Kluczowy zawodnik Lecha Poznań był zmuszony opuścić boisko na noszach już po pierwszym kwadransie. Jego reakcja zaraz po upadku jasno wskazywała, że skrzydłowy nie tyle, co nie dokończy spotkania w Lublinie, ale przy optymistycznym założeniu może wypaść Kolejorzowi do końca sezonu.
Ostatecznie powrócił na ławkę rezerwowych w drugiej połowie, a po meczu przy pomocy kolegów był w stanie udać się do szatni. Na twarzy Irańczyka pojawiał się nawet uśmiech.
Rzecznik prasowy klubu Adrian Gałuszka przekazał, że w poniedziałek Lech najprawdopodobniej oficjalnie poinformuje o absencji zawodnika, po zapoznaniu się z wynikami badań. Na ten moment wydaje się, że można wykluczyć najgorszy scenariusz, w którym piłkarza czekałaby kilkumiesięczna przerwa od gry. Jego nieobecność należy raczej liczyć w tygodniach.
Gwiazda drużyny skomentowała swoją sytuację
Ali Gholizadeh w pierwszej kolejności uda się na badania. Następnie pozostaje cierpliwość w oczekiwaniu na wyniki. Irańczyk postanowił jednak zabrać głos w sprawie potencjalnego urazu. Słowa zawodnika pozwalają mieć nadzieję, że skończyło się jedynie na strachu.
W tym sezonie już na boisku się nie zamelduje, ale jeśli zdecyduje się pozostać w Lechu po zakończeniu rozgrywek (jego kontrakt wygasa w czerwcu), to istnieje szansa na spokojne rozpoczęcie letnich przygotowań z zespołem. Kto wie - może nawet piłkarz zdąży dojść do pełnej dyspozycji przed mundialem w Ameryce Północnej.
- Wróciłem do Poznania, żeby wykonać rezonans magnetyczny. Chwała Bogu mogę zginać i prostować kolano. Rzepka wyskoczyła z miejsca, a potem wróciła z powrotem. Sztab medyczny mnie przebadał, dodatkowo skonsultowałem to z dwoma lekarzami. Wszyscy powiedzieli, że jeśli to tylko rzepka, to sprawa nie jest poważna i powinienem wrócić do formy za około cztery tygodnie - powiedział skrzydłowy cytowany przez irańskiego dziennikarza Erfana Hoseinyego.
Oby uraz nie okazał się dla niego poważniejszy, gdyż 30-latek jest obecnie w najlepszym momencie swojej kariery. Urazy wystarczająco już wyhamowały jej przebieg w ostatnich latach. W pierwszej kampanii po przyjściu do Lecha zawodnik miał już spore problemy z łękotką. Kontuzja doskwierała mu od momentu gry w Turcji i niepokojąco ciągnęła się za piłkarzem jesienią 2023 roku oraz wiosną 2024.
Przypomnijmy, że Ali Gholizadeh także w tym sezonie opuścił już zdecydowaną większość rundy jesiennej, a powodem były kłopoty nasilające się jeszcze w końcówce poprzedniego sezonu. Oficjalnie stracił przez kontuzje aż 77 spotkań w całej swojej przygodzie z piłką, a to prawie 30 proc. wszystkich meczów w piłce klubowej, jakie Irańczyk rozegrał.
Komentarze (0)