydowanie bardziej realizuje się w grze piłką, w rozgrywaniu akcji i wykonuje jeszcze większy progres jako piłkarz aniżeli napastnik. Bardzo aktywnie szuka sobie przestrzeni w trakcie kreowania ataków, schodząc momentami nawet pod własne pole karne, aby zaasekurować akcje i wyprowadzić atak. Legenda Lecha Poznań rośnie w oczach, biorąc na siebie coraz większy ciężar gry i tym samym sprawia, że to inni piłkarze Kolejorza zyskują przestrzenie do ataków. Mowa tu głównie o skrzydłowych czy ofensywnie usposobionych, środkowych pomocnikach. 

Procenty celnych podań Mikaela Ishaka oscylują wokół 70% i wyżej, a sam zawodnik jest niezwykle użyteczny w ataku pozycyjnym. W nim Szwed nie stoi biernie między obrońcami, czekając na przeszywające podanie czy dośrodkowanie, a zamiast tego często sam aktywnie uczestniczy w małych graczy blisko pola karnego. Stara się rozrzedzić zwarte szeregi obrońców, ściągnąć na siebie uwagę i wyciągnąć rywali z bloku. Tworząc takie mini-akcje, jego partnerzy z ofensywy mają więcej możliwości do przenikania przez linie kolejnych defensyw. 

reklama

Oczywiście, zawodnikowi wciąż naturalnie przydarzają się błędy właśnie w fazie wyprowadzenia ataków od własnej bramki. Dotyczą one niewłaściwych wyborów przy podaniach czy strat piłki. Do tego oczywiście dochodzą też zmarnowane okazje strzeleckie, które kibice aktywnie Szwedowi wytykają. Jednak nie należy dyskredytować pełnej boiskowej wartości Ishaka. W samej PKO BP Ekstraklasie w tym sezonie według danych portalu "FotMob" na mecz ma prawie 74% skutecznych podań, 36 kontaktów z piłką, 16.19 udanych podań i 1,9 dograń przełamujących linie.

Rozwiń

Dla porównania, zbliżony pozycją do napastnika Kolejorza Pablo Rodriguez osiąga w PKO BP Ekstraklasie 75,6% udanych podań, ma 53,6 kontaktów z piłką, wykonuje średnio 23,94 celnych dograń na spotkanie i ma na koncie 2,75 zagrań przełamujących linie. Panowie zbliżone wyniki osiągają także w kontekście tworzenia sytuacji: Szwed ma ich 0,71 na 90 minut, a Hiszpan 0,52. Statystyki w oczywisty sposób świadczą na korzyść znakomitego wychowanka Realu, ale Ishak nie odstaje względem nich w sposób szczególny.

Rozwiń

Lech musi szukać następcy. Forma zmiennika nie przekonuje

Niewykluczone, że Mikael Ishak odbije się jeszcze po niepowodzeniach, ale obecnie jego forma potwierdza rzekome słowa działaczy Kolejorza na spotkaniu z kibicami, że Szwedowi jest obecnie bliżej "dwójki" niż "jedynki" w najbliższej przyszłości. Jeszcze rok temu taka opinia zostałaby mocno napiętnowana, ale obecnie jeśli wierzyć relacjom na platformie "X", wskaźniki, które mają do swojej dyspozycji władze Lecha Poznań nie świadczą na korzyść legendarnego napastnika.

Rozwiń

Podawano także informacje, że Ishak jest w stanie zaakceptować mniejszą rolę i być nawet rezerwowym, ale na ten moment nie zapowiada się, żeby był tego bliski. Jego zmiennik Yannick Agnero choć jest wpuszczany na boisko dość regularnie, nie wykorzystuje swoich szans. Iworyjczyk zalicza momentalnie przyzwoite występy, ale część kibiców Lecha Poznań nie ma już cierpliwości do tego, by wierzyć w olimpijską formę 23-latka. Abstrahując od samych liczb, sam zawodnik w niewielu aspektach pokazuje, że jest jakkolwiek bliski gry na tym samym poziomie efektywności co Mikael Ishak. 

Rozwiń

Po spotkaniu władz Lecha z kibicami do social-mediów przedostała się informacja, że ten rok dla Agnero ma być ważny i decydujący. Nic jednak aktualnie nie wskazuje na to, by piłkarz miał jednak nagle odrodzić się formą jak feniks z popiołów i nawiązać do tego znakomitego spotkania w Superpucharze Polski przeciwko Górnikowi Zabrze. Lech Poznań może się tylko cieszyć, że zapewnił sobie na tyle dużą jakość na skrzydłach i w pomocy, że kryzysy napastników nie są aż tak mocno odczuwalne w kontekście wyników spotkań.

Rozwiń

Nie ma jednak wątpliwości, co do tego, że Kolejorz musi się rozglądać za godnym następcom Mikaela Ishaka na rynku transferowym. Działcze muszą uniknąć sytuacji, w której zostaną z dwoma wypalonymi zawodnikami, których wkład do ataku będzie minimalny. Mimo, iż gra Szweda jest specyficzna i oparta na altruistycznym stylu, nie zawsze zastąpi ona braki, co do skuteczności pod bramką.  

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo