- Saunowanie zyskuje na znaczeniu. Termy Maltańskie wychodzą naprzeciw oczekiwaniom klientów
- Seanse parowe to znak firmowy Term Maltańskich. "Sauna bez saunamistrza jest bez sensu"
- Dodatkowe miejsca w "Świecie Zmysłów" spełnią potrzeby klientów? "Sauna i pośpiech to jest coś, co się wyklucza"
- Bilety rozchodzą się jak ciepłe bułeczki? Teraz więcej osób doświadczy kapitalnych doznań
Saunowanie zyskuje na znaczeniu. Termy Maltańskie wychodzą naprzeciw oczekiwaniom klientów
Nie ma co ukrywać, że saunowanie cieszy się w Polsce coraz większą popularnością. Pierwotną formę prozaicznej rozrywki, polegającej wyłącznie na wypacaniu zastąpiły rewelacyjne pokazy z udziałem saunamistrzów oraz zróżnicowane, sensoryczne doznania. Termy Maltańskie widzą, że seanse parowe przyciągają mnóstwo chętnych do skorzystania z tej oryginalnej formy rozrywki i nie dziwi zatem, że zwiększyły powierzchnię saunarium, które zastąpiło wcześniejszą strefę SPA. Działała ona przez blisko 13 lat, a powodem decyzji o zrezygnowaniu z tej aktywnosci było wyjście naprzeciw oczekiwaniom klientów i zapewnienie Termom Maltańskim czegoś bardziej dochodowego.
- Można powiedzieć, że oferta SPA się zużyła. Sam mam takie wrażenie, że bliskość aquaparku mu nie służyła. Poza tym trend jest taki, że się rozwija saunaria - ludzie tego oczekują, a tendencja jest wzrostowa. To jest kilkanaście procentów przychodu rok do roku - informował Filip Szymanowski, dyrektor marketingu i sprzedaży.
To niezwykle istotna zmiana wskazująca na to, w którą zmierza teraz polityka Term Maltańskich. W efekcie po oficjalnym zrealizowaniu najnowszej inwestycji 15 czerwca "Świat Saun" został zastąpiony przez nową strefę "Sauny & Wellness". Tym samym powierzchnia tej części obiektu zwiększyła się o 800 metrów kwadratowych na poziomie -1, czyli prawie dwukrotnie. Równocześnie doprowadziło to do powstania w sumie trzech zróżnicowanych stref dla saunujących, które posiadają odmienne charakterystyki. Ta inwestycja, która w ostatnim czasie była priorytetem władz Term Maltańskich, sprawia, że obiekt posiada obecnie najbogatszą ofertę w Polsce i staje się jednym z najbardziej konkurencyjnych kompleksów w Europie.
Jak przekazywał nam dziś rano menedżer strefy "Sauny & Wellnes", jest to dopiero początek zmian. Termy Maltańskie już teraz dążą do rozbudowy zewnętrznej, tworząc pierwsze koncepcje w tym kierunku.
fot. Michał Korek
Seanse parowe to znak firmowy Term Maltańskich. "Sauna bez saunamistrza jest bez sensu"
Nowy poziom saunarium stanowią w sumie trzy "światy", jak to określają przedstawiciele obiektu. Pierwszy dotyczy równowagi. Zajmuje przestrzeń dawnego Świata Saun. Znajdują się tam liczne, znane klientom strefy sauny oraz Bar „Po Seansie” z koktajlami, sokami i innymi napojami pozwalającymi szybko uzupełnić płyny utracone podczas saunowania. Natomiast po zejściu na poziom -1 wchodzimy do Baru „5 Element” stanowiącego lobby i punkt gastronomiczny zarazem, nowej strefy. W menu odnajdziemy bardziej wytrawne trunki takie jak prosecco czy piwa kraftowe. To idealne miejsce do odpoczynku po seansach parowych.
Tam można zadowolić się bogatszą, bardziej wysublimowaną ofertą gastronomiczną. Na wyższym piętrze menu bazuje na koktajlach, sokach i płynach, które trzeba szybko uzupełniać po saunowaniu. Na dole natomiast postawiono na bardziej wytrawne trunki jak prosecco czy piwa kraftowe. Ta część obiektu daje możliwość, by odpocząć pomiędzy aktywnościami oraz przegrupowywać się podczas zajęć z saunamistrzami.
- Sauna to dzisiaj jest spędzanie wolnego czasu. To nie jest tylko bierny odpoczynek jak kiedyś to rozumieliśmy, ale też spędzenie wolnego czasu. To jest też forma wyjścia na miasto ze znajomymi, alternatywa dla pubów, kina czy teatru. To się dzisiaj przez lata zmieniło - informował Marcin Ciesielski, saunamistrz oraz menedżer strefy "Sauny & Wellness".
Po prawej stronie baru znajduje się wejście do Świata Żywiołów. Znajdują się tam 3 sauny suche: Ziemia, Ogień i Powietrze oraz dwie łaźnie parowe: Woda oraz Hammam. Poszczególne pomieszczenia nawiązują nazwami i poziomem zabiegów do sił natury: wody, ognia, ziemi i powietrza. W każdym z nich panują zróżnicowane warunki, które robią wrażenie także dzięki wykorzystaniu nowoczesnych technologii. W tej części kompleksu wyróżniamy trzy sauny suche (ogień, powietrze, ziemia) oraz dwie największe łaźnie parowe (woda, Hammam) wykonane w nowoczesnym stylu i mieszczące nawet 25 osób.
Każda z saun ma inną specyfikę. „Ogień:” to sauna dla doświadczonych saunowiczów, oferuje mocne doznania termiczne. „Ziemia” to sauna idealna do relaksu i wyciszenia. Odbywają się tu ceremonie Pirts. W saunie „Powietrze” spotkamy się z nowoczesnymi technologiami: kolorowymi światłami, których układem steruje saunamistrz. Wrażenie robi również system dźwiękowy. Seanse parowe wykonywane w tej saunie mają głównie charakter rozrywkowy. Jak podkreślał Marcin Ciesielski sauna „Powietrze” jest wizytówką tej części saunarium.
- Harmonogramy seansów zestawiamy antagonistycznie. Każdy klient przychodzi do nas z innych pobudek. Jeżeli pojawia się o godzinie 16:00 i ma ochotę się rozerwać to idzie przykładowo do Andriia do sauny "ogień" i ma tam potężną dawkę adrenaliny na bazie głośnej muzyki oraz wysokiej temperatury. Jednak równocześnie, o tej samej godzinie w innej saunie trwa w tym samym momencie seans relaksacyjny - bardzo spokojny, cichutki, z różnymi aromatami. Klient ma prawo iść do wrót piekła lub iść w kierunku odprężenia. Saunamistrz jest najważniejszym punktem tej strefy - nie ma sauny bez seansów parowych, a nawet użyję takiego sformułowania: "sauna bez saunamistrza jest bez sensu" - odpowiadał menedżer strefy "Sauny & Wellnes" na pytanie o istotę roli spędzania czasu w strefie saun z saunamistrzem.
Zadbano także o to, by w odnowionej strefie "Sauny & Wellness" pozostały części po dawnym SPA. Ma to stanowić szczególną wartość sentymentalną, co podkreślał przy okazji spotkania z mediami Marcin Ciesielski - menedżer tej części kompleksu. Postarano się nawet o to, by nad drzwiami do dawnego pomieszczenia związanym ze SPA pozostały charakterystyczne kafelki. Teraz mieści się tam jeden z najnowszych projektów czyli wspomniana wcześniej turecka sauna "Hammam". Zdaniem pracowników Term Maltański przyciąga ona szczególnie dużo klientów.
Dodatkowe miejsca w "Świecie Zmysłów" spełnią potrzeby klientów? "Sauna i pośpiech to jest coś, co się wyklucza"
Naprzeciwko Świata Żywiołów znajduje się przestrzeń „Świata Zmysłów", który zdecydowanie bardziej stawia na sensoryczne pobudzenie, odprężenie i relaks. Dyrektor marketingu Term Maltańskich - Filip Szymanowski - zwaraca uwagę na to, że wcześniej zdecydowanie brakowało takiego miejsca, gdzie można było fizycznie odetchnąć po seansach parowych. Równocześnie udało się je zachować w pewnej tradycji i klimacie tak, by odpowiadały doznaniom z poprzednich miejsc.
Każda z sal odpowiada innej potrzebie klienta. Dla tych, chcących dopieścić zmysł słuchu i wyciszyć się przygotowano saunę japońską nazwaną "Ganbanyoku". Można tam się zregenerować poprzez chociażby leżenie na rozgrzanych do 40 stopni Celsjusza płytach wulkanicznych i zwiększanie temperatury ciała od środka. Marcin Ciesielski zwraca również uwagę, że leżenie na twardych płytach wulkanicznych działa regenerująco na kręgosłup. Uczucia relaksu dopełni dźwięk mis tybetańskich, które będzie można usłyszeć podczas sesji muzycznych.
fot. Michał Korek
„Tężnia solna” to raj dla zmysłu węchu. Na witkach zawieszonych na tężni solnej skraplany jest roztwór solny. Same ściany są natomiast zbudowane z cegiełek soli himalajskich, które jeszcze mocniej dostarczają nieco sanatoryjnego klimatu rodem z Ciechocinka. Pomieszczenie zapewnia inhalację dróg oddechowych. Natomiast w sąsiedniej sali, czyli "Pokoju Immersji" będzie można zaangażować zmysł wzroku. Dzięki wbudowanemu projektorowi istnieje możliwość odpoczynku w miejscu, gdzie wyświetlane będzie choćby gwiaździste niebo, sadzawka lub inne obrazy, służące wyciszeniu.
fot. Michał Korek
- Sauna i pośpiech to jest coś, co się wyklucza. Dzisiaj, gdy chcemy iść do sauny "na szybko", to idziemy do sauny hotelowej jako uzupełnienie treningu. W naszej strefie chodzi o to, żeby spędzić tutaj 3-4 godziny lub nawet sześć. Dajemy klientowi wybór, żeby nie musiał stąd wychodzić. Chcemy, by mógł zaznać rozrywki, by mógł się tu nawodnić i porozmawiać ze znajomymi. Może tu odpoczywać czynnie i biernie. Nie można tu liczyć czasu. Na co dzień jesteśmy związani z telefonami i każdy z nas jest trochę ich niewolnikiem. Tutaj jest świetny moment, żeby się od tego uwolnić - nie wolno tego wnosić i o tym myśleć - mówił nam Marcin Ciesielski, menedżer stref "Sauny & Wellness".
fot. Michał Korek
Pomieszczenia da zmysłu dotyku są w trakcie prac wykończeniowych. Proponuje ona takie jak masaże klasyczne czy ajurwedyjskie. Od 1 lipca na odwiedzających będzie czekać apartament dedykowany parom, jacuzzi, a nawet łóżko z baldachimem, co sprawia, że odwiedzających może być jeszcze więcej.
Bilety rozchodzą się jak ciepłe bułeczki? Teraz więcej osób doświadczy kapitalnych doznań
Efektem potężnej rozbudowy strefy saun stało się zwiększenie liczby seansów parowych, a co za tym idzie zwiększenie także liczby godzin poświęconym zabiegom. W weekendy Termy Maltańskie zapewniają aż 24 seanse dziennie i 18 w dni robocze. Pozytywną informacją jest także wydłużenie godzin otwarcia od 1 czerwca, bowiem w weekendy strefy saun będzie można odwiedzać od 11:30 aż do 23:00, a w tygodniu już od 14:30 do 23:00.
- To co zauważyliśmy, to sytuacje, w której ludzie przychodzą do konkretnego saunamistrza na konkretny seans. Chcemy, żeby komfortowo dotarli na czas, by wziąć udział w tej aktywności. Mamy obecnie 24 seanse dziennie w weekendy i 18 w dni robocze - jest ich bardzo dużo, praktycznie co godzinę - mówił dyrektor marketingu Term Maltańskich.
Rytuały zwane seansami parowymi polegają na to, że wchodzi się do sauny na 15 minut w obecności saunamistrza, który przedstawia autorski układ choreograficzny przy muzyce i podmuchach ciepłego powietrza z użyciem ręcznika. Klientom mocno przypadła ta aktywność do gustu, a przedstawiciele obiektu idą za ciosem. Dziś zaprezentowali nowość w tym zakresie czyli ofertę dwóch "Seansów Premium".
Jeden z nich nazywa się "Pirts" i pochodzi z Łotwy, a drugim jest wspomniane wcześniej "Hammam". Mają one różną formę, lecz skupiają się na tym samym: relaksie i odprężeniu. Pierwszy z wymienionych skupia się na relaksie przy użyciu witek i aromatów ziołowych, a drugi przy użyciu piany. Klienci mają możliwość przetestowania ich w formule 30-minutowej podczas Seansu Parowego Premium, a następnie mogą zdecydować się na ceremonię indywidualną, a następnie zdecydują, która aktywność bardziej im odpowiada.
- Oczywiście każdy klient może chodzić po kompleksie według własnych upodobań - zwiedzać, sprawdzać i wszystko testować. Mamy jednak utworzone pewne ścieżki, które też nasz dział marketingu w różny sposób omawia i opisuje. Dysponujemy wyborami dla klienta początkującego czy zaawansowanego - od której sauny zaczynać; gdzie jest spokojniej, a gdzie mocniej. Saunamistrz to jest gospodarz i jego głównym zadaniem jest ugościć klienta. Ma sprawić, żeby czuł się dobrze, oprowadzając kogoś i wskazywać, co jest właściwe, a co nie, tak by klient miał wybór - podkreślał Marcin Ciesielski w rozmowie z nami.
Na spotkaniu z mediami, przedstawiciele Term Maltańskich omówili także nowy cennik biletów do strefy „Saun & Wellness”. Co ważne dla odwiedzających, ceny nie zostały podniesione dwukrotnie proporcjonalnie do zwiększenia powierzchni strefy. Dyrektor marketingu przekonuje, że obiekt znajduje się w gronie kompleksów, które są najbardziej przystępne cenowo w Polsce. Koszt biletu jest zależny od długości przebywania w części kompleksu: godzinny, dwugodzinny, trzygodzinny lub całodzienny.
fot. Michał Korek
Przypominamy, że bilety do strefy saun można kupić stacjonarnie przy kasie, na co jak przekonuje dyrektor marketingowy, decyduje się najwięcej osób. Istnieje także możliwość zakupu internetowo na stronie "ToBilet". Trzecią opcją są imprezy dedykowane, dla konkretnej liczby osób, które zakupią wejściówki.
Komentarze (0)