Fribourg imponuje doświadczeniem. Sportowo parę niedociągnięć jest
Fribourg kiepsko wszedł w ten sezon EuroCupu. Co prawda na początek przegrał tylko dziesięcioma oczkami z włoskim Castelnuovo Scrivia wynikiem 60:71, ale potem już przeciwko Landernau Bretagne Basket poległ już 25 punktami różnicy. Wtedy to końcowy rezultat wyniósł 88:63, a o zwycięstwie zdecydowały imponująca druga i czwarta kwarta, gdzie Francuzki prawie podwoiły zdobycze Szwajcarek. Czwartkowych przeciwniczek Enei AZS Politechniki zdecydowanie nie można jednak lekceważyć.
Fribourg ma zdecydowanie większe doświadczenie od Poznanianek, a być może i paradoksalnie największe także spośród innych zespołów w swojej grupie. Praktycznie od momentu powstania klubu stał się on pewniakiem do rozgrywek EuroCupu. Początkowo od 2015 do 2019 roku nie miał żadnych szans na grę w play-offach, zajmując jedne z ostatnich miejsc w grupach, ale przełom przyniosła jednak obecna dekada. W niej Szwajcarki już regularnie pojawiały się w nerwalgicznych fazach turnieju.
W sezonie 2020/21 zajęły drugie miejsce w grupie i awansowały do play-offów, przechodząc najpierw ekipę Eiltzuru Ramia, a potem zatrzymując się na Flammes Carolo. W kolejnej kampanii również uplasowały się tuż za liderkami z wynikiem trzech zwycięstw i trzech porażek. Wtedy jednak nie zdołały przejść nawet pierwszej rundy, dając się ograć przez Prometey. Natomiast w sezonie 2022/23 po raz trzeci z rzędu Fribourg wyszedł z drugiego miejsca w grupie. W pierwszej rundzie natrafił jednak na AZS UMCS Lublin, który odprawił go z kwitkiem przy wynikach 73:68 i 71:65.
Ostatni taniec Szwajcarek w play-offach EuroCupu nastąpił w sezonie 2023/24, kiedy to rozpoczęła się ich smutna seria trzecich miejsc. Fribourg odbił się od wymarzonej strefy jak od ściany, dostając się do niej z ostatniej lokaty kwalifikacji z miejsc trzecich. Czwartkowe rywalki Enei AZS Politechniki w ostatnich latach były bezsilne, będąc za słabymi na topowe miejsca i zbyt dobrymi na ostatnie. W zeszłym sezonie lepsza od nich w grupie okazała się nawet Ślęza Wrocław, która ograła rywalki aż 94:74. To tylko może budować morale aktualnych wicemistrzyń Polski przed czwartkowym starciem.
Enea AZS Politechnika wejdzie w mecz w komfortowych warunkach
Enea AZS Politechnika ma jednak czego się obawiać przed jutrem. Szczególnie w ostatnim, przegranym spotkaniu pokazała, że rzuty trzypunktowe stanowią jej piętę Achillesa. Zespół z Włoch trafił aż 12 z 33 odanych trójek na ponad 36% skuteczności, podczas gdy podopieczne Wojciecha Szwarskiego trafiły ledwie trzy z dziesięciu. To pozwoliło wyraźnie przechylić szalę na korzyść BCC Castelnuovo Scrivia, bowiem zarówno statystyki zbiórek czy celnych rzutów za dwa były podobne w przypadku obu zespołów.
Trener Enei AZS Politechniki Poznań - Wojciech Szawarski - przyznawał także po spotkaniu z Landernau Bretagne Basket, że był wręcz zaskoczony tym, jak łatwo Francuzki punktowały zza łuku. Również i te rzuty sprawiły, że akademiczki odpadły na wstępie kwalifikacji do Euroligi. Nie ma wątpliwości, że pod obręczą wicemistrzynie Polski rozdają karty i potrafią zapewniać sobie pełną kontrolę, ale jeśli nie wyeliminują tego atutu u rywalek, walka o zwycięstwo znów może być bardzo zacięta.
Mimo wszysto, dzięki spotkaniu z Isands Jelenią Góra w PGE Basket Lidze, część zawodniczek złapało chwilę na oddech. Mowa tu głównie o G'mrice Davis oraz Feyondzie Fitzgerald czyli niekwestionowanych, zagranicznych liderkach. Oprócz tego tylko 11 minut rozegrała Laura Miskiniene, Anna Jakubiuk 15, a Jovana Popović 20. To tylko pokazało mądre zarządzanie sztabu szkoleniowego Enei AZS Politechniki, który zdołał oszczędzić siły koszykarek. Dzięki temu wicemistrzynie Polski mają duże szanse na to, by zaskoczyć będący pod presją zespół Fribourga.
W tym wszystkim udało się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, bowiem starcie z ligowym outsiderem pozwoliło utrzymać w rytmie meczowym najmłodsze zawodniczki. Wiktoria Haegenbarth zaliczyła double-double, czym zdecydowanie wzmocniła swoją pewność siebie. Wyczekiwaną, główną rolę na rozegraniu otrzymała też Martyna Główczak, która w trakcie 25 minut odnotowała osiem punktów, cztery zbiórki i pięć asyst. Na wysokości zadania stanęła też Iga Woźna oraz oczywiście Dominika Puzio.
Regeneracja to klucz do pewnego zwycięstwa? "Dla nas to jest trochę taki tydzień prawdy"
Zespół został podbudowany w każdym aspekcie, a dodatkowo, mimo ogromnej intensywności, sztab medyczny wciąż ma niewiele roboty. Zawodniczki są zdrowe i utrzymują najwyższą dyspozycję w ofensywie, co stanowi kolejny plus w kontekście ich szans na zwycięstwo. Pit-stop w starciu z Isands Jelenia Góra przyszedł w doskonałym momencie, a więc jasnym jest, że Enea AZS Politechnika nie może zmarnować takiej szansy, co dodatkowo podkreślają słowa trenera Wojciecha Szawarskiego.
- Nie da się ukryć, że jeśli przegramy to będzie już ciężko o zajęcie jednego z dwóch premiowanych miejsc. Jeśli wygramy, to z kolei wciąż będziemy w grze o awans. Dla nas to jest trochę taki tydzień prawdy, bo trzy dni później, w niedzielę o godz. 18 w Bochni zagramy ważne spotkanie z miejscowym MOSiR, który tak jak my ma tylko jedną porażkę na koncie – mówił cytowany przez "Głos Wielkopolski" Wojciech Szawarski na briefingu prasowym.
Aby zagwarantować sobie komplet punktów, Enea AZS Politechnika powinna mieć na uwadze szczególnie dwie koszykarki szwajcarskiego hegemona. Mowa o Hannah Riddick oraz Lauren Heard. To dwie niekwestionowane liderki ekipy Szwajcarek w tej edycji EuroCup. Pierwsza z nich przewodzi w punktach, mając średnią 17.5 na koncie oraz dziesięć zbiórek na spotkanie. Jej wspomniana koleżanka to natomiast pierwszoplanowa zawodniczka w rozegraniu - ma średnio 3.5 asysty na mecz oraz 3.5 przechwytu. Obie wiodą prym praktycznie w każdym zestawieniu, a wspomaga je także Lara Popović.
Akademiczki rozpoczną zmagania w trzeciej kolejce EuroCupu 29 października o godzinie 19:30 w Szwajcarii. To będzie doskonała okazja na to, by pokazać ich pełne możliwości po dłuższej przerwie na regenerację, co z pewnością przełoży się na jeszcze skuteczniejszą i agresywniejszą obronę. Zespół trenera Szawarskiego pokazał, co potrafi już w starciu z Bretagne Basket, która przecież gładko ograła Szwajcarki. Wicemistrzynie Polski stać na powstrzymanie ekipy Freibourga szczególnie, że w poprzednich latach dokonywały tego ich rywalki z Basket Ligi.
Komentarze (0)