Ważny przełom ws. filaru Warty Poznań. Wysłał sygnał do kibiców
Kibice Warty Poznań mają prawo do zadowolenia, bowiem do kadry meczowej wreszcie po kilku miesiącach przerwy powrócił Tomasz Wojcinowicz. Jeden z głównych współautorów awansu Zielonych na zaplecze PKO BP Ekstraklasy nieustannie przebywa na rehabilitacji próbując jak najszybciej powrócić do najwyższej formy z rundy jesiennej 2025 roku.
Przypomnijmy, że zawodnik swój ostatni mecz dla Warty Poznań rozegrał 15 kwietnia 2026 roku, a boisko opuścił w 74. minucie. Wtedy to doszło do niefortunnej interwencji w środku pola, kiedy to "Wojcin" nie zauważył nadbiegającego Schieracka i z pełną mocą wymierzył mu solidnego kopniaka. Uderzenie było na tyle mocne, że zawodnik doznał złamania poprzecznego trzonu kości piszczelowej i strzałkowej. Więcej o okresie jego przerwy od spotkań, postępach w rehabilitacji i odczuć, co do sezonu opowiadał nam TUTAJ.
W niedawnym sparingu z Chrobrym Głogów wreszcie nadszedł jednak ważny przełom, na który czekali wszyscy kibice. Tomasz Wojcinowicz dostał swoje minuty przeciwko dziewiątej ekipie Betclic 1. ligi. Sam zainteresowany nie ukrywał swojej radości, ale równocześnie zdawał sobie sprawę, że choć dokonał ważnego przełomu, to jeszcze nie czas na euforyczne nastroje.
- Dobrze było wrócić na boisko. Traktuję to jako część rehabilitacji. Grałem 25 minut i było to dla mnie dobre przetarcie. Cieszę się, że mogłem wrócić na murawę i czekam na was w "Ogródku" - mówił po swojej ważnej chwili filar zespołu Warty Poznań.
Dzisiejsze wiadomości przekazane przez stopera Warty Poznań to mimo wszystko dobry znak dla wszystkich kibiców w kontekście leczenia zawodnika. Wszystko zdaje się przebiegać zgodnie z planem choć oczywiście weteran jeszcze przez jakiś czas w oficjalnym meczu na poziomie Betclic 1. ligi się nie zamelduje. Na jednej z konferencji prasowych przed meczem pytaliśmy trenera Macieja Tokarczyka, jak długo Tomasz Wojcinowicz będzie jeszcze przebywać poza składem. Szkoleniowiec odparł wtedy, że spodziewa się, iż ostoja formacji defensywnej będzie do jego regularnej dyspozycji dopiero w nowym roku.
Progres, który wykonuje Tomasz Wojcinowicz już na obecnym etapie wcale jednak nie wyklucza przedwczesnej niespodzianki i gry w "Ogródku" jeszcze jesienią. Zawodnik ma czas, by zaskoczyć kibiców Warty Poznań do 12 grudnia, kiedy to Zieloni rozegrają swój ostatni mecz domowy w tym roku. Ich rywalem będzie Polonia Bytom. Póki co zawodnik przygląda się poczynaniom swoich kolegów z wysokości trybun razem z innym z kontuzjowanych liderów - Sebastianem Stebleckim.
Warta cierpi bez swojego weterana? Liczby to nie wszystko
Powrót Tomasza Wojcinowicza mocno pomógłby w zapewnieniu defensywie Warty Poznań stabilności. Stoper pełnił nieodzowną rolę przy wysokich wyjściach w pressingu, kryciu napastników rywali jeden na jednego oraz przewodzeniu drużynie w niskim bloku. Odnowiona drużyna beniaminka Betclic 1. ligi wciąż jeszcze miewa problemy ze wzajemnym zgraniem w grze bez piłki i niejednokrotnie towarzyszą im problemy w podejmowaniu właściwych decyzji na boisku.
Tomasz Wojcinowicz był pod tym względem nieomylny, stanowiąc prawdziwy filar środka obrony. Nie bez powodu rok temu po rundzie jesiennej razem z Marcelem Stefaniakiem znalazł się w najlepszej jedenastce Betclic 2. ligi, którą wybierali trenerzy. Oleksandr Azatskyi oraz Dmytro Avdeev zdają się nie prezentować obecnie takiej przebojowości, co Wojcinowicz. Nie są tak głosnymi, pewnymi siebie liderami na boisku. Obu brakuje charakterystycznej dla "Wojcina" drapieżności przy agresywnych odbiorach czy przechwytach choć trzeba przyznać, że Zieloni zamiast stawiać na indywidualności w obronie, włączają w tę fazę gry całą drużynę.
Warta Poznań obecnie straciła 13 bramek w rozgrywkach. Gorszy wynik od beniaminka odnotowało tylko sześć innych drużyn z 18 w tabeli. Dla porównania, w Betclic 2. lidze, gdy Wojcinowicz był na boisku, w pierwszych dziewięciu spotkaniach, Warta Poznań wpuściła tylko dziewięć goli. Tymczasem teraz spośród pierwszych sześciu drużyn Warta Poznań osiąga najwyższy wynik traconych bramek. Trzeba mimo wszystko uczciwie przyznać, że różnice nie są tak duże między poszczególnymi ekipami.
Optymizmu dodaje fakt, że w pierwszych dziewięciu spotkaniach bez Wojcinowicza w składzie w tym sezonie, Warta Poznań zachowała tyle samo czystych kont co wraz z nim rok temu na tym samym etapie, czyli trzy. Powrót lidera defensywy zapewne nie zmieni drastycznie obrazu gry, ale może sprawić, że zawodnicy w jego otoczeniu będą odczuwać większy spokój, a i przechodzenie z obrony do ataku będzie przebiegać zdecydowanie płynniej. Wszystko to za sprawą dominującej postawy weterana.
Komentarze (0)