Futsaliści Wiary Lecha o krok od spełnienia marzeń. Kapitan mówi o wysokiej cenie sukcesów

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Futsaliści Wiary Lecha o krok od spełnienia marzeń. Kapitan mówi o wysokiej cenie sukcesów - Zdjęcie główne
Autor: Jakub Wyderski | Opis: Kapitan Wiary Lecha mówi o kondycji zespołu przed najważniejszym meczem sezonu

reklama
Udostępnij na:
Facebook
FutsalJuż w tę sobotę o 16:30 w hali Politechniki Poznańskiej futsaliści Wiary Lecha staną przed szansą na bezpośredni awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce z pierwszego miejsca w tabeli. Aby tego dokonać na dwie kolejki przed końcem, będą musieli pokonać czwarte w tabeli 1. ligi Red Devils Chojnice. O atmosferę w zespole i atuty rywali pytaliśmy kapitana lechitów - Dominika Soleckiego. Lider Kolejorza przy okazji podsumował także sezon, zdradził sekret fantastycznego przygotowania fizycznego i wypowiedział się na temat potencjalnych transferów.
reklama
reklama

Wiara Lecha imponuje niesamowitą fizycznością w końcówce sezonu. "Mamy jeszcze sporo paliwa"

Aktualnie macie w nogach 19 meczów 1. ligi i kilka starć w Pucharze Polski w tym z ekstraklasowymi ekipami. Skala intensywności waszej pracy w tym sezonie jest bardzo duża szczególnie, że we wszystkich rozgrywkach przegraliście tylko jeden mecz. Jakby Pan ocenił obecny poziom paliwa w baku Wiary Lecha przed decydującym starciem o awans do Ekstraklasy z pierwszego miejsca?

Myślę, że mamy jeszcze sporo paliwa na ten sezon, bo ciężko trenujemy od sierpnia. Mamy naprawdę sporo jednostek treningowych i nie wiem czy ten dzisiejszy trening, który nas czeka nie będzie chyba 160. w tym sezonie. Czujemy się dobrze przygotowani i naładowani, a ten mecz może nas tylko zmotywować. Nikt nie powinien narzekać na jakieś małe urazy czy zmęczenie, bo ten mecz może dać nam awans czyli upragniony cel, który osiągniemy po dwóch latach. 

reklama

To jest dość niezwykłe, że udaje wam się zachować najwyższą dyspozycję i nie doskwiera wam wiele poważnych urazów. Macie za sobą starcia na bardzo wysokim poziomie z jakościowymi rywalami, przeciwko którym prezentujecie niesamowicie intensywny styl. Co jest waszym sekretem w kontekście utrzymania tak dobrej dyspozycji?

Mamy w tygodniu treningi motoryczne i mamy doktora oraz fizjoterapeutę, którzy czuwają nad naszym zdrowiem. Wiadomo, że nie mieliśmy jakichś ciężkich kontuzji w tym sezonie, ale mieliśmy liczne mniejsze, nieinwazyjne urazy. Jesteśmy jednak pod dobrą opieką, wszystko udawało się szybko załagodzić, więc cieszymy się z tego szczególnie, że nie mieliśmy jakiegoś szerokiego składu w tym sezonie. Te kontuzje nas omijały mimo natłoku meczów i jednostek treningów w związku z czym może to być klucz do tego sukcesu. 

reklama

Czy bliskość tego awansu i ten poprzedni, dość łatwy z perspektywy końcowego wyniku, mecz z TAF-em Toruń powodują, że schodzicie z obciążeń i macie trochę więcej luzu na treningach? 

Trenujemy tak samo i cały czas jest ciężko. Nasz trener czuwa nad tym, żebyśmy nie rozluźnili się zbyt szybko. Sądzę, że nawet po tym wygranym meczu o awans z Chojnicami, dwie ostatnie kolejki zagramy z takim samym nastawieniem jakbyśmy jeszcze do tej Ekstraklasy nie weszli. Taki mamy mental w tym sezonie, a trener Duarte jest największym profesjonalistą, jakiego mogliśmy tutaj sprowadzić. Pilnuje, żeby każdy mecz był rozegrany na 100%.

Red Devils Chojnice na drodze do spełnienia marzeń. "Nie obawiam się o jakieś rozluźnienie"

Trudno jest zachować na tym etapie rozgrywek taką mentalność jaką prezentuje trener Duarte, kiedy wasze ciała są już maksymalnie wyeksplatowane? Ta pokora względem najbliższego rywala ciągle się utrzymuje mając w nogach 19 meczów i praktycznie same zwycięstwa, czy może szampan już się chłodzi?

reklama

Wiemy na co nas stać i tak naprawdę kierownicy może już te szampany, gdzieś tam chłodzą, ale my mamy chłodne głowy. Chociaż gdzieś tam z tyłu mamy naturalnie to, że nie przegraliśmy żadnego meczu w tym sezonie ligowym i musimy wygrać już tylko jeden z pozostałych trzech. Naprawdę musiałaby się wydarzyć jakaś katastrofa, żebyśmy nie awansowali. Chcemy ten sukces wywalczyć jak najszybciej i tak jak mówię - dajemy wszystkie ręce na pokład, rzucamy 200% sił i chcemy zwieńczyć nasze wysiłki już w tę sobotę. 

Red Devils Chojnice mają Pana zdaniem w teorii jakiekolwiek argumenty, żeby zagrozić wam w kontekście sobotniego meczu?

Myślę, że mają niezłych zawodników. Kiedyś przez dwa sezony reprezentowałem ich drużynę i wiem, że mimo swoich problemów organizacyjnych czy kadrowych, zawsze dawali z siebie wszystko na własnym terenie oraz na wyjazdach. Na pewno nie będzie to aż taki mecz, który rozegraliśmy teraz z TAF-em Toruń, gdzie poszło dosyć gładko. Chojnice będą bardziej wymagające i na pewno, gdybym był na ich miejscu, to miałbym w głowie taki plan, by mimo wszystko przeszkodzić nam w tym awansie. Z pewnością będą zmotywowani, by nam to święto zepsuć, ale tak jak mówiłem - głównie skupiamy się na sobie. Obserwuję chłopaków na co dzień i naprawdę nie obawiam się o jakieś rozluźnienie, bo po prostu chcemy wygrać ten mecz, świętować i zasłużenie wreszcie do końca tygodnia odpocząć. Ten sezon był naprawdę wymagający, a teraz w końcu przez te dwa tygodnie poczujemy ten luz psychiczny. 

Zarówno w odniesieniu do tego meczu, jak i całego sezonu zastanawiam się w czym upatruje Pan największej siły swojej drużyny? W ataku, który ma 140 goli i jest najlepszy w 1. lidze czy jednak w defensywie, która jest drugą najszczelniejszą w grupie półocnej?

Myślę, że oba aspekty są tak samo ważne. Nie ma ataku bez obrony i odwrotnie. Niektórzy zawodnicy robią to lepiej, inni się tego dopiero uczą, ale staramy się pokazać, że ofensywa jest tak samo ważna jak defensywa. Wiadomo, że z piłką przy nodze fajnie się atakuje i każdy ma na to siłę, ale nie każdy ma już siłę, żeby się cofnąć i wrócić do obrony. W tym sezonie się tego uczymy konsekwentnie od sierpnia. Robimy wślizgi, nawet w ostatniej minucie meczu cofamy się za linię piłki i biegniemy do obrony. Nawet w Toruniu wygrywając 13:1 biegaliśmy wszyscy tak jakby był remis. Każdy z nas atakował, chcąc strzelić gola, ale każdy z nas też bronił tej bramki. 

Czuje Pan, że drużyna przeszła w trakcie tego sezonu jakąś widoczną ewolucję względem poprzednich rozgrywek? Wiadomo, że kadra personalnie zmieniła się w zdecydowanej większości, ale może doszły do tego także zmiany w trakcie sezonu, które sprawiły, że możecie się znaleźć tu, gdzie faktycznie jesteście teraz?

