reklama

Lech Poznań faworytem w rywalizacji z Aarhus? Rywale mają asa w rękawie!

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Lech Poznań faworytem w rywalizacji z Aarhus? Rywale mają asa w rękawie! - Zdjęcie główne
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Lech Poznań wyrasta na faworyta. Czy jest cokolwiek co może ich zatrzymać?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaWczoraj Lech Poznań oficjalnie poznał rywala w II rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów, a została nim jedna z najsilniejszych ekip do wylosowania czyli duńskie Aarhus GF. Po tej informacji serca kibiców Kolejorza nieco zadrżały, biorąc pod uwagę wcześniejsze przestrogi Nielsa Frederiksena, ale eksperci uspokajają pesymistycznie nastawionych fanów. Mistrzowie Polski mają po swojej stronie kilka atutów mogących realnie przechylić szalę na swoją stronę.
reklama
reklama

Aarhus traci filary drużyny po poprzednim sezonie. Lech ma też inne argumenty

Mistrzostwo Aarhus GF to jedna z największych niespodzianek poprzedniego sezonu duńskiej Ekstraklasy, jeśli nie największa. Klub ten sięgnął po tytuł po raz pierwszy od 1986 roku, a czas jego świetności przypadał wyłącznie na lata 50' XX wieku, kiedy to zdominował krajowe rozgrywki. W tym roku mamy drugi taki przypadek w ostatnich jedenastu latach, gdy mistrzostwo zdobywała inna drużyna niż FC Midtjylland czy oczywiście FC Kopenhaga. Duopol został rozbity natomiast czy to oznacza zapowiedź czegoś większego?

Zdaniem Wiktora Morawskiego prowadzącego stronę "Futbol po Skandynawsku" historyczny sukces Aarhus wcale nie musi sprawić, że przeniesie się on na europejską arenę. Ekspert twierdzi, że faworytem w walce o Ligę Mistrzów zdecydowanie będzie Lech Poznań pomimo tego, że Niels Frederiksen zapisał rywali w gronie tych najbardziej niebezpiecznych. Szanse na sukces Lecha Poznań w II rundzie może się złożyć w dużej mierze to, że Kolejorz ma nieporównywalnie większe doświadczenie z gry w Europie, a Aarhus jest pod tym względem w zasadzie żółtodziobem. Ostatni raz smaku gry w Europie zaznali w 2020 roku, kiedy to odpadli w drugiej rundzie kwalifikacji do Ligi Europy.

reklama

- Aarhus jest nieco sensacyjnym mistrzem. Oczywiście nie są kompletnymi "plackami" jak na przykład Silkeborg, który miał okropny sezon rok temu i odpadł z Jagiellonią. To nie jest drużyna na poziomie Kopenhagi czy Mydttjaland - ona po prostu wykorzystała słabszy sezon tych dwóch, zdobywając tytuł mistrzowski - informował Morawski w programie "Meczyków".

Szanse Kolejorza wzrastają wraz z kolejnymi brakami w kadrze Aarhus. Wiktor Morawski zwraca uwagę na to, że z klubu odeszli bardzo ważni zawodnicy tacy jak: Felix Bejimo (ich dyrygent na środku obrony), Patrick Mortensen (ich trzeci najlepszy strzelec w tym sezonie), a także Henrik Dalsgaard (weteran będący podstawowym graczem pierwszej linii). Duńczycy na wstępie nowego sezonu stracili zatem fundamenty formacji, której jakość była ich wizytówką.

reklama

- To jest zespół, który ma pewne problemy. Ma bardzo wąską kadrę i stracił teraz istotnych piłkarzy, ale umieją grać w piłkę i być dobrze zorganizowani. Mieli najlepszą defensywę w sezonie aczkolwiek, kiedy przyjdzie im grać na trzech frontach i zderzą się z europejskimi pucharami. To będzie dla nich coś stosunkowo nowego. Tutaj zdecydowanie za faworyta uchodzi Lech - stwierdził specjalista od duńskiego futbolu.

Przed prawymi obrońcami ważny test. "To w mojej opinii największe zagrożenie ze strony Aarhus"

Wiele argumentów świadczy na korzyść Kolejorza i z pozoru wydaje się, że diabeł nie jest taki straszny jak go malują. Jednak Niels Frederiksen ma słuszność w tym, że nie bagatelizuje swojego przeciwnika. Jednym z powodów takiej postawy jest siła jednostek Aarhus GF w ofensywie, gdzie brylują w szczególności skrzydłowi. Wiktor Morawski zwraca szczególną uwagę na jednego z nich - Gifta Linksa. Reprezentant Republiki Południowej Afryki może stworzyć mnóstwo okazji na boku boiska, co potwierdzają jego najwyższe wskaźniki asyst u mistrza Danii. To podstawowy zawodnik swojej drużyny, który był nieusuwalnym punktem Aarhus - również w pucharze kraju.

reklama

- Gift Links to w mojej opinii największe zagrożenie ze strony Aarhus. To jest zespół, który lubi tworzyć przewagę po lewym skrzydle - prawe jest nieco bardziej defensywnie nastawione. Links to rewelacyjny drybler, tworzy przewagę w grze  jeden na jeden, ma dobre dośrodkowania i najwięcej stworzonych sytuacji ze wszystkich piłkarzy tej drużyny. Uważam, że to będzie największe zagrożenie dla Lecha Poznań - wskazał Wiktor Morawski w programie "Meczyków".

Inną postacią, na którą będzie musiał uważać Kolejorz jest także znakomity Kristian Arnstad, którym interesuje się Sporting Lizbona. Ustawiony za plecami wspomnianego wcześniej Linksa jest równie niebezpieczny i o wiele skuteczniejszy pod polem karnym. W minionym sezonie zdobył dziewięć goli i trzy asysty w 21 meczach sezonu zasadniczego. Skrzydłowy był niezmordowany i grał "od deski do deski" praktycznie w każdym spotkaniu - również w tych pucharowych. Na dodatek w październiku rok temu zaliczył debiut w seniorskiej reprezentacji. Cechuje go uniwersalność, bo oprócz gry na skrzydle sprawdza się też w środku pola.

Morawski wskazuje też na to, by mieć na uwadze Sebastiana Jorgensena. Choć notuje o wiele gorsze liczby na papierze od poprzedników, nie można lekceważyć jego umiejętności technicznych. Paradoksalnie jednak mimo tego, że zespół posiada rewelacyjnych skrzydłowych, to... nie ma jakościowego napastnika! W roli tej dotychczas sprawdzał się kapitan Patrick Mortensen, który... odszedł do Broendby. Nie ma wątpliwości, co do tego, że Aarhus musi poszukać nowego, renomowanego strzelca jednak wciąż przystosowanie się do stylu gry oraz wypracowanie zgrania z zawodnikami może zająć nieco czasu, którego zespół zwyczajnie nie ma. Tymczasem zespół Kolejorza będzie budował przewagę właśnie na zgraniu i doświadczeniu we współpracy.

"Tajna" broń Aarhus przechyli szalę na jego korzyść? "Nie jesteśmy byle kim"

Kolejorz musi się jednak liczyć z tym, że na wynik pracuje cała drużyna, gdzie szczególną rolę będą także odgrywać ofensywnie usposobieni pomocnicy jak Arnstad. Wiktor Morawski podkreśla właśnie fakt, że dobre wyniki nie są zasługą przebojowych jednostek na lewej stronie boiska, a ofensywnego stylu gry trenera. Zespół przejdzie ważne zmiany w letnim oknie transferowym, ale wizja i filozofia trenera stanowią o jego największych atutach

- Trener był przez sezon w Viborg FF, gdzie wprowadził bardzo ofensywny styl gry. Ludzie to polubili, fajnie się to oglądało i były wyniki. Po pierwszym sezonie podkradł go Aarhus aczkolwiek nikt nie spodziewał się aż tak dobrej gry z miejsca. Jakob Poulsen jest bardzo poukładanym trenerem, przywiązującym dużą wagę do elementów taktycznych i neutralizowania rywala. Pozwala na dużą swobodę w ataku, więc te drużyny dobrze się ogląda. Widać było, że gdy przychodziły te mecze z największymi - Kopenhagą, FC Midtjylland - bardzo nauczył się nie ryzykować i nastawić drużynę na wynik. On nie boi się pewnych przestawień w mentalności drużyny, ale trzyma się konkretnego planu na mecz - mówił prowadzący program "Futbol po Skandynawsku". 

Jeśli wierzyć relacji Wiktora Morawskiego, na Lecha Poznań powinna wyjść drużyna, która bardziej niż na agresję i pressing będzie stawiać na kontrolę nad meczem oraz utrzymanie piłki. Aarhus cechuje się spokojem, a Kolejorz będzie musiał na bieżąco szukać rozwiązań, by zrozumieć ich plan na mecz. Nic dziwnego zatem, że portale statystyczne i bukmacherskie rozkładają liczby prawieże pół na pół - w II rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów powinny się spotkać dwie bliźniacze drużyny. 

- Wylosowaliśmy bardzo silnego rywala lecz my jako mistrzowie kraju też nie jesteśmy byle kim i widzę nie tylko wyrównane szanse, lecz także możliwości – przekonywał trener Jakob Poulsen na antenie stacji TV2.

Aarhus może wydawać się w trudniejszej sytuacji niż Lech Poznań, ale trener Jakob Poulsen przestrzega, że ma po swojej stronie cenną broń, którą zamierza w stu procentach wykorzystać. To Markus Uglebjerg - były trener Lecha Poznań od stałych fragmentów gry, który jeszcze kilka miesięcy temu dokłanie poznawał cały plan gry Lecha Poznań, żeby po kilku miesiącach opuścić nasz kraj.

Czy to powód do obaw, że pierwszy trener Aarhus zyska dostęp do wszystkiego, co związane z Lechem (a przypomnijmy, że gra tam także Rasmus Carstensen)? Znając trenera Nielsa Frederiksena pewnie odpowiedziałby, że to bez znaczenia, bo progres, jaki wykonała drużyna w trakcie ostatnich miesięcy sytuuje ją w zupełnie innym miejscu niż w pierwszej części rozgrywek. Piłkarze się zgrali, a także powrócili kontuzjowani zawodnicy, co zapewniło obronę tytułu. W zespole panuje teraz inna energia. 

- To oczywiście jeden z najtrudniejszych rywali, na których mogliśmy trafić w tej fazie eliminacji. Aarhus okazał się najlepszy w lidze porównywalnej do polskiej ekstraklasy, siłą rzeczy znam tę drużynę całkiem nieźle i wiem, że mają bardzo dobrych zawodników i są silni. Z drugiej jednak strony, my także dysponujemy jakością na wysokim poziomie i w Danii z pewnością nikt się nie cieszy z takiego losowania. Posiadamy większe doświadczenie z gry w Europie i to także w porównaniu z Aarhus będzie naszym atutem. Spodziewam się wyrównanego dwumeczu, a my zrobimy wszystko, by przygotować się do niego jak najlepiej - oceniał rywala po losowaniu Niels Frederiksen.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo