Porażka była blisko. Patrycja Zewar już na wstępie zmierzyła się z trudnym zadaniem
W pierwszej rundzie zmagań Patrycja Zewar rywalizowała z Secil Er. Reprezentantka Turcji mogła się pochwalić w swoim CV występem na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu jak również udziałem w Mistrzostwach Europy w Belgradzie w 2024 roku. To właśnie tam wyraźnie przegrała z Polką, co z pewnością stanowiło bodziec motywacyjny. Jednak początek rywalizacji pokazywał, że Zewar znów może wysłać Turczynkę wcześniej do domu.
Zawodniczka OŚ AZS-u Poznań była bardziej zdecydowana w swoich poczynaniach i zmuszała przeciwniczkę do częstych uników. Zewar zasypywała rywalkę kolejnymi ciosami, ale miała duże problemy z precyzją przy swoich kopnięciach. Gdyby udało się jej to osiągnąć, prowadzenie na początku pierwszej rundy byłoby o wiele wyższe. Wymiana ognia nastąpiła dopiero na kilkadziesiąt sekund przed końcem, kiedy to panie raz za razem po kolei wyprowadzały kolejne kopnięcia. Secil Er była bardzo bliska dogonienia Polki, ale przegrałą pierwszą rundę 8:10.
W drugiej natomiast doszło do szokującego rozstrzygnięcia, bowiem Polka przegrała niespodziewanie aż 4:0! Obie zawodniczki postawiły na rozsądniejszą obronę i większy pragmatyzm, ale to Er na 50 sekund przed końcem zadała pierwszy punktowany cios. Tamta sytuacja podziałała na Zewar jak płachta na byka i natychmiast zaprezentowała wcześniejszą, agresywną postawę. Turczynka jakby tylko na to czekała i wyprowadziła kolejny cios, który de facto zakończył tą część zmagań. Polka miała prawo czuć rozdrażnienie, że rywalizacja tak się dla niej potoczyła, biorąc pod uwagę to, że do pełni szczęścia brakowało jej tylko większej czujności w poszczególnych momentach.
Trzecia runda miała przesądzić o tym, kto dotrze do półfinału. Zewar robiła, co mogła, aby zapewnić sobie awans, ale Secil Er mocno utrudniała jej zadanie. Polka zdecydowanie przejmowała inicjatywę raz za razem kopiąc przeciwniczkę, która reagowała na wszystko blokami lub klinczowaniem. Patrycji Zewar udało się jednak obrócić broń Turczynki przeciwko niej i doskonale wykorzystała moment, gdy to jej przeciwniczka zdecydowała się na odważniejsze posunięcia. Kontrataki zapewniły jej większe szanse na medal.
Ostatnie 20 sekund pojedynku było szalenie emocjonujące, kiedy to zawodniczki tak samo jak w pierwszej rundzie poszły na wymianę ciosów. Finalnie, mimo tego, że padł remis 4:4, szala przechyliła się na korzyść Patrycji Zewar i to ona awansowała dalej po niesamowicie wymagającym starciu. Jej reakcja po zwycięstwie mówiła sama za siebie, jak wiele wysiłku kosztował ją pojedynek z Secil Er.
Wielkiego rewanżu za Monachium nie było. Patrycja Zewar wyciągnęła jednak lekcje z poprzedniego starcia
W półfinale zawodów Patrycja Zewar spotkała się natomiast z Christiną Gkentzou i tym razem to Polce towarzyszła chęć odwetu za wcześniejszy turniej. To właśnie Greczynka zdobyła w Monachium złoty medal po bardzo wysokich zwycięstwach w poszczególnych rundach odniesionych nad Patrycją Zewar. Rywalizacja podczas włoskiego Grand Prix mogła być dla zawodniczki OŚ AZS-u Poznań okazją do szybkiego rewanżu. Pokonanie brązowej medalistki igrzysk olimpijskich z 2024 roku wcale nie należało jednak do łatwych zadań również w Rzymie.
Patrycja Zewar zaczęła pierwszą rundę półfinałowego pojedynku bardzo odważnie, chcąc maksymalnie przejąć kontrolę. Gkentzou wyglądała na nieco zaskoczoną próbując zrozumieć sytuację na macie i reagując blokami na kolejne agresywne kopnięcia wyprowadzane przez Polkę. To jednak właśnie złota medalistka z Monachium prowadziła punktowo w pojedynku dzięki swoim kontratakom. Patrycja Zewar prezentowała się pewniej na macie, ale kopnięcia Greczynki były bardziej precyzyjne przez co to właśnie ona wchodziła w drugą rundę zwycięstwem 8:4.
Christina Gkentzou ewidentnie nie zmieniała swojej taktyki także w kolejnej części zmagań, prowokując Zewar do kolejnych ataków. Po nich rywalka zawodniczki OŚ AZS-u Poznań dalej kontrowała, ale ta nie pozostawała jej dłużna. Polka zasypywała Greczynkę kolejnymi ciosami, lecz brązowa medalistka Igrzysk Olimpijskich w Paryżu nie za wiele sobie z tego robiła świetną postawą w defensywie. Patrycja Zewar przegrała drugą rundę 5:6 i miała powody do szczególnie dużej frustracji.
Przez całą, ostatnią część meczu wizualnie prezentowała się lepiej na macie, podejmując inicjatywę, a mimo to poległa w starciu z rywalką, której główną siłą była precyzja. Greczynka nie prezentowała się jak dominatorka, pokazując, że do celu można dojść w gruncie rzeczy prostymi środkami takimi jak szybkie kopnięcia, gdy przeciwniczka wyprowadzi cios. Patrycja Zewar nie zapewniła sobie serii zwycięstw w Rzymie, ale brązowy medal z pewnością sprawia, że można traktować te zawody jako niewątpliwy sukces.
Komentarze (0)