Enea AZS Politechnika znów poszuka szczęścia za oceanem? Może dojść do podwójnej wymiany
Prezes Enei AZS Politechniki - Łukasz Zarzycki - w rozmowie dla portalu "Sport-Poznań.pl" przekazał, że w przyszłym sezonie kibice akademiczek nie obejrzą już w poznańskiej drużynie Jessiki Carter. Amerykanka przyszła do zespołu w 2024 roku i od razu stała się wiodącą postacią nie tylko w swoim zespole, ale i w całej Orlen Basket Lidze. Centerka w swoim pierwszym sezonie zasadniczym osiągnęła średnią punktów na poziomie 15.83 na mecz, co uczyniło ją dziewiątą zawodniczką w całej klasyfikacji. W tym sezonie miała ich niewiele więcej , bowiem zaledwie 13.95, ale to paradoksalnie uplasowało ją na 13. lokacie. Skuteczniejsza od niej spośród koszykarek Enei w rundzie zasadniczej była jednak tylko Jovana Popović.
O randze Carter świadczy też fakt, że to właśnie ona rok temu oficjalnie została zaprezentowana jako pierwsza zawodniczka, która wzmocni ekipę Enei AZS Politechniki. To wyróżnienie potwierdzało, że stanowi ona kluczową rolę w związku z czym jej strata może tym bardziej boleć fanów akademiczek. Amerykanka w rozmowie z nami TUTAJ informowała też, że bardzo dobrze czuje się w Poznaniu.
Carter była także nieodzowna przy zbiórkach. Zostałą szóstą najlepiej zbierającą koszykarką w lidze w sezonie zasadniczym ze średnią 8,58. Najwięcej z nich zebrała na atakowanej "desce". Dużo jednak dawała także w obronie w tym sezonie - wynik 1,21 bloku na mecz spowodował, że znalazła się tuż za podium na czwartej lokacie po sezonie zasadniczym. Utrata Jessiki Carter, która była wręcz "chodzącym double-double" w każdym ze spotkań może budzić niepokój wśród fanów Enei AZS Politechniki. Szczególnie, że zespół będzie przecież potrzebować ogromu jakości w związku z grą w europejskich pucharach.
Martwić może też fakt, iż pewna pozostania w Poznaniu nie jest także Brittany Brown. Łukasz Zarzycki przekazał portalowi "Sport-Poznań.pl", że aktualnie ważą się jej losy w Enei AZS Politechnice. Jej strata to również byłby duży cios wymierzony w fundamenty zespołu. Popularna "BB" to niekwestionowana przywódczyni na parkiecie i wzór profesjonalizmu, a końcowy sukces, jakim był srebrny medal mistrzostw Polski to w dużej mierze jej zasługa. To właśnie Brown brała na swoje barki ciężar ogromnej odpowiedzialności i zarażała koleżanki walecznością na parkiecie.
Jej wkład w grę potwierdzały też nieprzeciętne statystyki: spędała średnio 31 minut w meczu (ósmy najwyższy wynik w Orlen Basket Lidze i drugi w jej zespole), rozdawała w sezonie zasadniczym średnio 7.4 asysty na spotkanie (drugi najwyższy wynik w rozgrywkach i pierwszy w Enei AZS Politechnice) i brylowała w przechwytach, notując ich 7.4 na mecz (drugi najwyższy wynik w Orlen Basket Lidze i pierwszy w jej drużynie). Koszykarka w każdym ze spotkań balansowała na granicy triple-double i wiodła prym w większości elementów gry w swoim zespole. Prezes Zarzycki przyznał jednak, że tu cytat: "całkiem możliwe, że obydwie Amerykanki zostaną wymienione".
Zmiany wśród młodych koszykarek. Muszą szukać nowego klubu
Zespół Enei AZS Politechniki balansuje na granicy stracenia zatem nie tylko specjalistki od wykańczania akcji w ofensywie, ale również głównej kreatorki gry w minionym sezonie. To jednak nie wszystkie zmiany do jakich już doszło, bowiem prezes Zarzycki zdradził portalowi "Sport-Poznań.pl", że w ekipie akademiczek nie zobaczymy też między innymi Emilii Kośli, która dopiero niedawno, przed rokiem dołączyła do zespołu. Stanowiła ona jednak przez większość czasu uzupełnienie zespołu dając energię z ławki.
Znacznie bardziej zaskakującą informacją jest fakt, iż w ekipie Enei AZS Politechniki miejsca dłużej nie zagrzeje Natalia Rutkowska, która jako młodzieżowa zawodniczka była jedną z najprężniej rozwijających się koszykarek. Regularnie grała w meczach seniorskiej drużyny, dając także cenne punkty w play-offach. W tym sezonie rozegrała 29 spotkań, zaliczając średnio 11 minut, trzy punkty i dwie asysty. Powodem, dla którego koszykarka opuściła klub jest jak poinformował prezes, zbyt silna rywalizacja na jej pozycji.
Zmiany są znaczące i jak podkreślał Łukasz Zarzycki w rozmowie dla portalu "Sport-Poznań.pl", celem jest zachowanie 60% składu. Zaprezentowane wyżej ruchy potwierdzają to, że Enea AZS chce wejść w ten sezon z nowym rozdaniem. Celem z pewnością nadal będzie inwestycja w młodzież i jej dalszy rozwój ze względu na klubową politykę, ale zawody w Europie i walka o najwyższe cele wymagają solidnych wzmocnień. Klub z Poznania może się zdecydować na angaż w następnym sezonie czterech zagranicznych koszykarek, a dwie z nich mogą być spoza Unii Europejskiej - wskazuje na to regulamin.
Enea AZS Politechnika sporo jednak ryzykuje, budując skład w oparciu o najprawdopodobniej dwie nowe liderki, które były wyróżniającymi się postaciami w całej lidze i dzięki którym możliwa była walka o mistrzostwo. Trener Wojciech Szawarski będzie musiał liczyć się z tym, że stanie przed nim budowa nowej bazy drużyny, która powalczy o sukcesy w przyszłym sezonie.
Komentarze (0)