Ośmiu nieobecnych
Jak zapowiedział wcześniej trener Lecha Poznań, Niels Frederiksen, sparing z MSK Zilina był okazją do przetestowania wielu zawodników - każdy z piłkarzy Kolejorza spędził bowiem na placu gry po 45 minut. W składzie na pierwszą połowę znaleźli się zarówno bardziej doświadczeni gracze, jak i młodzi zawodnicy występujący na co dzień w drużynie rezerw.Między słupkami stanął Bartosz Mrozek, linia obrony składała się z Joela Pereiry, 16-letniego Patryka Prajsnara (nominalnie defensywnego pomocnika), Wojciecha Mońki oraz Joao Moutinho. Duet środkowych pomocników stworzyli Antoni Kozubal i 17-letni Karol Delikat, a na pozycji numer "10" wystąpił Pablo Rodriguez. Na lewym skrzydle zagrał Leo Bengtsson, na prawym Taofeek Ismaheel, a rolę najbardziej wysuniętego zawodnika pełnił Mikael Ishak.
W kadrze na towarzyskie starcie z MSK Ziliną nie znalazło się ośmiu zawodników Kolejorza - zmagający się z drobnymi urazami Alex Douglas i Kamil Jakóbczyk, powracający po kontuzjach Radosław Murawski, Daniel Hakans i Gisli Thordarson, a także trzech piłkarzy w stu procentach gotowych do gry, którzy minut w spotkaniu ze Słowakami nie dostali decyzją sztabu szkoleniowego - Wiktor Obremski, Mateusz Pruchniewski oraz Patrik Walemark.
Bez goli do przerwy
Od pierwszych minut sobotniego sparingu obie drużyny starały się narzucić rywalowi swój styl gry, spychając go do defensywy. Lechici często szukali długich podań do szeroko ustawionych skrzydłowych, a MSK Zilina starała się wykorzystać wysoko ustawioną linię obrony Kolejorza, posyłając prostopadłe podania do zawodników znajdujących luki pomiędzy stoperami.Pomimo, że zarówno lechitom, jak i Słowakom udało się kilkukrotnie przedrzeć pod bramkę przeciwnika, jednym i drugim bardzo długo brakowało konkretów w postaci groźnych uderzeń. Pierwszy celny strzał w 27. minucie gry oddał skrzydłowy MSK Ziliny, Frantisek Kosa. Chwilę później niezłej sytuacji nie wykorzystał natomiast Leo Bengtsson.
W 32. minucie lechici przeprowadzili koronkową akcję - Karol Delikat posłał podanie do Joela Pereiry, a Portugalczyk popisał się kapitalnym dośrodkowaniem z pierwszej piłki. Podopiecznym Nielsa Frederiksena nie udało się jednak umieścić piłki w siatce - wbiegającego w pole karne Pablo Rodrigueza w ostatniej chwili ubiegł golkiper Ziliny. Kolejorz rozkręcał się z każdą kolejną minutą - 180 sekund później w "szesnastce" Słowaków niespodziewanie pojawił się Joao Moutinho, ale jego uderzenie zostało zablokowane przez jednego z obrońców.
Pomimo tego, że w końcówce pierwszej połowy wyraźnie zarysowała się przewaga lechitów, zawodnikom ze stolicy Wielkopolski nie udało się postawić kropki nad "i" w postaci strzelonego gola. Z bardzo dobrej strony zaprezentował się młody Karol Delikat, a także niezwykle aktywni Pablo Rodriguez oraz Joao Moutinho.
Gole skrzydłowych zapewniły zwycięstwo
Na drugą połowę - zgodnie z zapowiedziami - wyszła całkowicie inna jedenastka. Bartosza Mrozka zastąpił Plamen Andreev, czteroosobowa linia obrony składała się z Roberta Gumnego, Mateusza Skrzypczaka, Antonio Milicia i Michała Gurgula, w środku pola wystąpili Sammy Dudek, Filip Jagiełło oraz Tymoteusz Gmur, a o sile ofensywy stanowić mieli Ali Gholizadeh, Luis Palma i Yannick Agnero.Pierwszą doskonałą sytuację do zdobycia bramki lechici wykreowali sobie już w 49. minucie. Robert Gumny wymienił piłkę z Alim Gholizadehem, popędził prawą flanką i celnie dośrodkował do Yannicka Agnero. Niepilnowany Iworyjczyk nieźle opanował futbolówkę, ale chwilę później przegrał pojedynek "oko w oko" z golkiperem MSK Zilina.
10 minut później bardzo groźnym strzałem zza pola karnego popisał się Ali Gholizadeh, lecz i z jego uderzeniem poradził sobie znakomicie dysponowany bramkarz drużyny ze Słowacji. Chwilę później lechici sprytnie rozegrali rzut rożny, a piłka spadła pod nogi Luisa Palmy. Honduranin posłał miękkie dośrodkowanie w kierunku Mateusza Skrzypczaka, który zgrał piłkę przed bramkę, a stuprocentową sytuację zmarnował Robert Gumny, w sobie tylko znany sposób przenosząc futbolówkę ponad poprzeczką.
W 68. minucie podopiecznym Nielsa Frederiksena udało się udokumentować wyraźną przewagę. Wypuszczony lewym skrzydłem Michał Gurgul zdołał wyłożyć piłkę niepilnowanemu Alemu Gholizadehowi, a Irańczyk mocnym strzałem po ziemi umieścił piłkę w siatce, nie dając szans na skuteczną interwencję golkiperowi MSK Zilina. Słowacy odpowiedzieli bardzo szybko, bo już po pięciu minutach - sytuację sam na sam z Andreevem wykorzystał Samuel Datko, popisując się efektowną podcinką.
Stracona bramka nie podłamała jednak lechitów, którzy raz po raz wyprowadzali kolejne szybkie ataki. W 81. minucie piłka trafiła do ustawionego przed polem karnym Filipa Jagiełły, a doświadczony pomocnik zdecydował się na strzał. Choć uderzenie 27-latka zatrzymało się na nodze jednego z obrońców, do futbolówki błyskawicznie dopadł Luis Palma, umieszczajac piłkę w siatce precyzyjnym strzałem w dolny róg bramki.
Minutę przed końcem spotkania prowadzenie Kolejorza mógł podwyższyć Yannick Agnero, lecz z jego technicznym uderzeniem poradził sobie bramkarz ekipy ze Słowacji. Kilkadziesiąt sekund później sędzia zagwizdał po raz ostatni, kończąc pierwszy zimowy sparing z udziałem Lecha Poznań, w którym Poznaniacy odnieśli całkowicie zasłużone zwycięstwo. Za siedem dni podopiecznych Nielsa Frederiksena czekają gry kontrolne z uzbeckim AGNK Olmaliq oraz FC Noah z Armenii.
Lech Poznań - MSK Zilina 2:1 (0:0)
Bramki: Gholizadeh 68., Palma 81. - Lech Poznań - Datko 72. - MSK ZilinaLech Poznań (I połowa): Mrozek - Pereira, Prajsnar, Mońka, Moutinho - Delikat, Kozubal - Ismaheel, Rodriguez, Bengtsson - Ishak
Lech Poznań (II połowa): Andreev - Gumny, Skrzypczak, Milić, Gurgul - Dudek, Jagiełło - Gholizadeh, Gmur, Palma - Agnero
MSK Zilina (wyjściowy skład): Badzgon - Paliscak, Minarik, Okal - Kopasek, Kacer, Bzdyl, Bari - Kosa, Roginić, Fasko
Komentarze (0)