reklama

Filar Lecha Poznań wypada na kluczowe mecze. "Wszystko potoczyło się w złym kierunku"

Opublikowano:
Autor:

Filar Lecha Poznań wypada na kluczowe mecze. "Wszystko potoczyło się w złym kierunku" - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Fatalna sytuacja kadrowa w Lechu Poznań się nie kończy.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaEuforia kibiców Lecha Poznań po imponującym zwycięstwie z Koroną Kielce nie trwała długo. Na pomeczowej konferencji prasowej trener Niels Frederiksen zepsuł nieco humory rozentuzjazmowanym fanom, przekazując przykre informacje na temat stanu zdrowia Wojciecha Mońki. Potwierdziły się największe obawy i kluczowego piłkarza Kolejorza czeka dłuższa przerwa.
reklama

Bolesna strata Lecha Poznań. Potwierdziły się największe obawy

W niedzielny wieczór Niels Frederiksen oficjalnie poinformował o tym, jak długo Lech Poznań będzie musiał radzić sobie bez Wojciecha Mońki, który do tej pory był nieusuwalną częścią wyjściowych jedenastek. Przypomnijmy, że w starciu z Bayerem Leverkusen stoper poczuł coś w okolicach mięśnia dwugłowego uda i po 15 minutach gry zszedł z boiska. Brak komunikatu ze strony klubu mógł sugerować, że była to tylko prewencyjna zmiana w celu zminimalizowania ryzyka kontuzji, ale problem okazał się poważniejszy. 

reklama

- Niestety muszę powiedzieć, że wszystko potoczyło się w złym kierunku. Uraz Mońki jest poważniejszy niż sądziliśmy na początku. Będzie wyłączony z gry na parę tygodni, może trzy lub cztery. To są przykre informacje, ale jest jak jest i musimy to udźwignąć - mówił na konferencji pomeczowej trener Niels Frederiksen. 

Kontuzja Wojciecha Mońki przychodzi zdecydowanie w najtrudniejszym momencie tej rundy. Lech Poznań dopiero co rozpoczął etap wymagających starć z rywalami z samego topu, a teraz będzie ich tylko więcej. Jeden z najlepszych piłkarzy w ekipie mistrzów Polski opuści prestiżowe mecze PKO BP Ekstraklasy przeciwko najlepszym ekipom takim jak Legia Warszawa czy Wisła Kraków. Nie zagra także przeciwko Sunderlandowi oraz Benfice Lizbona na wyjeździe, co mogło nie tylko wydatnie zwiększyć szanse drużyny na zwycięstwo, ale i jego możliwości na transfer do czołowej ligi.

reklama

To tylko jedna strona medalu. Drugą jest generalny kryzys związany z brakami kadrowymi na środku obrony. Wojciech Mońka wypadł na 3-4 tygonie, a przecież do końca tej rundy nie zobaczymy także Alexa Douglasa, który dochodzi do siebie po zabiegu. To sprawia, że na pozycji prawego obrońcy tworzy się luka, którą obecnie może zastąpić tylko Mateusz Skrzypczak. Zarówno on jak i Terry Yegbe są pozostawieni sami sobie i nie mogę liczyć ani na konkurencję, ani na jakikolwiek back-up. Więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ. 

Za jakiegokolwiek zmiennika na pozycji stopera uznać możemy obecnie 17-letniego Huberta Janyszkę, który i tak jest graczem... lewonożnym. To oznacza, że wciąż w przypadku utraty prawonożnego gracza istniałby jakościowa luka. Dodatkowo pamiętać trzeba, że jest to gracz trzecioligowych rezerw, który w pierwszej drużynie rozegrał jedynie 36 minut w trakcie dwóch ostatnich sezonów. Niels Frederiksen nie zamierza jednak dyskredytować zdolnego zawodnika. 

reklama

- Janyszka to silny zawodnik. To duży talent naszej akademii i włączyliśmy go do pierwszego składu kilka miesięcy, może pół roku temu podczas obozu przygotowawczego. Nie ma wątpliwości, że ma możliwości, by grać w naszych meczach choć nie ma oczywiście tego samego doświadczenia, co inni zawodnicy. Dziś zagrał jednak pół godziny na boisku, spisał się dobrze. Jeśli spojrzymy na sytuację z kontuzjami w naszej pierwszej linii, to z dużym prawdopodobieństwem ma szansę zagrać więcej minut w nadchodzącym meczu. Pierwszym wyborem do gry będzie jednak Gumny, który może grać jako prawy oraz środkowy obrońca. Dobrze będzie go odzyskać, ale Janyszka też jest opcją - wspominał Niels Frederiksen.

Kryzys kadrowy Lecha Poznań. Są jednak pozytywne wieści

reklama

Wspomniany Robert Gumny jest bliski powrotu do treningów, co ma nastąpić w nadchodzącym tygodniu. Sztabowi medycznemu udało się ugasić tak naprawdę tylko jeden z pożarów, a kibice Kolejorza wciąż mogą czuć rozgoryczenie patrząc na listę nieobecnych. Joao Moutinho jak nie było tak nie ma i przez kilka miesięcy to się nie zmieni. Michał Gurgul jest osamotniony na lewej stronie boiska, a dziury po nim może ewentualnie załatać albo Joel Pereira (również maksymalnie wyeksploatowany) albo 17-letni Piotr Bartczak z rezerw Kolejorza. 

Idąc dalej z problemami zmaga się także prawa strona boiska, na której osamotniony jest Patrik Walemark. Rywalizujący z nim o minuty Allahyar Sayyadmanesh jest wyłączony z gry przynajmniej do listopadowej przerwy reprezentacyjnej, a Ali Gholizadeh wróci do dyspozycji Nielsa Frederiksena dopiero w styczniu. Opcją pod grę w tej części boiska jest obecnie tylko Robert Gumny, który przecież też nie jest obecnie okazem zdrowia. 

Problemy związane z kontuzjami rezerwowych i w efekcie maksymalne wykorzystywanie sił poszczególnych graczy stawia przed Nielsem Frederiksenem bardzo trudne zadanie w kontekście zarządzania siłami swoich podopiecznych. Już w przypadku Wojciecha Mońki było widać, że ciała nawet najbardziej wytrzymałych graczy Kolejorza nie są zrobione z adamantium. Patrik Walemark ma już w nogach 19 meczów i 1281 minut, a Michał Gurgul 1696 w takiej samej liczbie spotkań. 

Przed fanami Lecha Poznań nerwowy czas wyczekiwania na poprawę sytuacji i liczenia głęboko w sercu na to, że w najbliższym czasie nie dojdzie do kolejnych bolesnych strat personalnych. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo