Enea Basket przybliża się do dna tabeli 1. ligi. Rywale znów okazali się lepsi na finiszu

Opublikowano:
Autor:

Enea Basket przybliża się do dna tabeli 1. ligi. Rywale znów okazali się lepsi na finiszu - Zdjęcie główne
Autor: Jakub Wyderski | Opis: Enea Basket leci na łeb na szyję w 1. lidze. Kiedy nadejdzie przełamanie?

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KoszykówkaSytuacja Enei Basket w 1. lidze nadal jest daleka od idealnej. Poznaniacy nie są w stanie wyjść ze swoich problemów, które towarzyszą im już od ponad miesiąca. Zespół trenera Edmundsa Valeiki zaprzepaszcza swoje szanse na zwycięstwa w samych końcówkach i ta sama sytuacja miała miejsce w starciu z Kociewskimi Diabłami. Ekipa ze Starogardu Gdańskiego napotkała na duży opór ze strony rywali, ale mimo to zdołała przechylić szalę na swoją korzyść w związku ze świetną dyspozycją w ostatnich minutach meczu.
reklama

Enea Basket zaczęła niemrawo. Druga kwarta przyniosła jednak rehabilitację

reklama

Enea Basket weszła w mecz obiecująco, pomimo tego, że ich rywale postawili na bardziej strefową obronę i zagęszczenie strefy podkoszowej. Koszykarze z Poznania bardzo dobrze realizowali swoje zadania na zbiórkach w związku z czym mocno korzystali na atakach po fazach przejściowych. Choć częściej musieli gonić wynik, prezentowali nieustępliwą i agresywną postawę w ofensywie, jak również nie dawali przeciwnikom spokoju na swojej połowie. Gospodarze musieli wykazać się naprawdę wysokimi umiejętnościami w pojedynkach, by najczęściej po layupach zaskakiwać obrońców Enei Basket.

W drugiej części pierwszej kwarty różnice zaczęły się jednak robić coraz bardziej widoczne. Koszykarze Kociewskich Diabłów nabierali odwagi w swoich poczynaniach i objeżdżali rywali pod ich koszem nic sobie nie robiąc z ich krycia. Tymczasem podopieczni trenera Edmundsa Valeiki przestali zachwycać w ofensywie. Nie mogąc wejść pod kosz decydowali się na rzuty z dystansu, które nie przynosiły satysfakcjonujących efektów. Sporadyczne punkty z ponowień nie wystarczały choćby do remisu, a gracze Starogardu Gdańskiego wyglądali bardzo pewnie prowadząc 28:16.

reklama

W kolejnych dziesięciu minutach Poznaniacy wreszcie nieco bardziej się ożywili pod koszem rywali. Większa dynamika i intensywność w poczynaniach okazały się kluczowymi czynnikami w kontekście lepszej postawy gości. Akcje indywidualne w ataku przynosiły zamierzone skutki, a szybkie rozegranie wraz z skutecznym rzutami naprawdę mogły się podobać po stronie Enei Basket. Przede wszystkim zespół zaczął pokazywać siłę swoich ogniw, które zaczęły zaskakiwać rywali z różnych pozycji.

Kociewskie Diabły utrzymywały jednak swoją przewagę w dużej mierze dzięki rzutom osobistym, które wciąż doskwierały Enei Basket. Mimo to, Poznaniacy nie dawali się zgnieść i krzywdzili gospodarzy swoimi szybkimi atakami. Ich praca była na tyle dobra, że na trzy minuty przed przerwą wyszli na kilkusekundowe prowadzenie 37:36. Walka była bardzo zacięta do ostatniej syreny tuż przed przerwą, bowiem obie ekipy nacierały na siebie raz za razem szybkimi atakami. Jednak to gospodarze byli minimalnie lepsi przy wyniku 42:41. Poznaniacy zrobili mimo wszystko świetne wrażenie, znów dając nadzieję swoimi kibicom na to, że w końcu przyjdzie przełamanie fatalnej serii porażek.

reklama

Wolicjonalność i odwaga nie wystarczyły. Skuteczność stała po stronie Kociewskich Diabłów

Wysoka intensywność i ostra rywalizacja pomiędzy Kociewskimi Diabłami, a Eneą Basket utrzymywała się także w trzeciej kwarcie. O spadku energii nie było mowy szczególnie po stronie Poznaniaków. Podopieczni Edmundsa Valeiki rozmontowywali przeciwników po szybkich atakach spod własnego kosza i rozbijali szeregi zdezorganizowanych rywali. Gracze ze Starogardu Gdańskiego mocno korzystali jednak na rzutach osobistych czy okazjach zza łuku, dzięki czemu utrzymywali stabilną przewagę. Po stronie Enei świetnie wyglądali w szczególności Jan Nowicki, James Washington i Mikołaj Stopierzyński. 

Świetna gra gości popłaciła kolejnym wyrównaniem 59:59 na cztery minuty przed końcem trzeciej kwarty. Enea Basket mogła pewnie prowadzić w meczu, ale rywale ze Starogardu Gdańskiego bardzo dobrze radzili sobie w pojedynkach pod koszem Poznaniaków. Przyjezdnym nie pomagała nawet obecność silnych fizycznie, wysokich graczy jak Dydak czy Rosiński. Szybkość i zwinność gospodarzy w połączeniu z ich pewnymi nadgarstkami zza łuku doprowadziła do ich prowadzenia na 10 minut przed końcem wynikiem 69:65. 

reklama

Enea Basket przegrywała, ale wcale nie grała słabo. Ich wysoka intensywność w ataku oraz skuteczność w stuprocentowych sytuacjach dawała nadzieję na szczęśliwy finisz. Na ich nieszczęście zespół Kociewskich Diabłów postawił w końcówce na bardziej strefową obronę i tym samym znacząco zminimalizował ryzyko rzutów Poznaniaków spod kosza. Równocześnie gospodarze sami śmiało poczynali sobie w okolicach "trumny" na połowie rywali, gdzie w szczególności świetną pracę wykonywał Arkadiusz Adamczyk. Gracze Starogardu Gdańskiego bardzo sprawnie przedostawali się pod obręcz za pomocą szybkich, indywidualnych zrywów, czym pokazywali momentami bezsilność Poznaniaków w defensywie.

Na trzy minuty przed końcem meczu Kociewskie Diabły prowadziły 13-stoma punktami i była to również zasługa znakomicie zorganizowanej obrony, która nie tylko nie pozwalała na ataki pod kosz, ale też z dystansu. Bariera dziesięciu oczek różnicy była praktycznie niemożliwa do złamania przez graczy z Poznania i przegrali oni mecz 84:93. Nie można tu było mówić, że zespół trenera Valeiki zaprezentował się słabo czy poniżej oczekiwań, ale po prostu jak to w ostatnim czasie bywa, u rywali było zwyczajnie więcej jakości w kluczowym momencie.

Enea Basket ma obecnie siedem porażek z rzędu na koncie, a jej bilans 11-17 sprawia, że za chwilę może znaleźć się na 15. z 17 miejsc w 1. lidze. 

 

SKS Fulimpex Starogard Gdański - Enea Basket Poznań 93:84 (28:16, 14:25, 27:24, 24:19)

 

Starogard: Majewski (15 punktów, 3 zbiórki, 8 asyst), Bartosz (15 punktów, 9 zbiórek, 2 asysty), Sitnik (11 punktów, 2 zbiórki, 1 asysta), Jeszke (16 punktów, 6 zbiórek, 3 asysty), Kordalski (11 punktów, 5 zbiórek, 10 asyst), Komenda (1 asysta), Górka (4 punkty, 3 zbiórki), Buckingham (8 punktów, 3 asysty), Adamczyk (13 punktów, 4 zbiórki).

Enea: A. Krajewski (10 punktów, 9 zbiórek, 2 asysty), Nowicki (15 punktów, 3 zbiórki), Rosiński (6 punktów, 3 zbiórki, 1 asysta), Stankowski (8 punktów, 1 zbiórka, 3 asysty), Mońko (3 punkty, 1 asysta), Dydak (4 zbiórki, 1 asysta), Washington (7 punktów, 5 zbiórek, 11 asyst), Stopierzyński (18 punktów, 4 zbiórki, 2 asysty), Mąkowski (13 punktów).

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo