Lech nie chowa broni. "Chcę zapewnić, że zespół jest super skoncentrowany"
Zdania kibiców Lecha Poznań na temat dyspozycji Pablo Rodrigueza są na początku tego sezonu mocno podzielone. Wszyscy fani zdają się świadomi jego niezwykle cennych umiejętności przy grze w pressingu, charakteru i ofiarności na boisku. Piłkarz zyskał także ogrom popularności i sympatii dzieki swoim oryginalnym, nietuzinkowym rytułałom oraz naturalnej charyzmie, która biła od niego w każdym materiale wideo z obozu przygotowawczego. Postać Hiszpana zdecydowanie nadaje szatni kolorytu przez co klub ma szansę przyciągnąć na stadion czy do swoich social-mediów potencjalnych, nowych fanów.
Pablo Rodriguez może teraz tylko zyskać w oczach sympatyków Kolejorza swoją ostatnią wypowiedzią dla "WP Sportowe Fakty". Były piłkarz Realu Madryt jasno dał do zrozumienia, że mocno przeżył porażkę z Aarhus i podchodzi do sprawy europejskich pucharów ekstremalnie poważnie.
W gorzkich słowach wspominał kompromitację z Duńczykami, ale jednocześnie wskazał na to, że dał radę się pozbierać i zdecydowanie ma o co walczyć. Jest mocno zdeterminowany, by dać kibicom Ligę Mistrzów i stać się częścią kolejnej wspaniałej historii napisanej przez Kolejorza. Jego pewność siebie wybrzmiała szczególnie mocno podczas deklaracji w rozmowie z Justyną Krupą.
- Dla mnie osobiście ta porażka była wielkim ciosem. Marzyłem, by zagrać w Lidze Mistrzów. Pracowałem po to, by to osiągnąć. Życie jednak da człowiekowi kolejne szanse. Nie opuszczę tego klubu, póki Lech nie będzie mógł grać w Lidze Mistrzów - deklarował Pablo Rodriguez w rozmowie z portalem "WP Sportowe Fakty".
Po słowach Hiszpana od razu widać, że zawodnik nie spisuje sezonu na straty. Piłkarz dał do zrozumienia, że Lech Poznań wciąż ma przed sobą ambitne cele, a na dodatek sama rywalizacja w Lidze Europy bynajmniej nie jest jakimś tam "Pucharem Biedronki". Jeśli mistrz Polski awansuje do fazy ligowej tych rozgrywek, może się spotkać z Milanem, Juventusem, Olimpique Maryslią, Realem Sociedad, Benficą czy Besiktasem. To dodaje Pablo Rodriguezowi motywacji, którą wyraźnie widać u niego przed meczem z farerskim KI Klaksvik.
- Będziemy teraz walczyć o grę w Lidze Europy. To też byłby przecież krok do przodu w stosunku do zeszłego sezonu, kiedy to rywalizowaliśmy w Lidze Konferencji. Będziemy też walczyć w lidze o obronę tytułu mistrzowskiego. Chcę zapewnić, że zespół jest super skoncentrowany i zmotywowany przed nadchodzącym starciem z Klaksvik, mimo tego ciosu, który otrzymaliśmy - podkreślał wychowanek Realu Madryt.
Nietrafiona pozycja dostarcza powodów do krytyki. "Przeszłości i tak nie zmienisz"
Słowa pomocnika mogą podbudowywać nadzieje fanów Lecha Poznań, ale należy podkreślić, że sam zawodnik w ostatnim czasie nie unika krytyki. Po przeniesieniu Pablo Rodrigueza na pozycję "dziesiątki" część kibiców skarży się na spadek jakości w jego grze. Hiszpan zdaniem obserwatorów nie radzi sobie wyżej przy finalizacji akcji w trzeciej tercji, ma problemy z decyzyjnością na boisku, a i sama technika pozostawiała w jego przypadku momentami wiele do życzenia.
Pablo Rodriguez nie przejmuje się jednak nadmierną krytyką. Jak sam zaznaczał w rozmowie z Justyną Krupą, nie czytał żadnych wiadomości zawierających obraźliwe treści pod jego adresem. Zamiast tego spędzał czas z rodziną. Wydaje się, że optymalnym rozwiązaniem zarówno dla zespołu jak i Hiszpana jest przywrócenie go na pozycję "ósemki", w której to z powodzeniem sprawdzał się w pressingu, odbiorach i wymuszaniu błędów na rywalach.
Allahyar Sayyadmanesh na "dziesiątce" w meczu z Wieczystą Kraków wyglądał po prostu wybornie i doskonale zgrywał się z Luisem Palmą. Ten wariant ma szansę sprawdzić się także z KI Klaksvik, ale zamiast rozmawiać o kwestiach taktycznych, Pablo Rodriguez wspominał w rozmowie dla "WP Sportowe Fakty", że drużyna po prostu musi zachować właściwą mentalność. Zespół udowadniał, że jest w stanie wydostawać się z poważnych tarapatów i nic nie stoi na przeszkodzie, by teraz było tak samo. Postawa Pablo Rodrigueza jest wzorem mentalności, która teraz powinna towarzyszyć podopiecznym Nielsa Frederiksena.
- Jeśli chcemy mieć mentalność zwycięzców, musimy koncentrować się na wygrywaniu każdego kolejnego meczu. W poprzednim sezonie też mieliśmy trudniejsze momenty, a potrafiliśmy się po nich ponieść. Przeszłości i tak nie zmienisz, możesz kontrolować tylko teraźniejszość i dzięki temu - przyszłość. Ja też nie spałem po tej porażce, jak każdy. Jednak to, co człowieka definiuje to umiejętność podniesienia się po przegranej. Porażki ostatecznie wzmacniają - stwierdził dla "WP Sportowe Fakty" Pablo Rodriguez.
Komentarze (0)