reklama
reklama

Aleksandra Sobiech (Dobroń): "Spełnieniem moich marzeń jest szczęście moich synów"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: | Zdjęcie: archiwum prywatne Aleksandry Sobiech

Aleksandra Sobiech (Dobroń): "Spełnieniem moich marzeń jest szczęście moich synów" - Zdjęcie główne

foto archiwum prywatne Aleksandry Sobiech

reklama
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Koszykówka Aleksandra Sobiech (z domu Dobroń) w latach 1987-1991 grała w barwach Olimpii Poznań, ale była też zawodniczką innych wielkopolskich klubów (Tęczy Kościan, Tęczy Leszno). Koszykarskie rozgrywki wciąż śledzi, bo zawodnikami są jej dwaj synowie Szymon i Jan. W wywiadzie dla sportowy-poznan.pl opowiedziała o początkach gry w koszykówkę, o szkoleniowcach, rogaliku trenera Jabłońskiego, dlaczego "podglądała" Małgorzatę Kubiak i kibicowaniu swoim synom.
reklama

Karol Burchardt: Jak się rozpoczęła pani przygoda z koszykówką?
 
Aleksandra Sobiech: Moja przygoda z koszykówką rozpoczęła się w szkole podstawowej na lekcji wychowania fizycznego. W piątej klasie, do mojej szkoły przyszła nowa nauczycielka wychowania fizycznego Jolanta Andersz, która kiedyś grała w koszykówkę i to ona zaszczepiła we mnie fascynację tą dyscypliną. Ćwiczyłyśmy i grałyśmy w koszykówkę na lekcjach oraz na zajęciach pozalekcyjnych. Można powiedzieć, że pani Jola zaraziła nas koszykówką. Mówię nas, bo miałam to szczęście dorastać w tamtych czasach gdzie dzieciaki garnęły się do sportu i nie trzeba było nas namawiać do uczęszczania na zajęcia z kosza.
 
Interesowały panią także inne dyscypliny, czy koszykówka to była miłość od pierwszego wejrzenia?
 
Lubiłam wszystkie sporty, ale ograniczało się to tylko do lekcji wychowania fizycznego i do biegania z kolegami i koleżankami na boisku, czy też na podwórku po lekcjach. Bardzo lubiłam biegi przełajowe i można powiedzieć, że miałam nawet swoje małe osiągnięcia.
 
Jak wspomina pani swoich pierwszych trenerów?
 
Jak już wspomniałam moją pierwszą trenerką była Jolanta Andersz. Wspominam ją bardzo dobrze. Była dla mnie wzorem nauczyciela. To ona nauczyła mnie podstaw koszykówki. Od szóstej klasy rozpoczęłam treningi w Tęczy Kościan i wtedy brałyśmy już udział w rozgrywkach młodziczek, a moimi trenerami byli Grzegorz Wierzbicki i Jacek Naskręt. Po szkole podstawowej postanowiłam dalej grać w koszykówkę i udało mi się rozpocząć treningi w Olimpii Poznań pod okiem trenera Andrzeja Jabłońskiego. Potem, w pierwszym zespole moimi trenerami byli Piotr Langosz i Tomasz Herkt.
 
W Olimpii Poznań trenowała i grała pani z wieloma znakomitymi koszykarkami. Jako młoda zawodniczka pewnie dużo się od nicj uczyła. Która z koleżanek okazała się najlepszą "nauczycielką"?
 
Reprezentując barwy Olimpii miałam tą przyjemność, że mogłam trenować i grać między innymi z: Małgosią Kubiak, Iwoną Jabłońską, Ewą Portianko, Gosią i Kasią Dydek, Iloną Mądrą i jeszcze wieloma wspaniałymi zawodniczkami. Zawsze fascynowała mnie jednak gra Małgorzaty Kubiak. Pewnie dlatego, że grała ona na pozycji rozgrywającej podobnie, jak ja. Starałam się ją naśladować i czerpać jak najwięcej z obserwacji jej poczynań boiskowych.
 
Olimpia Poznań, w górnym rzędzie od lewej: Anna Badurska, Barbara Klońska, Marzena Augustyniak, Katarzyna Duczmal, Katarzyna Portianko, w dolnym rzędzie od lewej: Aleksandra Sobiech, Katarzyna Szymkowiak, Beata Bartocha, Elwira Skąpska, trener Krzysztof Wasiński.
 
Pani kariera to wiele przygód i zapewne zabawnych anegdod. Ma pani swoją ulubioną?
 
Trudno mówić o karierze :) raczej powiedziałabym o przygodzie z koszykówką. Jeśli chodzi o anegdotę to może przytoczę śmieszne powiedzenia trenera Jabłońskiego: „ czego wy nie rozumiecie, przecież to jest proste jak rogalik.”
 
Wychowała pani dwóch synów Jana i Szymona, obaj grają w koszykówkę. Czy wzorowali się na pani karierze, czy może chcieli pójść inną sportową drogą?
 
W naszym domu zawsze towarzyszyła aktywność fizyczna. Jako nauczycielka wychowania fizycznego wiem, jak ważne jest aktywne spędzanie czasu wolnego i zawsze starałam się aktywnie spędzać ten czas z rodziną. Janek* od pierwszej klasy szkoły podstawowej uczęszczał na treningi piłki nożnej. W koszykówkę zaczął grać dopiero w pierwszej klasie gimnazjum w Obrze Kościan, później był Poznań, Lublin itd. Szymon** początkowo uprawiał taekwondo. Jak tylko pojawiła się możliwość treningów w koszykówkę, to od razu zmienił dyscyplinę. Myślę, że duży wpływ na decyzję Szymona miał też starszy brat, chciał podobnie jak on grać w koszykówkę.
 
Kibicuje im pani obu, ale jak grali naprzeciwko siebie to czy pani serce nie było rozdarte?
 
Zawsze kibicuję im równo, cieszę się z sukcesów i przeżywam porażki, jak to mama.
 
Obserwuję rozwój koszykarski Szymona i śmiało można powiedzieć, że puka już powoli do drzwi seniorskiej reprezentacji Polski. Czy będzie to spełnienie pani marzeń?
 
Spełnieniem moich marzeń jest szczęście moich synów. Gdy oni są szczęśliwi, to ja też jestem szczęśliwa. Oczywiście, że chciałabym zobaczyć Szymona w koszulce seniorskiej reprezentacji Polski. Wiem, że ciężko trenuje i mocno mu kibicuję i trzymam kciuki za jego rozwój i sukcesy.
 
Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę spełnienia marzeń.
 
 
*Jan Sobiech, koszykarz m.in.: BC Obry Kościan, Basket Team Suchy Las, Biofarmu Basket Poznań, Polonii 1912 Leszno, AZS Politechniki Poznań, AZS UMCS Lublin, KS Kosz Pleszew oraz Rycerzy Rydzyna
**Szymon Sobiech, wychowanek Obry Kościan, zawodnik: ZSPiG Wielichowo, Biofarmu Basket Poznań, Enei Basket Poznań, AZS AGH Kraków oraz Miasta Szkła Krosno
 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama