reklama

Były zawodnik Lecha Poznań zasłużył na więcej? Znów go nie doceniono!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Były zawodnik Lecha Poznań zasłużył na więcej? Znów go nie doceniono! - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Piłkarz Lecha Poznań ma duże powody do rozczarowania?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaWydawało się, że zmiana barw klubowych i przeniesienie się do o wiele lepszej ligi sprawi, że były zawodnik Lecha Poznań ściągnie na siebie blask reflektorów. Głośny transfer miał sprawić, że jego pozycja urośnie, a czołowy piłkarz Kolejorza po świetnych latach w Polsce w końcu stanie się ważną postacią w reprezentacji. Tak się jednak nie dzieje, a kibice mogą zadawać sobie pytanie, czy selekcjoner słusznie, tak otwarcie rezygnuje się z jego usług?
reklama
reklama

Uraz goni uraz. Trudna sytuacja na newralgicznej pozycji w reprezentacji

Sytuacja w reprezentacji Polski na pozycji bramkarzy jest obecnie wyjątkowo trudna. Los w ostatnim czasie wyjątkowo często rzucał kłody pod nogi selekcjonerowi Janowi Urbanowi oraz tym graczom, których wybierał na wrześniowo-październikowe mecze Biało-czerwonych. Były szkoleniowiec Legii Warszawa czy Lecha Poznań musiał w pierwszej kolejności zrezygnować z usług Kamila Grabary, który na jednym z treningów Juventusu niefortunnie zerwał więzadła krzyżowe

Rozwiń

Był to prawdziwy koszmar dla cenionego golkipera, który wcześniej, przed doznaniem tak fatalnej kontuzji zaliczył świetny mecz w Lidze Europy, gdzie asystował przy trafieniu Nico Gonzaleza w starciu z NEC Nijmegen. Wraz z jego nieobecnością Jan Urban zdecydował się na Bartłomieja Drągowskiego, a zatem gracza z przeszłością we Fiorentinie czy Panathinakosie. Jednak i w przypadku obecnego bramkarza Widzewa Łódź selekcjoner musiał obejść się smakiem. "Drago", jak nazywano go we Włoszech, błyskawicznie doznał kontuzji na kadrze. Uraz barku okazał się na tyle poważny, że gracz musiał opuścić zgrupowanie.

reklama
Rozwiń

Ostatecznie Jan Urban zdecydował się, że postawi na Sławomira Abramowicza. Bramkarz Jagiellonii Białystok pierwotnie został powołany do reprezentacji Polski U-21, ale w tej trudnej sytuacji kadrowej będzie musiał wspierać Marcina Bułkę oraz Mateusza Kochalskiego jako potencjalna "trójka". Golkiper "Jagi" jak dotąd rozegrał ledwie cztery spotkania dla kadry U21, a także jedno dla U20. To będzie dla niego absolutny debiut w kadrze seniorskiej reprezentacji kraju i wymagające wyzwanie nawet jeśli najprawdopodobniej nie będzie znajdować się na pierwszym planie. 

Rozwiń

Doświadczenie nie ma znaczenia dla selekcjonera?

Taki przebieg zdarzeń, jaki mogliśmy obserwować w kontekście ułożenia hierarchii zawodników w reprezentacji Polski, w teorii zdecydowanie nie powinien satysfakcjonować Bartosza Mrozka. Były bramkarz Lecha Poznań mimo swojego ogromnego doświadczenia, renomy na boisku krajowym oraz europejskim, a także znajomości warunków pracy w reprezentacji (brał udział w zgrupowaniach jako wspomniana "trójka") okazał się całkowicie pominięty przez selekcjonera Jana Urbana

reklama
Rozwiń

Wydawało się, że to właśnie gra w polskich rozgrywkach okaże się hamulcem ręcznym dla jego występów w kadrze narodowej, a przenosiny do solidnej włoskiej firmy, jaką jest Udinese Calcio odmienią jego los. Ostatecznie dzieje się inaczej. Mrozek ewidentnie został doceniony na rynku transferowym stając się konkurentem dla świetnego bramkarza, jakim jest Maduka Okoye, ale dla Jana Urbana to najwyraźniej za mało, by bramkarz zasłużył na kolejną szansę pracy z pierwszą reprezentacją.

Rozwiń

Kibiców zdecydowanie może dziwić fakt, iż 26-latek nie zasłużył na powołanie nawet jako potencjalny czwarty lub piąty wybór po kontuzji Grabary. W tym sezonie sprawdził się już między słupkami Pucharu Włoch, notując udany występ przeciwko Venezii, a komplementy zebrał także od swojego dyrektora sportowego po transferze, które dodatkowo wskazują na jego nieprzeciętną jakość. 

reklama

- Potrzebny był solidny, wciąż młody bramkarz, który ma już spore doświadczenie i jest gotowy do gry od razu. Jego mocną stroną jest to, że to kompletny golkiper, który potrafi wszystko, ma także osobowość i bardzo dobre warunki fizyczne - oceniał na początku września swój nowy nabytek Gokhlan Inler, dyrektor sportowy Udinese. 

Mimo tego, że zawodnik przesiedział na ławce jak dotąd praktycznie cały początek sezonu zarówno w Lechu Poznań jak i Udinese, jakość jego umiejętności jest niepodważalna. 26-latek ma na koncie w Ekstraklasie aż 126 występów, w czasie których odnotował 47 czystych kont. 10 razy występował w Lidze Konferencji Europy i trzykrotnie zagrał na zero z tyłu. Łącznie sześć razy występował w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów i Europy, gdzie nie dał się pokonać tylko raz.

Rozwiń

Bramkarz poznał warunki gry na każdym szczeblu rozgrywkowym - zarówno w Pucharze Polski i Superpucharze Polski jak i najniższych szczeblach ligowych w naszym kraju. Jego łączny wynik 317 rozegranych spotkań i blisko 26 tysięcy minut spędzonych na boiskach robi kompletnie inne wrażenie względem Abramowicza, który jest dopiero na początku swojej ścieżki zawodniczej. Bartosz Mrozek podwaja siłą rzeczy osiągnięcia debiutanta, a przypomnijmy, że na swoim koncie ma też tytuł najlepszego golkipera Ekstraklasy za sezon 2024/25.

Rozwiń

Liczby bronią powołania byłego gracza Lecha Poznań. Są jednak także pozytywy

Selekcjoner Jan Urban nie wytłumaczył się z tej decyzji, ale trzeba też przyznać, że w obliczu innych kontrowersyjnych wyborów nikt nie wywoływał go do tablicy w sprawie Bartosza Mrozka. 26-latek ma mimo wszystko prawo czuć rozczarowanie, ponieważ w poprzednim sezonie niezmiennie utrzymywał wysoki poziom. W 33 meczch PKO BP Ekstraklasy odnotował 10 czystych kont, a w Lidze Konferencji miał ich trzy w dziesięciu spotkaniach. Po jednym razie nie dawał się także pokonywać w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów i Pucharze Polski. 

Rozwiń

Piłkarz ten był bezkonkurencyjny na swojej pozycji w Lechu Poznań spędzając na boiskach w sumie 53 z 54 możliwych spotkań. Ponadto tylko trzech innych bramkarzy - Łubik, Burić i Madejski - miało więcej czystych kont w Ekstraklasie. Bartosz Mrozek był pod tym względem niewiele lepszy od wspomnianego wcześniej Abramowicza, mającego ich dziewięć w 30 spotkaniach. Procenty skutecznych interwencji w obu przypadkach są wręcz bliźniacze, a zatem trudno jest zrozumieć w czym jednoznacznie Abramowicz jest lepszy od Bartosza Mrozka.

Jednym co wydaje się w teorii przesądzać o wyborze Jana Urbana w kontekście "trójki" jest lepsza gra nogami po stronie Sławomira Abramowicza. Chwalił go za to sam Bartłomiej Drągowski, mówiąc, że gracz ten wnosi bardzo dużo spokoju. Stwierdził, że świetnie czyta grę i dobrze operuje piłką w rozegraniu. Być może właśnie ta skłonność Abramowicza do wysokich wyjść, asekurowania obrońców oraz funkcjonowania z piłką przy nodze niczym zawodnik z pola przesądziła o wyborze do reprezentacji. 

Rozwiń

Mrozek dał się poznać bardziej jako zawodnik, który bardziej niż na odważne wyjścia czy antycypowanie gry przeciwnika stawia przede wszystkim na: refleks na linii, dobrą obronę nogami oraz odwagę przy wychodzeniu do trudnych dośrodkowań. Świetnie czyta też zamiary rywala przy karnych, co już nie raz udowadniał w trakcie kariery w Lechu Poznań. Mimo wszystko, były bramkarz Lecha Poznań może w całej sytuacji spojrzeć pozytywnie na brak powołania. Będzie mieć więcej czasu na lepsze wdrożenie się do Udinese na treningach i równocześnie nie będzie ryzykować straty czasu siedząc na ławce w reprezentacji i przyglądając się grze jego kolegom. 

Rozwiń
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo