Trener Maciej Wilusz zdecydował się na cztery zmiany w wyjściowym składzie względem wysoko wygranego spotkania z czerwoną latarnią ligi, Wybrzeżem Rewalskim Rewal. Karola Kalatę na środku obrony zastąpił Hubert Janyszka, miejsce nieobecnych w kadrze meczowej Sammy'ego Dudka i Miłosza Noskiego zajęli Patryk Prajsnar i Jakub Antczak, a Maksym Pietrzak rozpoczął mecz na ławce rezerwowych kosztem Filipa Wilaka, który w ostatnim meczu popisał się dubletem, choć na boisku zameldował się dopiero po godzinie gry.
Do przerwy bez bramek
Sobotni mecz od samego początku układał się pod dyktando lechitów, którzy długo budowali akcje w taku pozycyjnym, spychając do obrony znajdujących się tuż nad strefą spadkową gospodarzy. Podopieczni Macieja Wilusza mieli jednak problem z przekuciem wyraźnej przewagi w dogodne sytuacje do otwarcia wyniku. W 8. minucie jeden z zawodników Kolejorza zdecydował się na sytuacyjny strzał z woleja, po którym piłka nieznacznie minęła słupek.
Na kolejną groźną akcję lechitów trzeba było poczekać do 25. minuty. Wówczas to po mocnym wstrzeleniu piłki w pole karne przez Karola Delikata do sytuacji strzeleckiej doszedł doświadczony kapitan gości, Maciej Wichtowski. Z jego uderzeniem dość pewnie poradził sobie jednak golkiper Cartusii. Pięć minut później do głosu doszli natomiast gospodarze - po dobrze wykonanym stałym fragmencie gry strzał głową oddał Andres Vidal, a spokojną interwencją popisał się Wiktor Obremski.
W 41. minucie podopieczni Macieja Wilusza stanęli przed kolejną szansą. Ponownie błysnął Delikat, który znakomicie poradził sobie z rywalem, a następnie posłał długie podanie za plecy obrońców w kierunku Igora Stankiewicza. 18-letni skrzydłowy, w starciu z Cartusią występujący w roli środkowego napastnika, zdołał minąć bramkarza, który opuścił swoje pole karne, próbując zażegnać niebezpieczeństwo, ale przegrał pojedynek z jednym z obrońców. Na tablicy wyników wciąż widniał zatem bezbramkowy remis.
Pomimo kilku niezłych sytuacji dla obu drużyn, kibice zgromadzeni na obiekcie w Kartuzach nie doczekali się goli. Na więcej emocji trzeba było zatem poczekać do drugiej połowy.
Niewykorzystana sytuacja Gmura
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Stroną dominującą wciąż byli lechici, którzy przed szansą na objęcie prowadzenia stanęli już w 49. minucie - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka spadła wprost na głowę Igora Stankiewicza. 18-latek uderzył jednak niecelnie, przenosząc futbolówkę wysoko ponad poprzeczką.
W 56. minucie przyjezdni wyprowadzili fantastyczny kontratak. Antczak posłał kapitalne podanie do Filipa Wilaka, a skrzydłowy rezerw Kolejorza, który po pokonaniu z piłką kilkudziesięciu metrów znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, zdecydował się na podanie do oskrzydlającego akcję Tymoteusza Gmura. 18-latek zmarnował jednak stuprocentową sytuację, nie trafiając do pustej bramki.
Kolejne fragmenty sobotniego spotkania nie obfitowały w wiele sytuacji strzeleckich. Gra toczyła się głównie w środku pola, a zarówno gospodarze, jak i goście nie potrafili skutecznie rozmontować defensywy swojego rywala. W 86. minucie spotkania do lechitów uśmiechnęło się szczęście - rozpędzony zawodnik Cartusii przewrócił się w polu karnym po kontakcie z Hubertem Janyszką, ale arbiter nie zdecydował się na podyktowanie "jedenastki" dla gospodarzy.
W końcówce spotkania zespół z Kartuz miał jeszcze jedną niezłą okazję do tego, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę - Wiktor Obremski popisał się jednak kapitalną interwencją po uderzeniu z okolic 5. metra, a dobitka okazała się niecelna. Mecz Cartusii z Lechem II Poznań zakończył się więc bezbramkowym remisem, z którego zadowolona nie mogła być żadna ze stron.
Cartusia Kartuzy - Lech II Poznań 0:0 (0:0)
Bramki:
Lech II Poznań: Wiktor Obremski - Filip Tokar, Maciej Wichtowski, Hubert Janyszka, Piotr Bartczak (77. Maksym Pietrzak) - Patryk Prajsnar, Karol Delikat (46. Patryk Kowalski), Tymoteusz Gmur (66. Wojciech Szymczak) - Filip Wilak, Igor Stankiewicz, Jakub Antczak (77. Filip Warciarek)
Kartki: Patryk Prajsnar - Lech II Poznań
Komentarze (0)