reklama

Trener Lecha Poznań reaguje na plagę kontuzji. "Nie lubię tego mówić"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Trener Lecha Poznań reaguje na plagę kontuzji. "Nie lubię tego mówić" - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Niels Frederiksen ma świadomość wyzwania, które przed nim stoi w Lidze Europy.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaJuż jutro Lech Poznań przystąpi do starcia z Bayerem Leverkusen, które będzie trudne nie tylko ze względu na oczywistą renomę rywala z Bundesligi. Kolejorza wciąż trapią problemy zdrowotne, mogące odcisnąć swoje piętno na rywalizacji z "Aptekarzami". To tylko jeden z argumentów, który może wyraźnie zmniejszyć szanse Kolejorza na korzystny wynik. Niels Frederiksen i Mateusz Lis odnieśli się dziś do potencjalnych obaw związanych z czwartkowym, prestiżowym meczem.
reklama

Lech widzi swoje szanse nawet mimo problemów. "Pokazaliśmy, że mamy dużo jakości"

reklama

Bayer Leverkusen to w teorii najtrudniejszy możliwy rywal, jakiego Lech Poznań mógł wylosować. "Aptekarze" regularnie zajmują wysokie miejsca w Bundeslidze, gwarantujące europejskie puchary, a w zeszłym sezonie z Ligi Mistrzów odpadli dopiero na etapie  ćwierćfinału przeciwko późniejszym finaliście - Arsenalowi - po wyrównanym dwumeczu. Doszli też do półfinału Pucharu Niemiec, gdzie ulegli Bayernowi. Teraz także utrzymują wysoką dyspozycję, o czym świadczy tylko jeden remis i porażka w Bundeslidze. Wygrywali też mecze w innych rozgrywkach, a więc skala wyzwania jest ogromna.

- Gramy po to, żeby wygrać - tak jak zawsze. Wiemy, że Bayer Leverkusen to jeden z najlepszych zespołów w Niemiec. W poprzednim sezonie, o ile dobrze pamiętam, zakwalifikowali się do ćwierćfinału w Lidze Mistrzów. Nominalnie to zespół, który jest predystynowany do gry właśnie w tych rozgrywkach. W zeszłorocznych rozgrywkach nie sprostali oczekiwaniom i dlatego do nich się nie zakwalifikowali się - przypominał trener mistrza Polski, Niels Frederiksen. 

reklama

Przed mistrzami Polski stoi kolejna ciężka próba, ale Niels Frederiksen dość precyzyjnie wypunktował to, czego Lech Poznań powinien uniknąć dążąc do zwycięstwa. Koszmarne błędy indywidualne w starciu z Crystal Palace mogły przysłonić obraz faktycznej dyspozycji Kolejorza i to właśnie ich mistrzowie Polski muszą się wystrzegać. Szkoleniowiec nie wyklucza korzystnego wyniku w czwartek przeciwko Bayerowi Leverkusen, ale aby tak się stało, muszą zaistnieć pewne elementy gry na boisku po stronie gospodarzy.

- W meczu z Crystal Palace pokazaliśmy jednak, że mamy dużo jakości również w grze przeciwko tak jakościowym rywalom. Popełniliśmy zdecydowanie zbyt dużo błędów, które będą karane na tym poziomie, ale mamy dużo możliwości, żeby wygrać to spotkanie. Równocześnie potrzebujemy też być w tym mądrzy. Nie możemy grać w wysokim pressingu przez 90 minut. Obrona też będzie istotna. Musimy zachować swoje ambicje i stosować nasze najsilniejsze punkty - zaznaczył na wstępie Niels Frederiksen.

reklama

Koncentracja i skupienie to słowa, które na przedmeczowej konferencji prasowej odmieniano przez wszystkie przypadki. Szczególnie, że w meczu ze Śląskiem Wrocław drużyna Lecha Poznań dała pretekst ku temu, by sądzić, że nie wszystko w tym aspekcie stoi na najwyższym poziomie. Kolejorz już przekonał się o tym, że przeciwnicy w Lidze Europy nie wybaczają najmniejszych uchybień w grze, ale szkoleniowiec pozostaje spokojny o dyspozycję swojego zespołu. Końcówka ostatniego spotkania PKO BP Ekstraklasy nie musi mieć bezpośredniego przełożenia na to, co się wydarzy w starciu z Bayerem Leverkusen.

- Nie lubię tego mówić, ale... piłkarze nie są maszynami. Jeśli grasz mecz, w którym kontrolujesz jego przebieg i prowadzisz 4:0, istnieje spore ryzyko, że nieco za bardzo się odprężysz. To się właśnie stało w ostatnich 15-20 minutach i tak jak mówiłem byliśmy zbyt nieporadni na boisku. Coś takiego nie przydarzyłoby się, gdyby wynik wynosił 1:0, 1:1 lub gdybyśmy gonili za wygraną. Sytuacje jak ze Śląskiem mają miejsce, gdy prowadzenie jest duże, ale będziemy starać się tego unikać. Chcemy wygrywać 4:0, a nie 4:1, ale to, co się wydarzyło mnie nie stresuje - podzielił się odczuciami Niels Frederiksen. 

reklama

Kibiców obecnie najbardziej może niepokoić inna kwestia, a mianowicie powtarzające się problemy mięśniowe. Kłopotów ze zdrowiem nabawił się teraz także Robert Gumny i kibicom może się w związku z tym kończyć cierpliwość, biorąc pod uwagę to, że znów czynniki, na które zespół nie ma wpływu, mogą odbić się negatywnie na wynikach. Szkoleniowiec konfrontował się dziś z tą bolączką, dzieląc się przemyśleniami na temat tego, jak należy zareagować na obecne kłopoty.

- Zgadzam się z tym, że mamy obecnie zbyt dużo kontuzji po swojej stronie, a szczególnie tych mięśniowych. Każda z nich jest jednak nieco inna i musimy patrzeć na nie jako osobne przypadki. Nie możemy porównywać jednej kontuzji do drugiej. Oczywiście, kiedy jesteś kontuzjowany pojawiają się pytania: jak duże są obciążenia względem tego, jak silny faktycznie jesteś. To taka definicja. Musimy kontrolować te obciążenia, a jednocześnie upewniać się, że w tym samym czasie piłkarze stają się silniejsi i adaptują się do wysokiego poziomu - odpowiadał na pytanie trener Lecha Poznań. 

Tego Lech Poznań musi się wystrzegać z Bayerem. Trener wskazał dwie ważne cechy rywali

Bayer Leverkusen to drużyna, której atuty na boisku są bardzo widoczne. Niemcy są nakierunkowani przede wszystkim na kontrolę gry i posiadanie piłki przy nodze możliwie jak najczęściej, ale potrafią też ukłuć przeciwnika po przechwytach. Kontrataki to główna bolączka Lech Poznań w trakcie ostatnich sezonów, a teraz w obliczu straty Radosława Murawskiego sytuacja w środku pola może stać się jeszcze trudniejsza. Więcej o tym pisaliśmy TUTAJ. Niels Frederiksen zaznacza jednak, że jego podopieczni wykonali w tej kwestii duże postępy i wiedzą, jak zminimalizować ryzyko nadziania się na skuteczny atak po fazie przejściowej. 

- Fazy przejściowe to bardzo ważna część współczesnego futbolu ze względu na to, że piłka się dynamizuje. W poprzednim sezonie cierpieliśmy właśnie z powodu kontrolowania faz przejściowych naszych przeciwników przeciwko nam. Teraz jednak bardzo się w tym poprawiliśmy. W mojej ocenie nie należy koncentrować się na tym, jak unikać tych faz przejściowych, co bardziej uczyć się jak dobrze organizować z piłką przy nodze. Nawet, gdy atakujemy powinniśmy się dobrze zabezpieczać na wypadek straty piłki. Ważna jest też nasza reakcja po stracie piłki - musimy być wtedy bardzo agresywni i działać sprawnie. To najważniejsze elementy - wskazywał trener Lecha Poznań.

Szkoleniowiec Kolejorza nie powinien mieć dużego problemu z dostosowaniem się do warunków, jakie może podyktować Bayer Leverkusen. W swojej karierze trenerskiej miał już okazję rywalizować przeciwko niemieckim zespołom. Choć bardzo wyraźnie podkreślił na przedmeczowej konferencji prasowej, że nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka, zwrócił jednocześnie uwagę na pewne elementy, które są charakterystyczne dla drużyn zza naszej zachodniej granicy. 

- To, co widzę w niemieckich zespołach, to na pewno bardzo zdyscyplinowana gra. Są też dość intensywni w swoich poczynaniach. Jeśli miałbym porównać Bayer do Crystal Palace, to oczywiście podkreśliłbym to, że jego zawodnicy byli więksi, silniejsi, badziej fizyczni i szybcy. Naturalnie niemieckie zespoły też są nakierunkowane na szybszą grę i dysponują takimi zawodnikami. Myślę, że to takie główne atuty. Powinniśmy jednak także pamiętać, że to dobry zespół pod względem stricte gry w piłkę. Lubią ją mieć przy nodze, grać przez środek i korzystać tam z wielu zawodników. Musimy o to zadbać w meczu z Bayerem. Dyscyplina i intensywność to dwie cechy, które charakteryzują niemieckie zespoły w mojej opinii - wspominał przed spotkaniem Niels Frederiksen.

Recepta na korzystny wynik z Bayerem Leverkusen jest raczej powszechnie znana: nie prokurować głupich błędów. Zespół Lecha Poznań udowodnił, że od strony stricte piłkarskiej potrafi nawiązywać dyspozycją do czołowych ekip, ale na nic się to zda, jeśli poszczególni zawodnicy będą zachowywać się tak, jak przeciwko Crystal Palace. Uwagę na to zwracał szczególnie Mateusz Lis, który nie owijał w bawełnę, twierdząc, że na tym poziomie rywalizacji nie ma już mowy o taryfie ulgowej dla mistrzów Polski. Rywale będą absolutnie bezwzględni, gdy tylko otrzymają dogodną okazję. 

- Myślę, że szczególnie istotne jest to, żeby uniknąć indywidualnych błędów i nie pomagać drużynie przeciwnej w tym, by dochodziła do sytuacji strzeleckich zbyt łatwo. Musimy być mocno skoncetrowani w takich meczach i być świadomi, że takie błędy będą skutkować stratą bramki. Tak, jak z nieco słabszymi jakościowo zespołami takie sytuacje nie będą może skutkować golami, tak ten mecz z Crystal Palace pokazał bezwzględność. Jako drużyna musimy wyjść na tyle dobrze skoncentrowani i na tyle dobrze ustawieni, żeby nie pozwolić przeciwnikowi dochodzić do tych sytuacji zbyt łatwo - zwracał szczególną uwagę Mateusz Lis.  

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo