Warta Poznań szuka sposobu na lepszą grę. Tego ostatnio brakowało Zielonym

Opublikowano:
Autor:

Warta Poznań szuka sposobu na lepszą grę. Tego ostatnio brakowało Zielonym - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Warta Poznań straciła swój atut? Trener nie panikuje, ale wie, co musi się zmienić

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaWarta Poznań wciąż pozostaje na wysokim miejscu w tabeli Betclic 1. Ligi, ale ostatnie spotkania pokazały, że Zieloni mają jeszcze nad czym pracować. Zespół nie zawsze potrafi przełożyć odważną grę na sytuacje bramkowe, a liczba goli i celnych strzałów w ostatnich meczach spadła. Maciej Tokarczyk odniósł się do tych problemów przed wyjazdowym spotkaniem z Podbeskidziem Bielsko-Biała i opowiedział o pracy, która ma pomóc drużynie wrócić na właściwe tory.
reklama
reklama

Warta musi odzyskać swój atut. Trener przyznał to wprost

Warta Poznań od początku sezonu nie uznaje kompromisów - albo zgarnia pełną pulę, albo zostaje z niczym. Na ten moment gwarantuje to zespołowi miejsce tuż za strefą barażową, ze stratą zaledwie trzech punktów do lidera. To wynik zadowalający, ale jednocześnie Zieloni nie są w stanie utrzymać dłuższej serii zwycięstw i w ostatnich spotkaniach delikatnie spuścili z tonu.

Drużyna przyzwyczaiła kibiców do odważnego stylu, wysokiego pressingu i szerokiej palety rozwiązań w ataku. To nie zawsze idzie w parze ze skuteczną grą w defensywie, a w ostatnim meczu z ŁKS-em Łódź brakowało nawet ofensywnego rozmachu, co przyczyniło się do skromnej porażki przed własną publicznością. Trener Maciej Tokarczyk już na chłodno przyznał, że jego zespół ma nad czym pracować, ale piłkarzom nie można odmówić zaangażowania.

reklama

- Tej regularności rzeczywiście nam brakuje, jesteśmy tego świadomi. Nie chodzi nawet o wyniki sportowe, bo ta regularność ma przełożenie na rezultat. Mam na myśli takie rzeczy związane stricte ze schematami na boisku i tutaj mocno nad tym pracujemy. Jesteśmy młodą drużyną, która pewnych rzeczy doświadcza pierwszy raz. Wielu zawodników dopiero zaczyna grę na tym poziomie i muszą się z tym oswoić - powiedział szkoleniowiec podczas konferencji prasowej.

reklama

W ostatnim czasie zauważalny jest regres w liczbie zdobywanych bramek, a przy tym też strzałów celnych w całym spotkaniu. W domowych starciach z ŁKS-em Łódź i Unią Skierniewice miała po cztery takie uderzenia na przełomie 90 minut. Skończyło się jednym trafieniem w wykonaniu Jakuba Apolinarskiego.

- Rzeczywiście tutaj nam te obszary spadły i rozmawiamy o tym w trakcie mikrocyklu. Robimy wszystko, żeby to poprawić. Myślę, że tak naprawdę powodów może być co najmniej kilka i biorą się one z tego, że np. w ostatnich meczach mieliśmy mniej budowania wysokiego niż zwykle. Szczególnie w meczu z ŁKS-em, a to jest nasza mocna strona i często przekładamy to na zdobycze bramkowe. Czasami zespół w pewnym elemencie będzie wyglądał dużo lepiej, za chwilę pojawi się delikatny spadek i to jest moja rola, żeby ten spadek jak najszybciej identyfikować - wyjaśnił trener.

reklama

Stanek czy Smoczyński? Trener Warty wyjaśnił hierarchię w ataku

Drobne kłopoty w ofensywie mają swoje odzwierciedlenie także w dorobku strzeleckim Mateusza Stanka. Napastnik zachwycił na starcie sezonu, zdobywając cztery bramki w trzech spotkaniach. Od sierpnia goli brakuje, ale zawodnik utrzymuje miejsce w wyjściowej jedenastce. Na regularną grę nie może liczyć Michał Smoczyński - gracz, który w poprzednim sezonie był pierwszoplanową postacią Warty. Zapytaliśmy trenera o konkurencję na "dziewiątce" i aktualny wybory szkoleniowca.

- Hierarchia w zespole jest bardzo płynna i tak naprawdę ta rywalizacja na każdej pozycji nakręca się z każdym tygodniem. Na ten moment rzeczywiście Mateusz jest naszym numerem jeden, co zresztą widać po tym ile on gra, a ile gra "Smoku". Zgoła odmienna sytuacja w stosunku do poprzedniego sezonu. Obserwujemy ich na co dzień i widzimy ich postawę w treningu, formę sportową, działania. Liczymy też pewne obszary, więc mamy po prostu oparcie na faktach i wiemy po prostu ile w danym momencie dają zespołowi - wytłumaczył opiekun Zielonych.

Jednocześnie trener opowiedział szerzej o postawie wychowanka Warty Poznań, który jeszcze na boiskach Betclic 2. Ligi był drugim najskuteczniejszym strzelcem drużyny. 
 

- Nie jest tak, że "Smoku" jest daleko z tyłu i ma jakieś duże problemy. On po prostu wie co ma robić, wie nad czym ma pracować. Trenerzy poświęcają mu sporo czasu, żeby tych minut miał jak najwięcej i dużo w tym obszarze zależy od niego. Na co dzień pracuje bardzo dobrze. Pewnie jest to dla niego troszkę cięższy czas, ale myślę, że też rozwojowy, bo jest młodym zawodnikiem i myślę, że w jego karierze niejednokrotnie będzie jeszcze taka sytuacja. Wierzę głęboko, że finalnie i tak ta sytuacja wpłynie na niego pozytywnie. Obserwuję i kibicuję, żeby naciskał jak najmocniej na Matiego, bo to będzie dla nich obu dobra sytuacja - rozwinął Maciej Tokarczyk.

Podbeskidzie nie pozwoli Warcie na spokojną grę

Najbliższy mecz na pewno nie będzie najłatwiejszym na przełamanie, a trener Tokarczyk spodziewa się intensywnego spotkania, w którym gospodarze będą starali się utrudniać Warcie rozgrywanie piłki i wywierać dużą presję. Zieloni zagrają z Podbeskidziem Bielsko-Biała, które ma swoje problemy w tym sezonie, ale jeszcze nie straciło punktów na własnym stadionie. 

- To zespół, który często broni jeden na jeden, nawet na całym boisku i bardzo mocno szuka momentów do wypychania. Drużyna mocno wyrachowana i potrafiąca zarządzać meczem. Jesteśmy na to przygotowani, ale jak zawsze mamy też swój pomysł na grę i myślę, że znaleźliśmy przestrzenie, które mogą nam pozwolić kreować sytuację. Kwestia tego na ile będziemy w stanie przenieść to na boisko i otworzyć głowy, zagrać z taką fantazją, z odwagą, z brakiem kalkulacji. To jest dla mnie najważniejsze, żebyśmy teraz w tych kolejnych spotkaniach widzieli taką Wartę, która nie kalkuluje bez względu na to co się dzieje - podkreślił trener Zielonych.

Obie drużyny miały okazję rywalizować ze sobą w poprzedniej kampanii. Ostatecznie "Górale" wywalczyli awans za sprawą udanej gry w play-offach. Latem przeszli jednak metamorfozę i wzmocnili swój skład piłkarzami z Ekstraklasy - Michałem Rakoczym oraz Kacprem Smolińskim. To m.in. tych graczy wskazał Maciej Tokarczyk w kontekście zagrożenia dla jego drużyny. 

- Na pewno to jest inny zespół i myślę że ci dwaj zawodnicy to na pewno jakościowi piłkarze. Ale nie tylko oni doszli do tego zespołu, tam było kilka zmian tak jak i u nas. Zrobili ciekawe transfery - te o których właśnie wspomnieliśmy, ale też Daniel Pietraszkiewicz, Toki Hirosawa. To są zawodnicy, którzy naprawdę potrafią grać w piłkę, bardzo mocni indywidualnie. Podbeskidzie mocno bazuje na takich indywidualnych zrywach i tutaj koncentracja w defensywie, doskok, dobre pojedynki - to będzie bardzo istotne w obszarze całego spotkania - wspomniał szkoleniowiec Warty Poznań.

Mecz w Bielsku-Białej będzie miał również osobisty wymiar dla trenera poznańskiego zespołu. Na trybunach zasiądzie wielu jego znajomych, którzy będą dopingować Zielonych w walce o przełamanie i kolejne zwycięstwo.

- Najdłuższy okres mojego życia spędziłem w Bielsku-Białej. Mam tam wielu przyjaciół, wiele fajnych miejsc, które znam doskonale i na pewno jest spory sentyment. Będzie wielu moich znajomych, także bardzo się cieszę, że będę mógł się z nimi spotkać i mam nadzieję, że damy im powód do radości - powiedział z uśmiechem 34-latek.

Spotkanie Podbeskidzia Bielsko-Biała z Wartą Poznań odbędzie się w sobotę, 31 października o godz. 15:30. Wiadomo już, że rozjemcą tego meczu będzie Dominik Sulikowski z Gdańska. 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo