Do końca sezonu Warta Poznań rozegra jeszcze pięć spotkań, ale to niedzielne miało szczególne znaczenie. Zieloni stanęli na przeciwko Olimpii Grudziądz, za którą od kilku tygodni podążali w tabeli Betclic 2. Ligi. W takim pojedynku liczyło się tylko zwycięstwo, bo tylko pełen dorobek punktowy gwarantował wyprzedzenie rywali i zajęcie pole position w wyścigu o bezpośredni awans.
Kosztowny błąd Olimpii podsumował zmagania do przerwy
Zapowiadano, że Warta Poznań musi być przygotowana na spore wyzwanie. Nie ma w tej lidze drużyny, która potrafi być tak skuteczna, jak Olimpia Grudziądz. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego świadczyły o tym liczby Dominika Frelka oraz Macieja Masa, którzy mogli pochwalić się dwucyfrowymi statystykami strzelonych goli.
Ku zaskoczeniu, gospodarze wcale nie byli tak konkretni w ofensywie, a przynajmniej w pierwszej połowie. W ich grze brakowało właśnie dogodnych okazji i mimo optycznej przewagi z piłką przy nodze, Olimpię stać było na oddanie dwóch celnych strzałów, które nie zaskoczyły Leo Przybylaka.
Być może ranga tego meczu poplątała trochę nogi piłkarzom z Grudziądza, gdyż po ich stronie nie zabrakło błędów. Jeden z nich okazał się fatalny w skutkach - Warta otrzymała wręcz idealny prezent.
Opłacił się wysoki pressing Patryka Kusztala, który znajdował się za plecami Beniamina Czajki. Środkowy obrońca miał komfortową sytuację, bo wystarczyło odegrać piłkę do bramkarza, a ten poszukałby rozegrania lub dalekiego wybicia. Tyle, że stoper poślizgnął się w kluczowym momencie, zostawiając piłkę osamotnionemu już Kusztalowi. Napastnik Zielonych mógł zapytać bramkarza, w który róg uderzać. Sytuację wykończył z dużą precyzją i Warta prowadziła 1:0.
Trzy gole w dziesięć minut. Piorunujący start drugiej połowy
Jednobramkowe prowadzenie Poznaniaków utrzymało się do przerwy. Można było spodziewać się, że Olimpia na drugą część meczu wyjdzie zdeterminowana i głodna bramek. Gospodarze ruszyli z takim impetem, że zaskoczyli nawet swoich kibiców. Błyskawicznie udało im się wywalczyć rzut wolny w bliskiej odległości od bramki. Piłkę ustawił Dominik Frelek, a następnie perfekcyjnym strzałem w okienko nie pozostawił złudzeń golkiperowi Warty. Mecz rozpoczął się od nowa.
Po stronie Olimpii cały wysiłek został jednak zaprzepaszczony przez kolejne błędy. Po pięciu minutach od zdobycia bramki wyrównującej, Kacper Jarzec faulował w polu karnym rozpędzającego się Kacpra Szymanka. Arbiter wątpliwości nie miał - od razu wskazał na jedenasty metr. Marcel Stefaniak otrzymał szansę na ósmego gola w sezonie i nie zmarnował takiej okazji.
To był prawdziwy rollercoaster, ale gol Warty to nie był koniec tak mocnego kwadransa. Olimpia wróciła do gry już po minucie. Zrehabilitował się wspominany wcześniej Beniamin Czajka, który przy rzucie rożnym wyskoczył do piłki najwyżej w polu karnym Zielonych. Jego uderzenie trafiło najpierw w rękę Przybylaka, potem odbiło się od poprzeczki, a finalnie zameldowało się w siatce.
Warta cierpliwie wykorzystała kolejne upominki
Wydawało się, że taka reakcja Olimpii na początku drugiej połowy to zwiastun gry, z której Warta nie byłaby zadowolona. Rywale porzucili jednak ofensywne zapędy, zwolnili tempo, a Zieloni dobrze reagowali w obronie.
W 74. minucie meczu Warta otrzymała stały fragment gry, który odmienił losy spotkania aż do końcowego gwizdka. Dośrodkowanie Marcela Stefaniaka sprawiło duże problemy wychodzącemu z bramki Sebastianowi Sobolewskiemu. 21-latek piłki nie złapał, nie wypiąstkował, a po chwili musiał wyciągać ją z siatki. Tym, który zdołał skorzystać z takiego zamieszania był Mateusz Stanek.
Warta nie zadowalała się tym prowadzeniem. Zieloni wiedzieli, że muszą dołożyć jeszcze jednego gola, by mieć pewność, że do Poznania wrócą jako wicelider tabeli. Mecz udało się zamknąć jeszcze przed rozpoczęciem doliczonego czasu drugiej połowy. Ładna akcja Sebastiana Stebleckiego zakończyła się podaniem do niepilnowanego Filipa Walusia, a młoda gwiazda zespołu przypieczętowała zwycięstwo, notując przy tym świetny powrót po kontuzji.
Olimpia Grudziądz - Warta Poznań 2:4 (0:1)
Bramki: 0:1 Patryk Kusztal 20', 1:1 Dominik Frelek 47', 1:2 Marcel Stefaniak 54' (k.), 2:2 Beniamin Czajka 55', 2:3 Mateusz Stanek 74', 2:4 Filip Waluś 90'
Składy:
Olimpia: Sebastian Sobolewski - Beniamin Czajka, Maciej Mas (74. Max Pawłowski), Kacper Cichoń (74. Karol Fietz), Łukasz Moneta (76. Filip Koperski), Kacper Jarzec, Bartosz Zbiciak, Oskar Sewerzyński, Przemysław Stolc, Dominik Frelek, Iwan Ciupa (76. Bartosz Brzęk)
Warta: Leo Przybylak - Filip Jakubowski, Szymon Michalski, Dmytro Awdiejew - Kacper Rychert, Kamil Kumoch, Sebastian Steblecki (90+1. Karol Dziedzic), Marcel Stefaniak - Patryk Kusztal (65. Filip Waluś), Mateusz Stanek (76. Michał Smoczyński), Kacper Szymanek (90+1. Marcel Zylla)
Żółte kartki: Stolc (Olimpia) - Szymanek, Awdiejew (Warta)
Sędziował: Kornel Paszkiewicz (Wrocław)
Komentarze (0)