Warta ryzykuje utratę jedno z najlepszych strzelców z poprzedniego sezonu
Trener Maciej Tokarczyk wspominał tuż po zakończeniu sezonu, że zmiany kadrowo nadejdą, bo tego będzie wymagać rzeczywistość Betclic 1. ligi. Niewielu kibiców w tamtym momencie mogło jednak przypuszczać, że dojdzie do istnej rewolucji, która będzie zataczać coraz większe kręgi. Poznaniacy zdążyli już stracić swoją najjaśniejszą postać - Filipa Walusia - na rzecz spadkowicza z PKO BP Ekstraklasy czyli Arki Gdynia. Były piłkarz Rekordu Bielsko-Biała był motorem napędowym całej drużyny, stanowiąc fundamentalny element formacji ofensywnej trenera Tokarczyka. Razem z nim z klubem pożegnał się także inny utalentowany środkowy pomocnik ofensywny - Kacper Szymanek. On z kolei powrócił do Motoru Lublin, gdzie będzie starał się powalczyć o minuty w Ekstraklasie.
Kibice pożegnali też w ostatnim czasie Szymona Michalskiego, który zdecydował się na przenosiny do Olimpii Grudziądz. Klub nie potwierdził też pozostania na przyszły sezon innych kluczowych graczy jak: Leo Przybylak, Kamil Kumoch, Sebastian Steblecki czy Dmytro Avdeeva. Atmosfera jest zatem nerwowa, bo każdy sympatyk Warty Poznań widział jak ogromną rolę każdy z nich odegrał w drodze po awans do Betclic 1. ligi. Tymczasem teraz zachodzi ryzyko, że nie będą oni mogli dalej prowadzić Zielonych do najwyższych celów.
Dziś po południu Maksymilian Dyśko poinformował, że do wspomnianej na początku trójki graczy, którzy opuścili szeregi Warty Poznań mogą dołączyć jeszcze dwie postacie. Pierwszą z nich będzie Marcel Zylla - kolejna dziesiątka i kolejny ofensywnie usposobiony pomocnik wyróżniający się liczbami. W minionych rozgrywkach zdobył pięć goli - tyle samo co Mateusz Stanek, Filip Waluś i o jedną mniej od Kacpra Szymanka oraz Michała Smoczyńskiego. Urodzony w Monachium zawodnik zapewnił zwycięstwo w meczu z Chojniczanką, remis z rezerwami Śląska Wrocław oraz Świtem Szczecin. Jego asysta dała natomiast sukces w rywalizacji z Zagłębiem Sosnowiec.
Zylla być może nie był najjaśniejszą postacią w ekipie Macieja Tokarczyka, ale liczby podkreślają jego ogromny wkład w awans Warty Poznań. Piłkarz rozegrał 25 z 34 meczów w Betclic 2. lidze, spędzając na murawie ponad 1200 minut. Maksymilian Dyśko twierdzi, że choć w umowie istnieje zapis na temat przedłużenia kontraktu o kolejny sezon, to klub nie zamierza z niego korzystać.
Piłkarz dostał pozwolenie na szukanie nowego klubu. Przegrał walkę na swojej pozycji?
Innym piłkarzem, który ma opuścić Wartę Poznań po tym sezonie jest wychowanek Lecha - Igor Kornobis. Piłkarz rozegrał w tym sezonie mniej minut od Marcela Zylli i pełnił też mniejszą rolę w drodze do sukcesu, jakim był awans do Betclic 1. ligi. Owszem, początek sezonu w jego wykonaniu był obiecujący ale po kontuzji kolana, której doznał na przełomie września i października stracił stałe miejsce w podstawowym składzie. Od tamtej pory najczęściej grał około 30 minut, a w najgorszych przypadkach mniej niż kwadrans. Oczywiście zdarzały mu się też mecze od pierwszej minuty również w pełnym wymiarze czasowym, ale nie był po stronie Warty game-changerem.
Mimo tego, że ten sezon nie był w jego wykonaniu przebojowy i nie wyrastał w nim na jedną z jaśniejszych postaci zespołu, piłkarz i tak cieszy się sporym zainteresowaniem na rynku transferowym. Maksymilian Dyśko twierdzi, że zawodnik znajduje się na celowniku dwóch rywali Warty Poznań z Betclic 1. ligi, a także jednego w Betclic 2. lidze. Zieloni mieli wręcz pozwolić piłkarzowi na szukanie nowego pracodawcy pomimo tego, że jego kontrakt obowiązuje jeszcze przez rok.
Taki ruch można jednak zrozumieć ze względu na transfer Jakuba Kendzi - wszechstronnego zawodnika, który będzie mógł sprawdzić swoje umiejętności w systemie trenera Tokarczyka na prawej stronie boiska. W związku z tym, że swój kontrakt przedłużył też Kacper Rychert, sytuacja Kornobisa w Warcie zdecydowanie nie sprzyja jego dalszemu rozwojowi. Sama Warta Poznań nie potrzebowała też tak mocnej obsady tej pozycji.
Warta ma na kim budować kadrę. Część ważnych graczy pozostała
Kacper Rychert nie jest jedyną postacią, która zdecydowała się pozostać na dłużej w Warcie Poznań. Innymi zawodnikami, których pozostanie ogłosili Zieloni są: Jan Niedzielski, Marcel Stefaniak, Michał Smoczyński, Mateusz Stanek, Kacper Lepczyński, Tomasz Wojcinowicz oraz Szymon Zalewski.
Kibice mogą także być spokojny o najbliższą przyszłość Pawła Kwiatkowskiego oraz Patryka Kusztala. Obaj zawodnicy trafili na Drogę Dębińską zimą tego roku i zimą tego roku najprawdopodobniej również ją opuszczą, jeśli Zieloni nie zdecydują się na ich wykup.
Liczba tych nazwisk względem całościowej kadry z poprzedniego sezonu może martwić, ale Warta Poznań jeszcze niedawno uspokajała, że klub prowadzi jeszcze rozmowy z innymi zawodnikami dotychczasowej kadry na temat ich przyszłości. Czas jednak się kończy, bowiem okres przygotowawczy zaczął się już wczoraj, a na początku lipca przyjdą jeszcze pierwsze mecze sparingowe.
Komentarze (0)