Na pewno nauczyliśmy się nowych rzeczy pod wodzą trenera Duarte - głównie chodzi tu o nastawienie mentalne. W każdym meczu musimy być od początku do końca skoncentrowani na tym, co robimy. Nie ma miejsca na rozluźnienie. Kiedy gramy już te 40 minut, to nikt nie ma prawa być rozproszony innymi rzeczami. Tak samo kluczowe jest to, że trenujemy tak, jakbyśmy grali mecze, czyli na 100%. Nie ma wtedy chwilowo kolegów na parkiecie - robimy wślizgi, faulujemy się, czasami jest agresywnie i są małe napięcia, ale jesteśmy jednym zespołem i każdy walczy o ten jeden cel. Wiemy, że po prostu tak trzeba. W poprzednim sezonie nie zawsze to wyglądało tak, że udawało nam się przełożyć pracę na treningach na mecz, a jednak w tym sezonie sprawdza się zasada: jak trenujesz tak grasz. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że nasze treningi są dużo cięższe niż same mecze, które później rozgrywamy w weekend. Tak na przykład było z Toruniem - sam mecz był łatwiejszy niż całe przygotowania, które do niego odbyliśmy.

Perfekcjonizm trenera Duarte weryfikuje ambicje zawodników. "To jest jedyna droga do sukcesu"

Doświadczał Pan już w poprzednich latach swojej kariery, w tym w Ekstraklasie, takiej atmosfery, gdzie drużyna jest do granic możliwości skoncentrowana na zwyciężaniu za wszelką cenę? Jest to dla Pana jako kapitana taki sprawdzian umiejętności, żeby właściwie zarządzać tą zmienną energią w szatni? 

Grałem w wielu zespołach w Ekstraklasie i mogę nasz zespół porównać tylko do Piasta Gliwice, a to tylko dlatego, że w nim trenował mnie również Orlando Duarte. Mieliśmy tą samą filozofię, nastawienie i walkę o skład. Nikt nie był pewien czy pojedzie na mecz w związku z czym musieliśmy dawać z siebie wszystko. Teraz w Poznaniu może nie mamy kopii jeden do jeden tego schematu, ale panuje podobna filozofia. 

Jego sposób zarządzania drużyną wskazuje na to, że z każdego zespołu potrafi stworzyć mistrzowską ekipę. Oczywiście nie zamierzam wam przy tym umniejszać wam umiejętności i jakości tą obserwacją. 

Myślę, że tak. Na przestrzeni lat pracy z nim widziałem, jak wiele potrafił wykrzesać z niejednego zawodnika, w którym ja widziałem o wiele mniej talentu i uważałem, że będzie za słaby na poziom Ekstraklasy. Po kilku miesiącach, po pół roku czy po roku ten zawodnik naprawdę przechodził metamorfozę i uczył się najwyższej jakości futsalu od samego momentu przyjęcia piłki. Każdy zawodnik pod jego batutą naprawdę mocno się rozwija. Nie wiem z czego to wynika, ale pod jego wodzą każdy rośnie i jest z sezonu na sezon jeszcze lepszy. W tym roku jest dokładnie tak samo.

Jednocześnie dążenie do doskonałości to też bagaż ogromnej presji i stresu. To duża sztuka umieć wytrzymać psychicznie całą podróż w tym sezonie mając nad sobą ten "bat" trenera Duarte. Czasami ma się wrażenie, że ten element waszej gry jest bardziej wymagający od wysiłku stricte fizycznego. 

Zaobserwowaliśmy to w tym sezonie, że może nie dla każdego jest to dobre i nie każdy to wytrzymuje. Nie każdy odnajduje się w takim zespole, ale wydaje mi się, że to jest jedyna droga do sukcesu. Jak widać w poprzednim sezonie byliśmy blisko, ale czegoś nam zabrakło do awansu. Teraz zrobiliśmy wszystko bardzo profesjonalnie i podchodzimy do tego tak, jak należy. Mimo tego, że jest ciężko psychicznie, jeśli chodzi o to obciążenie, to jednak, aby awansować do Ekstraklasy musimy być na to gotowi. Ten mental jest bardzo ważny i jeśli ktoś chce wejść na wyższy poziom to po prostu musi być na to gotowy. Jeśli nie daje sobie z tym rady, to może to nie jest dla niego. 

Mówił Pan o tym, że swego czasu nikt nie mógł być pewny tego czy finalnie trener Duarte pozwoli mu zagrać w meczu. W Pana przypadku jest podobnie biorąc pod uwagę to, że jest Pan przedłużeniem ręki trenera i kapitanem tej drużyny? We Wiarze Lecha nie ma tutaj żadnej faworyzacji ze względu na status? 

Na treningach i w meczach jestem tylko zawodnikiem. Moja rola asystenta sprowadza się do tego, że po treningach i po meczach mam swoje dodatkowe obowiązki w postaci przygotowywaniu analiz meczowych. Jestem asystentem, pomagam futsalistom, ale gdy melduje się na parkiecie to nie ma żadnej faworyzacji. Trener ma do mnie pretensje tak samo jak do innych, gdy popełniam błędy. Mamy też innego asystenta Tomasza Gajewskiego, który jest już stricte związany z ławką trenerską i dobrze dzielimy się swoimi rolami. 

W sumie dość skrajnym przykładem tego braku faworyzacji było to, co wydarzyło się w meczu z Lęborkiem pomiędzy Urielem Cepedą, a trenerem Duarte. Panowie skoczyli sobie do gardeł i zdecydowanie nie wyglądało to dobrze. Teraz pomiędzy nimi jest już lepiej, gdy emocje z tamtego spotkania już opadły?

U nas czasem ktoś wybucha. Tak jak Pan wspomniał, była taka sytuacja w meczu z Lęborkiem, ale to są zazwyczaj jednorazowe akcje. Jest dużo emocji, bo ten sezon naprawdę nie jest łatwy. Ktoś spojrzy w tabelę i wydaje się, że to był spacerek, ale to są naprawdę wymagające rozgrywki. Przede wszystkim są ciężkie psychicznie i gdzieś, co jakiś czas, ktoś wybuchnie na meczu czy podczas treningu, ale szybko gasimy takie sytuacje. Potem skupiamy się na tym, co nas czeka w kolejnych meczach. Na tyle osób i na tyle nacji, które mamy to i tak wygląda to naprawdę dobrze. Mamy dobrą atmosferę w zespole. Nie wszyscy jesteśmy przyjaciółmi, ale wszyscy się szanujemy i każdy wie po co tu przyjechał. 

Wiara Lecha już myśli o transferach. "Obecnym składem moglibyśmy walczyć tylko i wyłącznie o utrzymanie"

Ten skład osobowości i zróżnicowanych nacji z pewnością będzie bardzo ważny w kontekście potencjalnego, przyszłego sezonu w Ekstraklasie. Mógłby Pan teraz zdradzić, czy już rozpoczęły się konkretne rozmowy związane z ruchami transferowymi Wiary Lecha? 

Nie mogę Panu powiedzieć, kto odejdzie, a kto zostanie. Od świąt i okolic stycznia pracujemy nad tym, żeby wzmocnić nasz zespół, a przy tym zatrzymać większość zawodników. Nie chcielibyśmy robić znowu wielkiej rewolucji, bo jesteśmy dobrze zgrani i chcemy, żeby jak najwięcej osób zostało. Wiemy jednak, że Ekstraklasa to duży przeskok z 1. ligi, a obecnym składem moglibyśmy walczyć tylko i wyłącznie o utrzymanie, a tego nie chcemy. Dążymy do walki o wyższe cele. Na pewno kilka nowych twarzy się pojawi, a ci zawodnicy będą dysponować takimi umiejętnościami, żeby nam pomogli w tym, aby móc walczyć o play-offy w następnym sezonie czyli o tą górną ósemkę. A może jeśli będziemy pracować tak samo ciężko, a może i jeszcze ciężej, to uda nam się sięgnąć po coś więcej.

Nie sposób nie zauważyć, że wśród zespołów, które biją się o najwyższe cele w Ekstraklasie, na parkiecie dominują Brazylijczycy, Hiszpanie, Portugalczycy czy nawet Finowie oraz Ukraińcy. Polaków tam jest jak na lekarstwo, a przecież Wiara Lecha ma w swoich szeregach utalentowanych graczy, którzy niedawno osiągali chociażby wysokie miejsca na Akademickich Mistrzostwach Polski. Sądzi Pan, że w związku z realiami Ekstraklasy liczba naszych polskich zawodników się zmniejszy, a zamiast tego w klubie pojawi się jeszcze więcej obcokrajowców?

Osobiście cieszę się, że mamy tu swoich chłopaków - także tych z Wielkopolski, którzy dają nam swoją jakość. Nie jestem w stanie odpowiedzieć, w jakim składzie przystąpimy do Ekstraklasy, ale ogólnie jest problem z zawodnikami z Polski. Nawet teraz, gdy poszukujemy zawodników z naszego kraju, to większość z tych, którzy mogliby coś dać temu zespołowi w Ekstraklasie, albo ma podpisane długoterminowe umowy, albo ma problemy logistyczne z przeprowadzką. Tak naprawdę jest mało jakościowych polskich zawodników, którzy mogliby nas wzmocnić i którymi bylibyśmy zainteresowani. Właśnie przez to zaczynamy szukać zawodników poza granicami kraju, żeby być jeszcze lepszym zespołem w przyszłym sezonie. Bardzo ciężko jest pozyskać zawodnika z naszej reprezentacji, bo oni są czołowymi graczami w swoich klubach, a one nie chcą się ich łatwo pozbyć. Stąd później szukamy transferów za granicą. Chcemy to wszystko mieć mniej więcej tak rozłożone jak w tym sezonie. Mamy mniej więcej 6-7 Polaków i sześciu graczy obcokrajowców. Dobrze się komunikujemy i nie ma między nami problemów. Liczę na to, że w Ekstraklasie będzie podobnie.

Na zakończenie, mówiąc o Pańskiej przyszłości już po zakończeniu kariery futsalisty, w jakim kierunku chciałby Pan zmierzać? Ten poprzedni sezon w roli grającego trenera nieco "podpalił" te marzenia o byciu szkoleniowcem?

Na początku myślałem, że to będzie moja droga, ale w tej chwili zajmuje się też sprawami organizacyjnymi i nie wiem, czy bardziej rola dyrektora sportowego nie będzie lepsza. Muszę się zastanowić, bo jestem już u schyłku mojej kariery futsalowej. Mam nadzieję, że uda mi się pomóc chłopakom w Ekstraklasie, zobaczymy jak długo to potrwa. Nie ma co ukrywać, że ciężko jest konkurować z zawodnikami, którzy są dużo szybsi, sprawniejsi i jest ich bardzo wielu w tym sezonie. Jeśli chodzi o motorykę człowiek odstaje mimo wszystko, choć czuje że jest przygotowany. Uważam jednak, że nasza drużyna czerpie korzyści z mojej obecności, więc pomagam jak mogę. Wiadomo, że wyglądało to wszystko lepiej przed kontuzjami, ale jeszcze rok lub dwa lata temu myślałem, że nie będę mógł grać, a jednak stało się inaczej. Moim ostatnim celem było wywalczenie awansu, bo w Poznaniu nigdy nie mieliśmy ekstraklasowej drużyny z prawdziwego zdarzenia. Cieszę się, że dołożyłem cegiełkę do tego wszystkiego, a jeśli będzie mi dane i w oczach trenera będę nadawał się do składu, to chętnie kopnę parę razy piłkę w Ekstraklasie. Później zastanowimy się, co dalej. W tej chwili bliżej mi do funkcji dyrektora sportowego. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo