Niewykorzystani rezerwowi
Sytuacja rezerwowych bramkarzy Lecha Poznań nie należy obecnie do najłatwiejszych. Mateusz Pruchniewski i Krzysztof Bąkowski, którzy jeszcze w minionym sezonie regularnie występowali na wypożyczeniach w Betclic 1. lidze, w trwających rozgrywkach nie doczekali się ani jednego występu w pierwszym zespole Kolejorza. Choć formalnie są zawodnikami pierwszej drużyny, ich rzeczywistość ograniczyła się do czwartego poziomu rozgrywkowego.
Każdy z tych przypadków należy jednak analizować osobno, bo drogi obu golkiperów znacząco się różnią.
Krzysztof Bąkowski - nieudany powrót po wypożyczeniach
Krzysztof Bąkowski to 23-letni bramkarz, który już sześć lat temu uczestniczył w zimowym obozie przygotowawczym pierwszej drużyny Lecha Poznań w tureckim Belek. Ciekawostką jest fakt, że wówczas wraz z Maciejem Makuszewskim oprowadzał widzów Lech TV po hotelu, w którym przebywała drużyna.Od tamtej pory regularnie zbierał doświadczenie na wypożyczeniach - od Stomilu Olsztyn, przez Stal, Radomiaka Radom i Polonię Warszawa, aż ponownie po Stal Rzeszów, w której spędził łącznie 1,5 roku. Po zakończeniu ostatniego sezonu wrócił do Poznania, przedłużył kontrakt z Lechem do 2029 roku i wydawało się, że klub wiąże z nim konkretne plany. Jesienią miał otrzymać szansę w pierwszym zespole, tymczasem nie dostał żadnej.
Niejasna rola Pruchniewskiego
Inaczej wyglądała droga 18-letniego Mateusza Pruchniewskiego. Wcześniej występował głównie w rezerwach Lecha, gdzie na poziomie drugiej ligi dał się poznać jako bramkarz o bardzo dobrym refleksie, solidnej grze na linii, umiejętnym wychodzeniu do dośrodkowań i stabilnej formie, często ocenianej wysoko. Miniony sezon spędził na wypożyczeniu w Pogoni Siedlce, gdzie rozegrał 20 spotkań.Po powrocie do Poznania jego rola nie została jednak jasno określona. Co więcej, sam trener Niels Frederiksen na przedmeczowych konferencjach prasowych nie potrafił jednoznacznie wskazać, który z dwójki: Bąkowski czy Pruchniewski - pełni funkcję bramkarza numer dwa. Odpowiedź przyszła zimą. W trakcie zimowego okienka transferowego do Lecha dołączył Plamen Andreev, który ma zwiększyć rywalizację z Bartoszem Mrozkiem.
Wpływ zimowego transferu
Ten ruch znacząco wpłynął na sytuację obu młodych golkiperów. Bąkowski nie poleciał z zespołem na obóz przygotowawczy do Abu Zabi. Pruchniewski znalazł się w kadrze na zgrupowanie, ale wszystko wskazuje na to, że również on nie może liczyć na występy w pierwszym zespole w rundzie wiosennej.Najprawdopodobniej pozostanie do dyspozycji rezerw, gdzie jesienią rozegrał osiem spotkań. To niewiele, zwłaszcza że w drugiej drużynie Lecha konkurencja jest spora - swoje szanse otrzymują Wojciech Zborek oraz Adrian Lis.
Mrozek pewny umiejętności rezerwowych bramkarzy
O komentarz w sprawie sytuacji dwóch młodych bramkarzy zapytaliśmy Bartosza Mrozka, który sam w przeszłości stał przed podobnymi wyborami.
- Sytuacja jest dla mnie trudna do jednoznacznej oceny, przede wszystkim dlatego, że nie będę w pełni obiektywny, bo bardzo ich lubię. Moja sytuacja była jednak zupełnie inna. Byłem tutaj bramkarzem numer trzy, a nie numerem dwa. Czułem, że muszę odejść i iść gdzieś grać, skupić się wyłącznie na piłce i regularnych występach - przyznał.
Zapytany o ewentualne rady, Mrozek podkreślił znaczenie regularnej gry.
- Przede wszystkim to, żeby grali. Praktyka meczowa jest niezbędna dla bramkarza. Uważam, że zarówno Krzysztof Bąkowski, jak i Mateusz Pruchniewski spokojnie poradziliby sobie na poziomie Ekstraklasy czy pierwszej ligi – dodał golkiper Lecha Poznań.
Jak dodał, nie każdy bramkarz pasuje do każdej drużyny.
- Są różni trenerzy, różne koncepcje gry i różne wymagania. Jedni lepiej czują się na linii, inni w grze w powietrzu czy poza polem karnym. Dlatego trzeba się dokładnie zastanowić, do jakiego zespołu bardziej pasuje Bąkowski, a do jakiego Pruchniewski. Natomiast czy poradziliby sobie sportowo? Zdecydowanie tak – zakończył Bartosz Mrozek.
Z naszych informacji wynika, że w rundzie wiosennej Mateusz Pruchniewski pozostanie w Lechu Poznań, natomiast Krzysztof Bąkowski ma ponownie udać się na wypożyczenie.
Komentarze (0)