Niels Frederiksen w połowie maja br. zapisał się złotymi literami w całej historii klubu. Został pierwszym zagranicznym trenerem, który obronił mistrzowski tytuł dla Lecha Poznań oraz drugim po Wojciechu Łazarku, któremu w ogóle udała się ta sztuka. Duńczyk ma już za sobą ponad sto meczów, w których poprowadził drużynę Kolejorza, a jego kontrakt obowiązuje aż do końca czerwca 2028 roku. Istnieje szansa, że przekroczy barierę 150 meczów w jednym klubie, co nie udało się u poprzednich pracodawców.
O liczbie spotkań mowa nieprzypadkowo. Frederiksen wraz z kolejnymi meczami w Lechu, systematycznie powiększa także swój dorobek punktowy, a ten zaczyna wyglądać coraz ciekawiej na tle szkoleniowców, którzy pracowali w Ekstraklasie na przestrzeni XXI wieku.
Świetny wynik trenera Lecha. To pokazuje skalę jego pracy
Po wygranym spotkaniu z Radomiakiem Radom, Duńczyk ma na swoim koncie 149 punktów w lidze. Ta liczba już robi wrażenie, biorąc pod uwagę, że rozpoczął dopiero swój trzeci sezon w Polsce. Do liderów droga daleka, ale trudno porównywać to np. z dorobkiem Jacka Zielińskiego, dla którego to już 22. kampania w najwyższej klasie rozgrywkowej.
O tym, jak silny dorobek udało się wypracować Nielsowi Frederiksenowi świadczy liczba punktów na mecz - 1,96. Porównując ten rezultat ze wszystkimi trenerami, którzy mają minimum 50 spotkań na ławce trenerskiej w Ekstraklasie w obecnym stuleciu, duński szkoleniowiec znajduje się na podium. Ostatnia wygrana pozwoliła mu wyprzedzić Henninga Berga (śr. 1,95 pkt/mecz), który może nie pracował w Polsce zbyt długo, ale miał bardzo owocny czas w Legii Warszawa. Sięgnął z klubem po mistrzostwo i krajowy puchar.
Jedynym trenerem, któremu udało się punktować efektowniej był Henryk Kasperczak (śr. 2,05 pkt/mecz). Szkoleniowiec wykręcił niesamowitą średnią i to pomimo większej liczby spotkań (113). Dwukrotnie w XXI wieku prowadził Wisłę Kraków, zdobył z klubem dwa mistrzostwa Polski. Miał też dość kiepski epizod w Górniku Zabrze i pewnie gdyby nie sezon 2008/09, rezultat byłby jeszcze bardziej okazały.
W pierwszej dziesiątce możemy znaleźć trzech trenerów, którzy aktywnie pracują na najwyższym szczeblu w Polsce - poza Nielsem Frederiksenem są to: Marek Papszun (śr. 1,90 pkt/mecz) oraz Adrian Siemieniec (śr. 1,72 pkt/mecz). Każdy z nich ma szansę w kolejnych tygodniach wykręcić jeszcze lepszą średnią. Aby Duńczyk zbliżył się wynikiem do trenera Kasperczaka, musiałby wygrać osiem kolejnych spotkań z rzędu, a następnie utrzymywać takie tempo punktowania w Ekstraklasie.
Najefektowniej punktujący trenerzy w Ekstraklasie w XXI wieku:
- Henryk Kasperczak - 113 spotkań, śr. 2,05 pkt/mecz
- Niels Frederiksen - 76 spotkań, śr. 1,96 pkt/mecz
- Henning Berg - 64 spotkania, śr. 1,95 pkt/mecz
- Dragomir Okuka - 66 spotkań, śr. 1,92 pkt/mecz
- Marek Papszun - 212 spotkań, śr. 1,90 pkt/mecz
- Nenad Bjelica - 65 spotkań, śr. 1,85 pkt/mecz
- Maciej Skorża - 288 spotkań, śr. 1,81 pkt/mecz
- John van den Brom - 53 spotkania, śr. 1,77 pkt/mecz
- Adrian Siemieniec - 118 spotkań, śr. 1,72 pkt/mecz
- Jens Gustafson - 72 spotkania, śr. 1,69 pkt/mecz
Drogę po kolejne zwycięstwa na krajowym podwórku Niels Frederiksen rozpocznie dopiero po przerwie reprezentacyjnej - 10 października we Wrocławiu. Mistrzowie Polski w przyszłym tygodniu mają rozegrać mecz sparingowy. Klub nie przedstawił jeszcze szczegołów dotyczących przeciwnika.
Komentarze (0)