Lechowi Poznań grożą poważne konsekwencje! Fani Kolejorza stawiają sprawę jasno

Opublikowano:
Autor:

Lechowi Poznań grożą poważne konsekwencje! Fani Kolejorza stawiają sprawę jasno - Zdjęcie główne
Autor: Tomasz Deska, B.Dzierdzikowski/X | Opis: Pseudokibice przysporzyli Lechowi Poznań niepotrzebnych problemów. Koszta ich działań są przytłaczające.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaNie milkną echa szokującej demolki w wykonaniu pseudokibiców Lecha Poznań na stadionie Widzewa Łódź podczas sobotniego meczu. Sektor gości zmienił się wtedy w jedno wielkie pobojowisko, a szkody wyrządzone przez sprawców przerastają wyobrażenia. Po całym tym zdarzeniu do obiegu medialnego trafiły kolejne zaskakujące informacje, a przedstawiciele środowiska fanów Kolejorza jasno deklarują, że nie zamierzają uciekać od odpowiedzialności.
reklama

Lech Poznań słono zapłaci za rozróby kiboli. Wyrządzone szkody dotkną także innych kibiców

reklama

Przypomnijmy, że według relacji zdjęciowej dziennikarza "Gazety Wyborczej" - Bartłomieja Derdzikowskiego - kibole Lecha Poznań mieli dopuścić się skandalicznego zachowania w sektorze gości. Zdemolowali oni klubową toaletę, w której wyrwali płytki ceramiczne ze ścian, uszkodzili instalację elektryczną, powyłamywalni drzwi do kabin oraz zbili umywalki czy pisuary. Nie oszczędzili też dozowników z mydłem czy papierem toaletowym, a ponadto miejscami zniszczyli również sufit

Rozwiń

Do całej sprawy odniósł się rzecznik prasowy Widzewa Łódź, Jakub Dyktyński, który stwierdził, że demolka toalet to jedno, ale szkody są o wiele poważniejsze i kosztowniejsze. O ile zniszczone umywalki, pisuary czy płytki ceramiczne można wymienić, o tyle odbudowanie zniszczonej infrastruktury, w której skład wchodzą instalacje i elementy konstrukcyjne będzie już znacznie trudniejsze. Szczególnie, że pseudokibice Lecha Poznań zdołali w dodatku zalać nawet serwerownię, która była odpowiedzialna chociażby za liczenie kibiców i sczytywanie danych osobowych. Zniszczono także jedną z głównych rozdzielni energetycznych.

reklama

fot. B.Derdzikowski/X

Jak informuje TVN24, Prezes Miejskiej Areny Kultury i Sportu - Maciej Łaski - nie wyklucza, że w związku ze zniszczeniami trybuna gości będzie zamknięta do końca obecnego sezonu Ekstraklasy. Działacz opisał kolejne działania, jakie w najbliższym czasie podejmą władze Widzewa Łódź w związku z całą tą koszmarną sytuacją i wyrządzonymi szkodami.

- Najpierw wycenia to rzeczoznawca, potem kierujemy to do ubezpieczyciela, a potem klub Widzew Łódź wystawia rachunek klubowi Lech Poznań. Straty są ogromne, na pewno będzie to kilkaset tysięcy złotych. Nie mogę wykluczyć, że trybuna w związku ze zniszczeniami będzie zamknięta dla kibiców do końca obecnego sezonu ekstraklasy - relacjonował Prezes Miejskiej Areny Kultury i Sportu, Maciej Łaski dla TVN24. 

reklama

Problemy wokół meczu nie skupiały się jednak tylko na gigantycznych stratach i zdemolowanej toalecie. Dziennikarze TVN24 ujawnili również, że niepotrzebne trudności wokół meczu sprawiła też... grupa pseudokibiców ŁKS-u Łódź! Według relacji, mieli oni wsiąść w pociąg Polregio, który jechał w stronę stacji Niciarniana tuż koło stadionu Widzewa. W trakcie jazdy zaciągnęli oni hamulec awaryjny, a jakby tego było mało, zniszczyli także drzwi w składzie i próbowali wyjść na torowisko naprzeciwko obiektu Widzewa.

Rozwiń

Kibice Lecha odnoszą się do fatalnych zdarzeń. "Poczuwamy się w obowiązku do wyjaśnienia i naprawy szkód"

Zawirowań, kontrowersji i problemów ze strony Lecha Poznań po meczu z Widzewem Łódź było bardzo wiele. Na tyle dużo, że jak informował TVN24, cała sprawa musiała być przedyskutowana pomiędzy prezesami Kolejorza, a szefem stowarzyszenia kibiców. Komunikat ze strony fanów mistrzów Polski pojawił się już w poniedziałkowe popołudnie na ich stronie facebookowej. W nim przedstawiciele wszystkich grup kibicowskich jednoznacznie potępili zachowanie pseudokibiców i podjęli się wspólnego zadośćuczynienia za szkody wyrządzone przez część osób zasiadających w sektorze gości na stadionie Widzewa Łódź.

reklama

- Chcielibyśmy jednoznacznie zaznaczyć, że nie tolerujemy i nie będziemy tolerować takiego zachowania, które doprowadziło do sporych strat na łódzkim obiekcie. Nie ma, nie było i nie będzie pozwolenia na podobne incydenty, bez względu na stadion, na którym pojawiamy się jako kibice gości. Jednakże - nie możemy przejść obojętnie wokół zaistniałej sytuacji. Poczuwamy się w obowiązku do wyjaśnienia i naprawy szkód. Niestety, w tym przypadku będzie ponoszona odpowiedzialność zbiorowa, który każdy z nas - wyjazdowicz - poniesie konsekwencje. Wspólnymi siłami musimy zrobić wszystko, aby uregulować szkody, nie możemy z tym zostawić samego klubu - poinformowano na profilu Kibice Lecha Poznań.

Na uregulowaniu ogromnych kosztów cała sprawa może się jednak nie zamknąć. 11 marca spotka się Komisja Ligi i postanowi, co dalej w związku z wydarzeniami z minionej soboty. Niewykluczone, że skutki wandalizmu pseudokibiców odczują także zwykli fani niezwiązani z całą akcją. Będzie im bowiem grozić zakaz wstępu na mecze wyjazdowe.

Cała ta sytuacja z pewnością zapisze się w niechlubnej historii głębokiego konfliktu między kibicami Widzewa Łódź, a Lecha Poznań. Ostatnie wydarzenia z meczu między tymi dwiema ekipami to nie jest niestety nowość dla obu zwaśnionych stron. Już w 2023 roku lechici na stadionie swoich przeciwników dopuszczali się poważnych zniszczeń, kiedy to potrafili chociażby okraść punkt gastronomiczny i rzucać skradzionymi przedmiotami w kibiców rywali. Na sam koniec go jeszcze podpalili, a cała akcja w wykonaniu kiboli kosztowała wtedy Lecha Poznań około 150 tysięcy złotych. Niewykluczone, że teraz straty będą wycenione o wiele wyżej.

Widzew natomiast dał się we znaki zwykłym fanom Kolejorza latem minionego roku przy okazji zwycięstwa lechitów 2:1 na własnym obiekcie. Wtedy to ze swojego sektora pseudokibice gości ciskali szklanymi butelkami w wychodzących ze stadionu ludzi. Pozostaje mieć nadzieję na to, że zarówno z jednej jak i z drugiej strony w najbliższym czasie nie dojdzie już do takich sytuacji.

- Jako klub i to nie jest frazes, pijarowska formułka - chcemy promować naprawdę dobre kibicowanie. Ubolewamy, że tak się dzieje, bo też zależy nam na tym, żeby kibice mogli uczestniczyć w myśl tego hasła, które często słyszymy "piłka nożna dla kibiców" - mówił dla TVN24 rzecznik prasowy Widzewa Łódź, Jakub Dyktyński.

Rozwiń
reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo