Sunderland znalazł się na zakręcie. "Nasze wyniki są niewystarczające"
Trener Regis Le Bris objął Sunderland przed rozpoczęciem sezonu 2024/25, gdy klub występował jeszcze na zapleczu Premier League. Francuz wywalczył awans do elity, a w pierwszym sezonie jako beniaminek zakwalifikował się z drużyną do europejskich pucharów. Te są dla "Czarnych Kotów" czymś absolutnie wyjątkowym, bo wcześniej w swojej historii tylko raz zagrali na arenie międzynarodowej - jesienią 1973 roku w Pucharze Zdobywców Pucharów.
W tym sezonie wyniki nie są tak zadowalające, a po ostatniej kolejce Sunderland stał się czerwoną latarnią ligi. Szkoleniowiec podkreślił, że grając na najwyższym poziomie, należy liczyć się z konsekwencjami nawet najdrobniejszych pomyłek.
- Jesteśmy dobrym zespołem, ale nasze wyniki w Premier League nie są wystarczające. Wiemy, jak bezwzględna jest ta liga. Kiedy popełniasz kilka błędów, bardzo szybko zostajesz za nie ukarany. Ważne jest, żebyśmy się rozumieli, współpracowali i dzielili pomysłami. Musimy być wobec siebie wymagający i mówić sobie prawdę, kiedy jest to potrzebne, żeby iść naprzód - powiedział Le Bris na konferencji prasowej przed meczem z Lechem.
Jednocześnie klub zaliczył dobry start w fazie ligowej Ligi Europy, pokonując kolejno AZ Alkmaar 1:0 oraz Torreense 2:1. Dla Sunderlandu mecze w Europie nie stanowią problemu w połączeniu z ligą. Zdaniem francuskiego trenera dają jego drużynie więcej możliwości.
- Mówiłem już kilka dni temu, że gra w Europie jest najlepszą sesją treningową. Mierzymy się z dobrymi zespołami, gramy na pięknych stadionach. Oczywiście trzeba odpowiednio zarządzać obciążeniami, ale występy na takim poziomie są dla nas bardzo pozytywne - dodał szkoleniowiec "Czarnych Kotów".
Trener Sunderlandu ostrzega przed Lechem. „Wszystko rozstrzygnie się na boisku”
Sunderland nie zamierza traktować spotkania z Lechem Poznań jako mniej istotnego ze względu na obowiązki ligowe. Trener przekonuje, że jego drużyna chce być przygotowana na oba wyzwania, a mecz przy Bułgarskiej wcale nie będzie tym łatwiejszym. Rywalizacja z polskim zespołem to dla Anglików zupełnie nowe doświadczenie.
- Myślę, że następny mecz jest zawsze najważniejszy. Musimy odpowiednio przygotować się do spotkania i być gotowi do gry. Jednocześnie bardzo interesujące jest zmierzenie się z rywalem na wysokim poziomie. Staramy się połączyć oba cele. Spodziewamy się dobrego meczu. Zawsze interesujące jest poznawanie i mierzenie się z innymi stylami gry. W Premier League mniej więcej znamy już zespoły i zawodników. Tutaj mamy do czynienia z nowym doświadczeniem, dlatego to będzie dla nas tak bardzo interesujące - podkreślił Le Bris.
Anglicy z pewnością nie lekceważą mistrzów Polski ze względu na wyniki w dwóch pierwszych kolejkach. Wiedzą o jakości, jaką dysponuje Lech, a której tak naprawdę nie zaprezentował jeszcze w obecnych rozgrywkach. Trener Sunderlandu zachowuje ostrożność w typowaniu tego, jak będzie przebiegała ta rywalizacja.
- Wiemy, że Lech jest dobrym zespołem i gra dobrą piłkę. Ma bardzo wyrazisty, szybki styl gry, co ułatwia analizę nowego rywala. Przed wyjściem na boisko nigdy jednak nie wiadomo, jak potoczy się spotkanie. Być może to my zdominujemy grę i przejmiemy inicjatywę, a być może oni. Wszystko rozstrzygnie się na boisku - zaznaczył.
Ważna wiadomość przed meczem. Tych piłkarzy zabraknie w Poznaniu
Podczas konferencji prasowej pojawił się również temat sytuacji kadrowej Sunderlandu. Szkoleniowiec potwierdził, że w spotkaniu z Lechem nie wystąpi Brian Brobbey. Napastnik wraca do pełnej dyspozycji po urazie mięśniowym. Miał już okazję uczestniczyć w zajęciach z zespołem, był także na ławce w spotkaniu z Torreense, ale nie jest gotowy do wejścia na plac gry.
- Brian jest na dobrej drodze. Trenuje z drużyną od około dziesięciu dni. W przypadku urazów mięśniowych zawsze trzeba jednak zachować ostrożność. Nie możemy przyspieszać tego procesu, dlatego jutro nie zagra - przekazał szkoleniowiec.
Jednocześnie potwierdzono, że w kadrze nie znaleźli się Thomas Meunier oraz Wilson Isidor, którzy także zmagają się z urazami. Ich sytuację trener ocenił pozytywnie i spodziewa się ich powrotu w najbliższym czasie. Od poprzedniego spotkania nie pojawiły się nowe kontuzje. Sytuację kadrową Sunderlandu szerzej opisywaliśmy TUTAJ. Można zakładać, że przy Bułgarskiej zagrają piłkarze z mniejszą liczbą minut w tym sezonie.
Mistrzowie Polski staną więc przed szansą przełamania w europejskich rozgrywkach. Czy pomoże w tym atut własnego stadionu? O tym, która drużyna narzuci swoje warunki, przekonamy się w czwartkowy wieczór. Pierwszy gwizdek w meczu Lech Poznań - Sunderland wybrzmi o godz. 18:45.
Komentarze (0)