Lech Poznań musi zatroszczyć się o los najważniejszych postaci
Najbliższe miesiące okażą się kluczowe dla dwóch liderów Lecha Poznań: Joela Pereiry i Mikaela Ishaka. To właśnie między innmi ich kontrakty 30 czerwca 2027 roku przestaną obowiązywać przez co staną się wolnymi zawodnikami. Działacze Kolejorza będą musieli w związku z tym bacznie obserwować formę obu zawodników, ich sytuację na rynku, by potem zdecydować o ich przyszłości.
W przypadku Mikaela Ishaka decyzja wydaje się oczywista. Mimo tego, że Szwed ma na karku 33 lata, jest po najlepszym sezonie w karierze, a gdyby nie kontuzja kontynuowałby swoją znakomitą passę. W tym sezonie w siedmiu meczach uzbierał już trzy gole i asystę. Za każdym razem, gdy jest pytany o swoją przyszłość w Kolejorzu odpowiada, że Lech zawsze ma pierwszeństwo, co podkreśla jego przywiązanie do klubu. Największym wyzwaniem w przypadku "Króla" wydaje się dopasowanie oferty finansowej pod oczekiwania jednego z najlepszych graczy w historii.
Sytuacja Joela Pereiry nie wygląda już tak optymistycznie. Pożegnanie z Antonio Miliciem pokazało, że los zagranicznych filarów Lecha Poznań nie jest tak pewny jakby się mógł wydawać, a spadki formy i wysoka presja oczekiwań niekoniecznie budują środowisko pod kontynuowanie kariery. W przypadku Portugalczyka może dojść do analogicznej sytuacji jak u Chorwata szczególnie, że jego najbliżsi przebywają w jego rodzinnym kraju.
Sytuacji nie poprawia też fakt, iż na początku obecnego sezonu mierzy się z falą krytyki ze strony kibiców. Negatywne nastroje eskalowały po meczu z Widzewem Łódź, o którym pisaliśmy TUTAJ. Ta sytuacja udowodniła, że pomnik, który zbudował Pereira potrafi zachwiać się w posadach nawet mimo tego, że dla Nielsa Frederiksena piłkarz ma kluczowe znaczenie. W jego przypadku nadchodzące miesiące będą niezwykle interesujące. Z jednej strony na szali są ambicje zawodowe, które może realizować w Lechu, a na drugiej kwestie prywatne, a także coraz trudniejsze środowisko, w którym musi pracować.
Przed działaczami Kolejorza czas ważnych obserwacji
Półkę niżej względem ikon Kolejorza znajdują się trzej inni zawodnicy, pełniący bardzo istotne w zespole Nielsa Frederiksena. Jednak ich los także jest niepewny. Mowa tu w szczególności o Filipie Jagiełło oraz Alim Gholizadehu. Wychowanek Zagłębia Lubin nie ukrywał w ostatnim wywiadzie dla "Faktu", że w Poznaniu czuje się bardzo dobrze i gdyby dostał szansę pozostać tu na dłużej, to bez wahania chciałby z niej skorzystać.
- Mam nadzieję, że swoją postawą zarówno na boisku, jak i w szatni zapracuję na nowy kontrakt i będę mógł zostać tutaj jeszcze dłużej - mówił pod koniec czerwca Filip Jagiełło.
Jego jakość jest niepodważalna, a spokój, który wprowadza do zespołu Nielsa Frederiksena także potrafi bardzo pomóc na boisku w trudnych momentach. Piłkarzowi w tym roku wyjątkowo często dokuczają jednak kontuzje, które wpływają na zmniejszanie jego rozegranych minut. Ten aspekt wydaje się głównym punktem krytycznym, stawiającym znak zapytania przy przedłużeniu kontraktu z zawodnikiem. To na jego grę włodarze klubu w nadchodzących miesiącach z pewnością będą mieli szczególne baczenie.
Niemalże identycznie wygląda sytuacja Alego Gholizadeha. Jak wiadomo gracz ten dochodzi do siebie po zerwanych więzadłach krzyżowych i będzie do dyspozycji Nielsa Frederiksena najpewniej dopiero na rundę wiosenną. O przyszłości Irańczyka przy Bułgarskiej może jednak zdecydować nie tylko kwestia związana z jego formą po kontuzji, która zostanie poddana ocenie przez działaczy, ale też jego własne plany rodzinne oraz ambicje gry w czołowych, irańskich klubach.
Najpewniejszy pozostania spośród graczy usytuowanych tuż za plecami klubowych ikon jest Robert Gumny. Lech Poznań w teorii może podchodzić ze spokojem do wizji przedłużenia umowy z renomowanym wychowankiem, który sprawdza się jako rywal o skład dla Joela Pereiry, prezentując się często bez żadnych poważnych zastrzeżeń. Plany Kolejorzowi mogą jednak pokrzyżować potencjalne oferty z zagranicy dla wychowanka. Po sukcesach w Polsce i Europie Robert Gumny może znów zapragnąć spróbować sił w silniejszej lidze, a potencjalna wygrana rywalizacja o skład może zbudować jego pewność siebie
Ich dni przy Bułgarskiej są już policzone?
Najmniej pewni pozostania w klubie są: Alex Douglas i Joao Moutinho. W obu przypadkach ich przeszłość przy Bułgarskiej jest zagrożona z powodu zbyt silnej konkurencji, a dodatkowo pierwszy z nich jest bardzo podatny na urazy. Aktualnie piłkarsko niewiele świadczy na korzyść Portugalczyka. Pozycja Michała Gurgula jest nienaruszalna, a sam zawodnik pozostał na dłużej w Kolejorzu tego lata, co tylko zamyka byłemu piłkarzowi Jagiellonii drogę do regularnych występów. W samym Lechu przez nieco ponad sezon zagrał ledwie 25 meczów, spędzając na boisku 1,4 tys. minut.
W przypadku Alexa Douglasa wydaje się, że jest równie słabo jak nie gorzej. Dobre wrażenie, jakie Szwed zrobił na kibicach Lecha Poznań, zniknęło tak szybko jak się pojawiło. W rundzie jesiennej sezonu 2024 roku piłkarz wyglądał znakomicie, ale od meczu z Lechią Gdańsk w 2025 roku, kiedy wyleciał z boiska za czerwoną kartkę, wszystko się pozmieniało. Piłkarz stracił pewność siebie, którą brylował, a dodatkowo dopadły go też kontuzje. W poprzednim sezonie rozegrał ledwie 15 spotkań, pozostając poza meczami od 2 listopada 2025 roku.
Niewiele wskazuje na to, by szwedzki stoper miał jakkolwiek zagrozić pozycji Wojciecha Mońki w wyjściowych składach Kolejorza. Powrót do formy może nieco zająć, a przedłużające się problemy zdrowotne nie ułatwiają Douglasowi zbudowania odzyskania dawnej formy i zyskania w oczach działaczy mistrza Polski.
Komentarze (0)