Trybuny pomału się zapełniają
Śląsk Wrocław już teraz może liczyć na solidne zainteresowanie spotkaniem z mistrzem Polski. Na niedzielę licznik zajętych miejsc wskazywał 18 343 osoby. Do meczu pozostało jeszcze kilka dni. Wiele wskazuje więc na to, że frekwencja podczas rywalizacji z Lechem ponownie może być dla "Wojskowych" jedną z najlepszych w tym sezonie.
Obecne rozgrywki przyniosły już kilka spotkań, podczas których trybuny we Wrocławiu prezentowały się naprawdę okazale. Najwyższa odnotowana frekwencja wyniosła 22 841 widzów na inauguracyjnym meczu z Rakowem Częstochowa. Dla podopiecznych trenera Ante Simundży był to powrót do Ekstraklasy po roku nieobecności, stąd zainteresowanie tym meczem było zrozumiałe. Ku pozytywnemu zaskoczeniu, niewiele mniej kibiców pojawiło się przy okazji kolejnego meczu z Widzewem Łódź, kiedy stadion zgromadził 21 205 osób.
Mecze z Lechem Poznań w ubiegłych latach podkręcały atmosferę, ale wcale nie przyciągały aż tak wiele osób. Gdy po raz ostatni Kolejorz zagrał na Tarczyński Arenie, na trybunach zasiadło wyjątkowo aż 33 546 kibiców i była to druga najwyższa frekwencja we Wrocławiu w ówczesnym sezonie (2024/25). Większym zainteresowaniem cieszył się jedynie mecz z Legią Warszawa (36 208 widzów).
Lechowi nie gra się tu łatwo
Dla wielu kibiców Śląska będzie to okazja do zobaczenia aktualnego mistrza Polski - to zawsze wpływa na atrakcyjność przeciwnika. Dodatkową zachętą może być także bilans meczów z Lechem Poznań. Odkąd Wrocławianie przenieśli się na nowy stadion, piłkarze Kolejorza tylko dwa razy potrafili wywieźć stamtąd komplet punktów. Ostatnie trzy wizyty na Dolnym Śląsku kończyły się dla niebiesko-białych porażkami.
Wynik tego meczu może być szczególnie istotny dla przyszłości trenera Simundży. Śląsk Wrocław nie rozpoczął tego sezonu najlepiej, o czym świadczy jedno zwycięstwo w dziewięciu spotkaniach. "Wojskowi" zajmują dopiero 15. miejsce w tabeli.
Wychowanek Lecha zaangażowany w akcję
Śląsk od początku sprzedaży biletów rozpoczął turbo mobilizację i konkretną kampanię w mediach społecznościowych. Beniaminek PKO BP Ekstraklasy na każdym kroku zachęca do nabycia wejściówek - także przy okazji ostatnich meczów sparingowych. To jednak nie wszystko.
W środę w klubowym fanshopie pojawią się zawodnicy, którzy będą osobiście dystrybuować bilety na spotkanie z Lechem. Jednym z nich będzie Karol Linetty. To ciekawa postać w kontekście tego meczu, biorąc pod uwagę, że pomocnik ma za sobą kilka lat spędzonych przy Bułgarskiej. Wychowanek Kolejorza latem wrócił do Polski, trenował nawet pod okiem Nielsa Frederiksena, a teraz sam będzie uczestniczył w akcji promującej spotkanie jego obecnego klubu z macierzystym.
Najprawdopodobniej na trybunach zasiądzie rekordowa liczba osób w tym sezonie, ale oczywiście do absolutnych rekordów tego obiektu daleka droga. Historycznie tylko dwa razy we Wrocławiu udało się przeprowadzić pełen sold-out, czyli 42 771 zajętych miejsc. Były to debiutanckie mecze Śląska na nowym stadionie w 2011 roku. Blisko tego wyniku było także dwa lata później, gdy klub rywalizował z hiszpańską Sevillą FC w ramach IV rundy el. Ligi Europy ( 41 955 widzów)
Mecz Śląsk Wrocław - Lech Poznań zaplanowano na sobotę, 10 października o godz. 17:30.
Komentarze (0)