reklama

W zespole Lecha Poznań czas na ważną zmianę? "To jedna z najlepszych decyzji"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

W zespole Lecha Poznań czas na ważną zmianę? "To jedna z najlepszych decyzji" - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Należało bić na alarm? Kibice domagali się zmiany, a on udowodnił swoją wartość.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaWczorajszy mecz zakończył się dla Lecha Poznań happy endem, ale nie należy zapominać o problemach, jakie pojawiły się w ostatnim czasie wokół drużyny. Dotyczą one nie tyle stylu gry mistrza Polski, co bardziej wyborów personalnych Nielsa Frederiksena. Na celowniku internautów znalazł się szczególnie jeden z kluczowych elementów mistrzowskiej układanki lechitów, pod którego adresem wylało się mnóstwo krytycznych opinii. W czwartkowym meczu idealnie odpowiedział on kibicom, trener wyraził swoje stanowisko w tej kwestii, a my sprawdziliśmy, czy był sens bić na alarm.
reklama
reklama

Trzykrotny mistrz Polski z Lechem pod ostrzałem krytyki

Joel Pereira dobitnie przekonuje się na starcie tegorocznych rozgrywek, że łaska kibiców na pstrym koniu jeździ. Jeszcze do niedawna to jego nazwisko było skandowane jako pierwsze pod stadionem Lecha Poznań tuż po wywalczeniu mistrzostwa Polski w Radomiu, a tymczasem po meczu z Widzewem w social-mediach kibice byli praktycznie jednogłośni: czas na ławkę rezerwowych. Wszystko to w związku z opiniami o niewystarczająco dobrej prezencji Portugalczyka w meczach, a starcie w Łodzi, w którym to Pereira był zamieszany w stratę dwóch goli tylko wzmógł takie głosy.

Rozwiń

Zdaniem internautów jeszcze kilka dni temu, obecność ikony współczesnego Lecha Poznań na murawie przestała przynosić zadowalające efekty. Prawy obrońca nie zachwycał na starcie sezonu częstymi asystami, a jego altruizm w oczach niektórych kibiców stał się wręcz karykaturalny. Piłkarz ma problemy z podjęciem decyzji pod polem karnym, kiedy uderzyć na bramkę, a kiedy oddać futbolówkę lepiej ustawionemu partnerowi. Fani podobnie wypowiadali się na temat jego dośrodkowań - dawniej postrachu obrońców rywala i głównej broni Kolejorza, a do wczoraj obiektu kpin budzącego politowanie. 

reklama

Kibice coraz częściej zwracali też uwagę na to, że zawodnik nie daje też z siebie zbyt wiele w fazie defensywnej. Jakie główne zarzuty, co do dyspozycji Joela Pereiry wskazywano w tym zakresie? Konkretów brakuje, ale najczęściej przebijającym się argumentem w opiniach kibiców był brak jego zaangażowania przy powrotach pod własną bramkę, gdy 29-latek zapuszczał się pod bramkę przeciwników. Szybko okazało się to niesprawiedliwe, by tak ostro oceniać dyspozycję Portugalczyka i forsować ideę posadzenia go na ławce rezerwowych. Przyjrzyjmy się na chłodno faktom. 

Rozwiń

Kibice deprecjonują wartość gracza w fazie defensywnej. Co na to liczby?

Zaczynając od podstawowych statystyk Joel Pereira w tym sezonie rozegrał jak dotąd 11 spotkań spędzając na boisku 864 minuty. Składa się na to pięć meczów w Ekstraklasie, trzy w ramach kwalifikacji do Ligi Europy, dwa do Ligi Mistrzów i jedno starcie Superpucharowe. Z Portugalczykiem na boisku, pomijając mecz z Widzewem Łódź, Kolejorz stracił w tym czasie pięć goli, a Joel Pereira brał czynny udział przy zaledwie jednej akcji bramkowej z udziałem Kristjanssona na 4:1 w rywalizacji z Aarhus. Wyraźnie zaznaczmy tutaj sformułowanie "Brał udział", bo strzał rywala blokował do spółki z Wojciechem Mońką. 

reklama
Rozwiń

Mecz z Widzewem Łódź był analogiczny ze względu na to, że w obu akcjach bramkowych autorstwa niedzielnego przeciwnika Kolejorza nie popisał się duet, a nie poszczególni zawodnicy. Przy pierwszej bramce Pereira nieszczęśliwie wybił piłkę ułatwiając zadanie rywalowi, ale to stoper zgubił krycie w kluczowym momencie. Przy drugiej Portugalczyk nie doskoczył agresywnie do rywala, ale to Mońka nie zamknął strzału Fornalczyka wślizgiem. Ergo, po prześledzeniu każdej z dotychczasowych akcji, w której to Lech tracił gola, lider Kolejorza albo nie był w niego zamieszany albo brał w nim pośredni udział.

- Oczywiście, że Joel był w tym meczu niejednokrotnie testowany w defensywie. Dobrze sobie jednak tam radził. Rywale mieli jasny plan, co do tego jak chcieli go doświadczać. Oni też mieli dobrych skrzydłowych, co odczuwał także Gurgul na lewej stronie boiska. To była część ich planu i nie możemy w związku z tym zamykać się z naszymi założeniami. To niemożliwe. Musimy zaakceptować to, że rywale też dysponują jakością na boisku - tłumaczył Niels Frederiksen po spotkaniu z Widzewem Łódź. 

reklama
Rozwiń

To tyle, co mówią na temat jego dyspozycji w obronie wrażenia wizualne. Jakiej wiedzy dostarczają statystyki? W meczu z Widzewem piłkarz zanotował aż osiem kluczowych interwencji w obronie na co złożyły się: dwie udane próby wślizgu z łącznie trzech, pięć odbiorów i pięć wybić, dwa wygrane pojedynki z dwóch w powietrzu oraz pięć wygranych pojedynków z siedmiu na ziemi. W meczu z Piastem Gliwice zanotował trzy udane wślizgi w czterech próbach, wygrał pięć z ośmiu pojedynków na ziemi i zapewnił siedem kluczowych interwencji w defensywie. Starcia z Wieczystą i Górnikiem wyglądały pod tym względem bliźniaczo.

W samej Ekstraklasie Pereira według statystyk portalu "Fotmob" osiąga średnią sześciu newralgicznych akcji w obronie na 90. minut. Notuje też 2,74 odbioru i średnio cztery razy odzyskuje piłkę dla swojej drużyny. Statystyka expected goals w grze przeciwko niemu wynosi 1,11. Porównując te liczby chociażby do Michała Gurgula na drugiej stronie boiska, który uznawany jest przez kibiców Lecha Poznań za fenomenalnie dysponowanego zawodnika, widzimy tu średnią blisko pięciu akcji obronnych na mecz, 0,54 odbioru, 3.14 odzyskanych piłek. Statystyka oczekiwanych goli straconych przez Lecha wynosi natomiast 0.90. Liczby są zatem bardzo zbliżone.

Efektywność ikony Lecha Poznań w ataku to przeżytek? Zestawiamy go z jego partnerem

Mówiąc o ofensywie, Joel Pereira zaliczył regres, jeśli chodzi o liczby asyst. Na swoim koncie w pierwszych jedenastu meczach miał zaledwie jedną przeciwko Aarhus w meczu wyjazdowym oraz kluczowe podanie do Pablo Rodrigueza we wczorajszym spotkaniu. Rok temu do końca sierpnia miał ich pięć. W 2024 miał ponownie jedną, w 2023 trzy, w 2022 roku jedną. Czy to powód do zmartwień? Niels Frederiksen wyraźnie twierdzi, że nie, co dał do zrozumienia w swojej wypowiedzi na czwartowej konferencji pomeczowej. 

- Mam wiadomość do wszystkich hejterów Joela w mediach społecznościowych oraz wśród ekspertów: jeśli nie rozumiecie, dlaczego nominuję go na zawodnika meczu, to radziłbym wam obejrzeć ten mecz jeszcze raz i po prostu pamiętać, żeby założyć okulary, żebyście mogli go wyraźnie zobaczyć - mówił podczas spotkania z dziennikarzami Niels Frederiksen.

Klasycznie już należy spojrzeć na liczby z tego sezonu w przypadku Joela Pereiry. Przeciwko Widzewowi na własnej połowie wykonał 26 z 30 celnych podań, a na połowie rywali 23 na 39. Zaliczył 101 kontaktów z piłką, wykonując dwa z dwóch udanych dryblingów. Mecz z Piastem to już 11/12 celnych zagrań na własnej połowie i 19/20 na połowie rywala. W rywalizacjach z Aarhus przy Bułgarskiej i Cracovią te procenty były nawet wyższe, co pokazuje, że na piłkarza faktycznie można liczyć w rozegraniu z piłką przy nodze. 

Jakie wnioski napływają zatem z kreacji gry w ofensywie? "Fotmob" wskazuje na 37,7 udanych podań na mecz w Ekstraklasie, podczas gdy Michał Gurgul ma ich średnio o siedem więcej. Panów niewiele różni także w kontekście celności, bowiem skuteczność Pereiry to 73%, a jego młodszego sąsiada z lewej strony już 80%. To samo możemy powiedzieć o celności dośrodkowań, długich podań i stworzonych okazjach. Panowie toczą ze sobą wyrównany pojedynek, ale szala minialnie przesuwa się na korzyść Gurgula.

Przewaga Joela Pereiry uwydacznia się jakkolwiek wyraźniej dopiero w kontekście posiadania piłki. Wykonuje, bowiem 0,91 skutecznego dryblingu na spotkanie Ekstraklasy, podczas gdy Gurgul ma ich nieco ponad 0.5. Portugalczyk wygrywa też 5,78 pojedynków, a jego partner 1,71. Koledzy zdają się także nieznacznie bardziej ufać weteranowi w kontekście odpowiedzialności za grę, bowiem 29-latek ma 80 kontaktów z piłką na mecz, a lider kadry młodzieżowej 77. Joel Pereira notuje też wyższe liczby w kontekście kontroli nad futbolówką w polu karnym. Obserwujemy tu zatem wyrównany pojedynek, który weryfikuje krytykę kibiców i deprecjonowanie jakości zawodnika w fazie ofensywnej.

- Joel oczywiście mógłby być jeszcze lepszym piłkarzem w defensywie. Gumny naturalnie także jest takim zawodnikiem i dlatego czasem nimi rotuje. Mam jednak poczucie, że szczególnie w drugiej połowie dzisiejszego meczu, kiedy mieliśmy więcej razy piłkę przy nodze, bo Widzew zdecydował się stanąć niżej w obronie, to było ważne, by posiadać na boisku Joela - wspominał Niels Frederiksen porównując obu zawodników po meczu w Łodzi.

Przed Nielsem Frederiksenem czas poważnych wyborów? Dostrzega pewną tendencję

Czy zatem zmiana Joela Pereiry na Roberta Gumnego jest uzasadniona, czy może raczej jest to roszada dla samej roszady i pomysł, który okazał się rozsądny tylko pod wpływem chwili? Faktem jest, że gdy Gumny już na boisku się pojawił, to ostatni wykonywał świetną robotę. To on w przepięknym stylu dobił Thun golem na 7:0 przy Bułgarskiej, dał Poznaniakom pierwsze prowadzenie kapitalnym strzałem już w Szwajcarii i przede wszystkim zapewnił wygraną w meczu z Jagiellonią.

Jednak, jeśli mamy trzymać się faktów w ocenie, czy Polak dałby więcej na prawej stronie niż Portugalczyk to przypomnijmy rywalizację z Aarhus GF przy Bułgarskiej, kiedy to najpierw swoją niefrasobliwością w rozegraniu de facto dał początek akcji bramkowej Duńczyków na 1:0. Potem w 50. minucie zgubił krycie rywala i niewiele brakowało, by Kolejorz stracił wtedy drugiego gola, gdyby nie świetny refleks Lisa. Natomiast 120 sekund później w ewidentny sposób powstrzymał dośrodkowanie gracza Aarhus ręką, doprowadzając do rzutu karnego i tym samym gola kontaktowego. 

Rozwiń

I znów, czy tamten mecz powoduje, że należy w pełni skreślać Gumnego jako zawodnika i deprecjonować jego wartość dla drużyny? Oczywiście, że nie. Natomiast tamte traumatyczne wydarzenia pokazują, że trudne momenty o niczym nie świadczy w ogólnym rozrachunku, bowiem w kolejnych etapach fazy pucharowej Gumny pokazywał po swojej stronie bardzo dużo jakości. To samo możemy powiedzieć o Joelu w przypadku którego bicie na alarm i domaganie się jego zmiany może być zwyczajnie niewłaściwe. Szczególnie, że zaprezentowaliśmy wyżej statystyki, które potwierdzają, że Portugalczyk nie odstaje chociażby od Michała Gurgula, którym zachwycają się wszyscy.

- Czasami ludzie mają tendencję do tego, by głównie koncentrować się na defensywnych aspektach gry Joela. Ja jednak preferuję koncentrację na jego ofensywnych atutach, ponieważ chcę grać w piłkę i kreować, a nie tylko się bronić. Gumny oczywiście gra dobre mecze i wciąż może grać w związku ze swoją ogromną jakością, ale w takich meczach jak ten z Widzewem bym go nie rozważał - jasno komunikował Niels Frederiksen. 

Rozwiń
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo