Mistrz Polski bez pomysłu. Siarka skutecznie zatrzymała Lecha
Od pierwszych minut zawodnicy Lecha Poznań mieli wyraźną przewagę w posiadaniu piłki, ale niewiele z niej wynikało. Siarka Tarnobrzeg ustawiła na tyle szczelny blok defensywny, że przyjezdni mogli jedynie przemieszczać się po obwodzie pola karnego. Mistrzowie Polski długimi fragmentami po prostu walili głową w mur.
Biorąc pod uwagę liczbę zawodników w środku, należało szukać rozszerzenia gry do skrzydeł, ale te w Lechu nie funkcjonowały. Luis Palma grał apatycznie, rzadko decydował się na indywidualne pojedynki i nie dawał drużynie żadnego impulsu - po przerwie już go na boisku nie było. Leo Bengtsson popełniał sporo indywidualnych błędów, akcje często zatrzymywały się na nim.
Ku zaskoczeniu, to gospodarze jako pierwsi oddali celny strzał na bramkę. Wykorzystali błąd debiutującego Piotra Bartczaka. Piłka trafiła do Patryka Peciaka, a ten bez zastanowienia uderzył przy bliższym słupku i zmusił do interwencji Mateusza Pruchniewskiego.
Lechici odpowiedzieli przy okazji stałego fragmentu gry. Do piłki najwyżej wyskoczył Terry Yegbe, ale jego strzał głową wylądował w bocznej siatce. Całkiem niezłą okazję miał także Gustav Berggren, który wykorzystał trochę miejsca w polu karnym i złożył się do efektownej przewrotki. Uderzenie zmierzało w światło bramki, lecz w ostatniej chwili zablokował je jeden z obrońców Siarki.
Koszmar przed przerwą. Bolesne konsekwencje dla Lecha
Mistrzowie Polski najbliżej zdobycia bramki byli tuż przed przerwą. Miękkie dośrodkowanie Luisa Palmy świetnie strącił z bliskiej odległości Leo Bengtsson, ale 17-letni bramkarz gospodarzy popisał się znakomitym refleksem i zdążył sięgnąć piłkę przy linii bramkowej.
Wydawało się, że Kolejorz potrzebuje już tylko jednego skutecznego dołożenia nogi/głowy w polu karnym. Ale wtedy sytuacja niebiesko-białych koszmarnie się skomplikowała. Yannick Agnero otrzymał piłkę, będąc zupełnie niepilnowanym. Iworyjczyk popełnił jednak szkolny, techniczny błąd. Piłka mu odskoczyła, a napastnik spóźniony zaatakował nogę rywala, stawiając na niej stempel. Sędzia nie miał wątpliwości, a że gracz Lecha miał już na koncie drugą żółtą kartkę, to po chwili obejrzał czerwoną.
Jakby tego było mało, w doliczonym czasie gry Siarka miała jeszcze okazję po rzucie rożnym. Patryk Peciak urwał się przeciwnikowi i choć oddał czysty strzał głową, przymierzył w sam środek bramki. Pruchniewski zachował czujność i uchronił Poznaniaków przed stratą gola, ale zrobiło się gorąco.
Obnażyli mistrza Polski! Sensacja w Tarnobrzegu stała się faktem
Po zmianie stron trener Niels Frederiksen zdecydował się na zaskakujące ruchy. Mimo gry w osłabieniu wprowadził dwóch młodych zawodników, Wojciecha Szymczaka i Eryka Śledzińskiego, dla którego to także był debiut w pierwszym zespole Lecha Poznań. Nie zmieniło to obrazu meczu, bo goście nadal mieli problem z konstruowaniem groźnych ataków, a Siarka coraz odważniej korzystała z przewagi liczebnej.
Podopieczni trenera Sławomira Majaka już nie ograniczali się wyłącznie do defensywy, ale przesunęli swoją formację wyżej - dostrzegli, że mogą wykorzystać pressing pod bramką Kolejorza. Po godzinie gry na tablicy wyników wciąż widniał bezbramkowy remis, ale zagrożenie na połowie Lecha rosło z każdą minutą.
Kluczowa okazała się sytuacja w 64. minucie, gdy gospodarze udanie rozegrali stały fragment gry. Arkadiusz Kasia w polu karnym wygrał walkę o pozycję z Filipem Jagiełło, a następnie strzałem głową pokonał Mateusza Pruchniewskiego. Trybuny w Tarnobrzegu oszalały, a Siarka była już o krok od sprawienia największej sensacji w tym sezonie STS Pucharu Polski.
Poznaniacy wyglądali na całkowicie bezradnych i zrezygnowanych. Kolejne akcje na połowie gospodarzy kończyły się niepowodzeniem. Nie zmieniło tego nawet wprowadzenie najlepszych zawodników Lecha w minionych tygodniach - Patrika Walemarka oraz Pablo Rodrigueza.
Czas uciekał, a mistrzowie Polski nie byli już w stanie odwrócić losów spotkania. Masa niewykorzystanych okazji, błędów po stronie Lecha i stało się! Drużyna z Poznania nie uniknęła jednej z największych pucharowych wpadek w historii. Siarka? Pisze piękną historię dalej, bo ma już na rozkładzie drugiego ekstraklasowicza - w poprzedniej rundzie wyeliminowała KGHM Zagłębie Lubin.
Siarka Tarnobrzeg - Lech Poznań 1:0 (0:0)
Bramki: 1:0 Arkadiusz Kasia 64'
Składy:
Siarka: Tomasz Pytlak - Filip Żaczek, Patryk Czerech, Kacper Józefiak, Konrad Misztal - Kacper Czapla (58. Adrian Kromka), Arkadiusz Kasia, Bartosz Biś, Bruno Wacławek - Szymon Majewski (77. Filip Kmiećkowiak), Patryk Peciak (90+1. Arkadiusz Maj).
Lech: Mateusz Pruchniewski - Joel Pereira, Mateusz Skrzypczak, Terry Yegbe, Piotr Bartczak (73. Michał Gurgul) - Radosław Murawski (46. Wojciech Szymczak), Gustav Berggren, Filip Jagiełło (73. Pablo Rodriguez) - Leo Bengtsson (73. Patrik Walemark), Yannick Agnero, Luis Palma (46. Eryk Śledziński).
Żółte kartki: Agnero, Yegbe, Rodriguez (Lech)
Czerwona kartka: Yannick Agnero w 45+1' za drugą żółtą
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Komentarze (0)