Aleksandra Kowalczuk szybko pożegnała się z turniejem. Niemka okazała się za mocna
Trzeci dzień zmagań zaczął się wyjątkowo problematycznie dla OŚ AZS-u Poznań. Z turnieju dość szybko odpadła bowiem Aleksandra Kowalczuk. Już w pierwszej rundzie zmagań natrafiła na Nadicę Bozanić - serbską taekwondzistkę, która zdążyła w tym roku wywalczyć sobie srebro na Slovenia Open. Wcześniej częściej jednak sięgała także po brąz na Estonia Open, Bulgaria Open i WT Presidents Cup w Sofii. Na najniższym stopniu medlowała się także w 2023 roku w Polish Open w Warszawie. Było to raptem kilka z jej wielu osiągnięć w ostatnich latach.
Obie panie stanęły do walki w kategorii do 73 kilogramów i w pierwszej rundzie prezentowały zachowawczą postawę, próbując bardziej siebie wyczuć niż zaskoczyć seriami kopnięć. Aleksandra Kowalczuk często szukała okazji do zapewnienia sobie przewagi zasięgiem nóg, ale Bozanić skutecznie unikała jej ciosów lub zwyczajnie je blokowała. Na domiar złego Polka miała problem ze swoją obroną i w kilku sytuacjach Serbka zbyt łatwo punktowała po swoich uderzeniach . Zawodniczka OŚ AZS-u Poznań nie umiała na to zareagować i przegrała pierwszą część pojedynku 1:7.
Aleksandra Kowalczuk ożywiła się natomiast w kolejnej rundzie, ale jej kopnięcia wciąż były zbyt wolne i za mało agresywne, by przełamać blok Nadicy Bozanić. Przeciwniczka spokojnie reagowała na ciosy i nawet mimo tego, że Polka przejęła inicjatywę, Serbka zdawała się mieć kontrolę nad sytuacją. Szansę na punkty dla zawodniczki z Poznania odbierały głównie świetne uniki utytułowanej rywalki. Aleksandra Kowalczuk miała trudności z trafieniem w Bozanić ze względu na jej szybkość i gibkość.
W ostatnich 30 sekundach drugiej rundy walka nieco się ożywiła tylko, że ciosy Polki wciąż nie trafiały w punktowne miejsca. Zawodniczkę OŚ AZS-u Poznań wyraźnie opuściły siły i dała się zaskoczyć Serbce, która przeszła dalej wygrywając starcie 2:0.
Patrycja Zewar z medalem na koncie. Polka walczyła jak mogła w finale
Pewna medalu już na wstępie mogła być Patrycja Zewar, która z miejsca weszła do półfinału turnieju w ramach kategorii do 65 kilogramów. Zmierzyła się tam z Gruzinką Mariam Kenkebashvili i od razu było widać zawziętość w walce ze strony obu taekwondzistek. To jednak Polka wykazywała się w swoich atakach większą agresją, co skutkowało tym, że w kolejnych sekundach coraz bardziej przejmowała inicjatywę.
Zawodniczka z Gruzji szukała swoich okazji po niespodziewanych, szybkich atakach, ale Patrycja Zewar świetnie reagowała na ciosy unikami. Taekwondzistka OŚ AZS-u Poznań skromnie wygrała pierwszą rundę 3:0, a gdyby nie zabrakło jej celności jej zwycięstwo mogło być bardziej okazałe. Wszystko to w związku z częstymi kopnięciami wymierzonymi w odsłonięty tors Kenkebashvili.
W drugiej rundzie obraz pojedynku pozostawał taki sam - Patrycja Zewar mocno zaznaczała swoją przewagę kolejnymi kopnięciami, a Gruzinka skupiała się na kontratakach i blokowaniu ciosów. Kenkebashvili musiała się namęczyć, ale na 42 sekundy przed końcem w końcu odpowiedziała skutecznym ciosem, doprowadzając do wyniku 2:3. Ten pozytywny zryw z jej strony okazał się chwilowy, bowiem Polka zaczęła zaskakiwać przeciwniczkę kolejnymi kopnięciami, które raz za razem trafiały w jej tors. Gruzinka przestała trzymać fason w obronie i to kosztowało ją porażkę wynikiem 8:2
Paralimpijka z Polski zasłużenie awansowała do finału, gdzie tym razem w starciu o złoty medal musiała pokonać Greczynkę - Christinę Gkentzou. Rywalka zawodniczki OŚ AZS-u Poznań potrzebowała trzech rund, by uporać się z poprzednią przeciwniczką z Turcji - Zehrą Orhan. W pierwszej rundzie starcia z Polką Gkentzou stanęła jednak na wysokości zadania i zaprezentowała wręcz zabójczą skuteczność, trafiając raz za razem w tors przeciwniczki. Patrycja Zewar miała natomiast problemy z zadaniem ciosu w związku z ciągłymi unikami przeciwniczki, która skutecznie uciekała od jej ciosów.
Wynik 10:2 dla Greczynki jasno wskazywał na świetną dyspozycję, która potem tylko się rozkręcała. Zawodniczka OŚ AZS-u Poznań kontynuowała swoje agresywne ataki jednak przeciwniczka łatwo wykorzystywała takie momenty do zadania celnego ciosu. Obrona reprezentantki Polski wyglądała coraz słabiej w związku z ogromną determinacją w ofensywie. Z czasem jednak Patrycji zdecydowanie zaczęło brakować sił i Christina Gkentzou pewnie to wykorzystała łatwo parując kopnięcia. Polka dzielnie walczyła, ale musiała uznać wyższość przeciwniczki przy wyniku 6:16. Mimo trudności w finale udało jej się sięgnąć chociaż po srebro.
Komentarze (0)