Zostawił po sobie dobre wspomnienia w Poznaniu
Choć Mario Gonzalez spędził przy Bułgarskiej zaledwie kilka miesięcy, sympatycy Lecha Poznań z pewnością dobrze go zapamiętali. Do drużyny dołączył w lutym 2025 roku na zasadzie wypożyczenia z Los Angeles FC. Kolejorz stawiał na dość znane nazwisko z bogatym CV, ale Hiszpan nie potrafił wygrać rywalizacji z Mikaelem Ishakiem. W Ekstraklasie rozegrał zaledwie 88 minut, a mimo to dołożył solidną cegiełkę do mistrzostwa Polski.
Jednym z dwóch najbardziej pamiętnych momentów Gonzaleza w Lechu był wyjazdowy mecz z GKS-em Katowice w przedostatniej kolejce sezonu. Poznaniacy od 59. minuty przegrywali, a strata punktów w tym spotkaniu mogła okazać się bolesna na finiszu. Na kwadrans przed końcem doszło do kuriozalnej sytuacji, w której Hiszpan wpisał się na listę strzelców. Napastnik skierował piłkę do siatki głową w niezwykle szczęśliwy sposób, bo ta odbiła się od niego po zagraniu Antonio Milicia.
Tydzień później Lech przed własną publicznością musiał wygrać z Piastem Gliwice, by przypieczętować zdobycie dziewiątego mistrzostwa Polski. Po pierwszej połowie Kolejorz prowadził 1:0 po trafieniu Afonso Sousy, ale Piast nie dawał za wygraną i szczególnie w końcówce mocno przycisnął gospodarzy na ich własnej połowie. Gonzalez wskoczył na murawę na ostatni kwadrans i... w doliczonym czasie gry ofiarnie wybił piłkę sprzed bramki, gdy wydawało się, że Gliwiczanie doprowadzą do wyrównania. Kilkadziesiąt sekund później stadion wpadł w euforię, a Lechici mogli wznieść w górę upragnione trofeum.
fot. Przemysław Szyszka
Lech Poznań w umowie wypożyczenia miał opcję wykupu napastnika, ale nie zdecydował się na taki wariant. Statystyki Hiszpana nie robiły ogromnego wrażenia, choć na pewno należy docenić jego wkład w końcowy sukces. Kontynuowanie tej współpracy nie miało sensu, ale już zawsze zostanie jednym z bohaterów w najważniejszym wówczas momencie sezonu.
Powrót do Hiszpanii i kolejny krok w karierze
Po zakończeniu wypożyczenia Gonzalez wrócił do Kalifornii, jednak szybko rozstał się z amerykańskim klubem. Latem ubiegłego roku powrócił do Hiszpanii i podpisał kontrakt z Burgos CF, występującym na zapleczu La Liga. W zakończonym właśnie sezonie zdobył pięć bramek w 28 spotkaniach. Podobnie, jak w Lechu, pełnił rolę zmiennika i przez cały sezon zanotował mniej niż 800 minut.
Hiszpan w trakcie kariery reprezentował barwy m.in. Villarrealu, czy Sportingu Braga. Złoty okres przeżywał w belgijskim OH Leuven, gdzie w sezonie 2022/23 zdobył 13 bramek i zwrócił na siebie uwagę klubów z najmocniejszych lig Europy. Teraz wydaje się, że najlepsze już za nim. Jego umowa z Burgos wygasała wraz z końcem czerwca i obie strony nie doszły do porozumienia w kwestii jej przedłużenia.
Nowe wyzwanie w Armenii
Kolejnym przystankiem w karierze 30-letniego napastnika będzie... Noah FC, czyli aktualny wicemistrz Armenii. Klub w ubiegłych rozgrywkach dotarł do 1/16 finału Ligi Konferencji i nie ukrywa, że chciałby powtórzyć swój sukces w europejskich pucharach. Hiszpan ma zastąpić w drużynie Nardina Mulahusejnovicia, którego sprzedano do Serbii.
Noah FC liczy, że doświadczenie Hiszpana pomoże drużynie zarówno w krajowych rozgrywkach, jak i w Europie. Gonzalez ma na swoim koncie występy w fazie grupowej Ligi Europy. Ormiański klub celuje w transfery z Półwyspu Iberyjskiego. Latem sprowadzili już do siebie bramkarza Daniego Figueirę, który występował w portugalskim Gil Vicente.
Komentarze (0)