Nie udało się powtórzyć sukcesu
Warta Poznań w pierwszym z dwóch zaplanowanych meczów w ten weekend zmierzyła się ze Stalą Rzeszów. Obie drużyny inaugurowały obecny sezon podczas turnieju w Warszawie, a tam niespodziankę sprawili ampfutboliści ze stolicy Wielkopolski, wygrywając 1:0 po trafieniu Jamiego Oakey.
Tym razem przebieg spotkania był zupełnie inny. Rzeszowianie dążyli do błyskawicznego otwarcia wyniku i w pierwszych minutach ustawiali się bardzo wysoko, licząc na błąd po stronie Warty. Pierwsza bramka padła przed upływem pierwszego kwadransa, a na listę strzelców wpisał się zawodnik Stali, Mateusz Ślusarczyk.
Gdy wydawało się, że Warta zejdzie na przerwę przy jednobramkowej stracie, Ślusarczyk stał się bohaterem swojego zespołu i to po jego strzale piłka w doliczonym czasie gry pierwszej połowy znów znalazła się w siatce. Po drodze odbiła się jeszcze od ręki Gniewomira Bona i to bramkarzowi Zielonych zanotowano gola samobójczego.
Po zmianie stron Stal Rzeszów kontrolowała sytuację na boisku. Drużyna miała komfort w postaci dwóch bramek na koncie, choć gdy nadarzała się okazja, szukała też kolejnych trafień. Te przyszły już w samej końcówce, gdy Warta Poznań zdawała się oczekiwać na końcowy gwizdek. Najpierw pięknym uderzeniem z dystansu popisał się Marcel Zając, a w ostatniej minucie wynik ustalił Przemysław Gromek. Dla ekipy z Podkarpacia było to pierwsze zwycięstwo w sezonie.
Warta Poznań - Stal Rzeszów 0:4 (0:2)
Bramki: 1:0 Mateusz Ślusarczyk 13', 2:0 Gniewomir Bon 20+2' (sam.), 3:0 Marcel Zając 37′, 4:0 Przemysław Gromek 40′
Zapachniało dodatkowymi emocjami. Faworyt dopiął jednak swego
W niedzielne popołudnie Zieloni stanęli na przeciwko Legii Warszawa. Gdy obie drużyny spotkały się ze sobą przy okazji pierwszego turnieju Orlen Amp Futbol Ekstraklasy, "Wojskowi" bardzo pewnie zwyciężyli 5:1. W tym meczu także uchodzili za faworyta i zgodnie z oczekiwaniami, szybko otworzyli wynik. Po dziesięciu minutach prowadzili już dwiema bramkami.
Warta nie była w stanie upilnować marokańskiego duetu Aharchi - Halouite. Na listę strzelców wpisał się dwukrotnie ten pierwszy z wymienionych, zaś drugi w obu przypadkach pełnił rolę asystenta.
W 14. minucie zrobiło się bardzo ciekawie, gdyż błąd Legii wykorzystał Jamie Oakey, zdobywając swojego czwartego gola w tym sezonie. Zieloni złapali zatem kontakt i mogli nawet pokusić się o sprawienie niespodzianki. Niestety, ich entuzjazm przygasiła tzw. "bramka do szatni". W doliczonym czasie gry pierwszej połowy prowadzenie Legii podwyższył Adam Wituski.
Po przerwie więcej do powiedzenia na murawie mieli Legioniści. Wituski w pierwszej minucie po wznowieniu gry skompletował dublet, a w kolejnych minutach do siatki trafili jeszcze Mateusz Sadłowski oraz wspomniany El Mustapha Halouite. Marokańczyk w ostatnich sekundach meczu wykorzystał rzut karny.
Legia Warszawa - Warta Poznań 6:1 (3:1)
Bramki: 1:0 Moha Aharchi 4′, 2:0 Moha Aharchi 9′, 2:1 Jamie Oakey 14' 3:1 Adam Wituski 20+4′, 4:1 Adam Wituski 21′, 5:1 Mateusz Sadłowski 32′, 6:1 El Mustapha Halouite 40+3′ (k.)
Bardzo ważna chwila dla żeńskiej drużyny Warty Poznań
Turniej w Krakowie był okazją do ponownego rozegrania dwumeczu pomiędzy zespołami kobiecymi: Wartą Poznań oraz FFK Furią Warszawa. Panie wybiegły na boisko zarówno w sobotę, jak i w niedzielę. Pierwsze spotkanie było niezwykle wyrównane, a im bliżej końcowego gwizdka, zanosiło się na bezbramkowy remis - dokładnie jak w debiucie.
W doliczonym czasie gry to Warta była na połowie przeciwniczek, ale nie przechyliła szali zwycięstwa na swoją korzyść. Zielone straciły piłkę, a potem nie zdążyły z powrotem do defensywy, gdy Furia przeprowadziła ostatni atak. Anna Raniewicz otrzymała podanie z lewej strony pola karnego i zdecydowała się na strzał, a ten okazał się decydujący i to drużyna z Warszawy znów mogła cieszyć się z wygranej.
Rewanż przyniósł już więcej trafień, a co najważniejsze, pierwszego gola w historii kobiecej sekcji dla Warty Poznań. Może niezdobytego bezpośrednio przez jedną z zawodniczek Zielonych, gdyż autorką samobójczego trafienia została Justyna Tomaszewska, ale z pewnością bardzo istotnego. Furia już w tamtym momencie prowadziła trzema golami, więc bramka dla Warty nie odmieniła losów meczu. Należy jednak wierzyć, że doda skrzydeł ampfutbolistkom w kolejnych zmaganiach.
Kolejny turniej Orlen Amp Futbol Ekstraklasy odbędzie się w dniach 22-23 sierpnia we Wrocławiu.
Komentarze (0)