reklama

ŁKS Łódź niewiele lepszy od Warty Poznań. Zieloni znów lądują za strefą barażową

Opublikowano:
Autor:

ŁKS Łódź niewiele lepszy od Warty Poznań. Zieloni znów lądują za strefą barażową - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Warta Poznań nie zdołała zbliżyć się do czołówki 1. ligi.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaWarta Poznań nie zdołała dziś przybliżyć się do czołowych drużyn Betclic 1. ligi i na powrót do strefy barażowej będzie musiała czekać jeszcze przez tydzień. Podopieczni Macieja Tokarczyka ulegli dziś na własnym terenie ŁKS-owi Łódź przez co ulokowali się po 12. kolejce na ósmym miejscu w tabeli. Przyjezdni znów udowodnili dziś jak ważne na zapleczu PKO BP Ekstraklasy są: doświadczenie oraz dobra organizacja gry. Zieloni nie mieli dziś zbyt wiele do powiedzenia.
reklama

Warta bez konkretów w pierwszej połowie. ŁKS był bliski prowadzenia

Zgodnie z przedmeczowymi oczekiwaniami początek dzisiejszego meczu był bardzo wyrównany. Oba zespoły odrobiły lekcje i znakomicie przygotowały się do dzisiejszego spotkania szczególnie pod względem defensywy. Zawodnikom Warty Poznań i ŁKS-u Łódź trudno było się przedrzeć w pole karne, omijając zarówno wysoki pressing w środku pola jak i zwarte szyki formacji defensywnej w niskim bloku. Oba zespoły bardzo umiejętnie zarządzały swoimi ustawieniami, a ponadto dokładały do siebie dużo zaangażowania i fizyczności w pojedynkach..

reklama

To jednak ŁKS Łódź zdawał się mieć wizualną przewagę w pierwszej części spotkania. Już w 11. minucie spotkania miał fantastyczną okazję na to, by wyjść na prowadzenie, ale w dogodnej sytuacji sam na sam pod bramką Leo Przybylaka pomylił się Lenard Szczygieł. Mniej więcej od 20. minuty spotkania przyjezdni zyskiwali coraz większą przewagę - pojawiały się częstsze dośrodkowania w pole karne, które zmuszały warciarzy do interwencji. Pod bramką Zielonych ciągle się kotłowało, a podopieczni Macieja Tokarczyka nie robili wystarczająco wiele, by utrzymać kontrolę nad spotkaniem, decydując się na częste wybicia piłki. 

Akcje ŁKS-u Łódź nadchodziły raz za razem, a zespół trenera Grzegorza Szoki bardzo umiejętnie operował piłką w ataku pozycyjnym. Warta Poznań głównie szukała swoich okazji strzeleckich po dalekich zagraniach do przodu, starając się maksymalnie napędzać najszybszych zawodników dalekimi piłkami za plecy obrońców. To jednak nie zdawało egzaminu, bowiem osamotniony Mateusz Stanek, będący główną osią ataków, przegrywał pojedynki fizyczne z obrońcami gości. To tylko napędzało straty i uniemożliwiało Zielonym zapanowanie nad przebiegiem spotkania.

reklama

Warta Poznań miała dużo szczęścia, że nie przegrywała do przerwy 0:1 po tym, gdy kolejnej świetnej okazji blisko 40. minuty spotkania nie wykorzystał Lenard Szczygieł. Wtedy to nie zdołał przelobować Leo Przybylaka po tym, gdy Karol Kalata niecelnie podał do niego z bliskiej odległości. Zieloni próbowali jeszcze szukać swoich okazji do zaskoczenia Węglarza po małych grach na boku boiska, ale gracze ŁKS-u skutecznie reagowali na każde zagranie. Dość powiedzieć, że Warta Poznań oddała jeden celny strzał na bramkę na pięć swoich przeciwników. 

ŁKS dopiął swego w samej końcówce. Warciarze byli bezradni

Warta Poznań nie odzyskała wigoru w drugiej połowie. Goście wciąż dominowali w posiadaniu piłki i byli konkretniejsi w ofensywie. Choć wciąż nie potrafili znaleźć drogi do siatki, to regularnie tworzyli okazje strzeleckie, a momentami tylko szczęśliwe interwencje defensorów Zielonych ratowały remis. ŁKS Łódź bardzo szybko przemieszczał się z piłką pomiędzy liniami poszczególnych formacji i sprawiał dużo problemów, dochodząc do czystych pozycji. 

reklama

Zieloni starali się rehabilitować swoim kibicom poprzez waleczność w grze bez piłki i wysoką grą w pressingu, ale wydawało się to tylko odwlekaniem w czasie nieuniknionego. Podopieczni Macieja Tokarczyka nadal szukali swoich szans głównie po stałych fragmentach gry i dośrodkowaniach skrzydłem lub też indywidualnych rajdach bokiem boiska, które najczęściej nic nie przynosiły. Wysoki pressing drużyny trenera Grzegorza Szoki był bardzo trudny do złamania przez gospodarzy. Łodzianie naciskali na przeciwników bardzo agresywnie i zupełnie nie dawali im się rozkręcić. 

W ostatnim kwadransie spotkania to oni byli bardzo bliscy objęcia prowadzenia. Łodzianie atakowali bramkę warciarzy raz za razem bombardując ich strzałami, ale beniaminek też potrafił się odgryzać. W 80. minucie przed wyborną sytuacją strzelecką stanął Jakub Apolinarski, ale jego uderzenie obronił Węglarz. Zieloni bezskutecznie próbowali jeszcze dobijać futbolówkę, ale na nic się to zdało.

reklama

Mur Warty Poznań w końcu pękł w 85. minucie, kiedy to piłkę w siatce wreszcie zmieścił Dominik Sokół. Pomocnik ŁKS-u Łódź uprzedził przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego Leo Przybylaka, który nie zdążył na czas wypiąstkować piłki. Tym razem cudu w końcówce przy Drodze Dębińskiej nie było. Podopieczni Grzegorza Szoki zasłużenie dopięli swego, odbierając Zielonym szanse na dogonienie ligowej czołówki. Drużyna gospodarzy pokazała, że mimo bardzo dobrych wyników, momentami wciąż brakuje jej doświadczenia w starciach z niektórymi ekipami zaplecza PKO BP Ekstraklasy. Tym samym pierwsza porażka w tym sezonie przy Drodze Dębińskiej stała się faktem.

 

Warta Poznań - ŁKS Łódź 1:0 (0:0) 

 

Gole: Sokół 85. - ŁKS

Warta: Przybylak - Najemski (Lepczyński 82.), Aztsky, Kalata (Avdeev 54.) - Apolinarski, Łysiak (Rejczyk 54.), Niedzielski, Stefaniak - Kusztal, Szymanek (Wołczek 65.) - Stanek. 

ŁKS: Węglarz - Farbiszewski, Craciun, Rudol - Karasiński (Sokół 63.), Hinokio (Prusiński 72.), Kaput, Wysokiński (Strzałek 63.), Keiblinger - Arasa (Piasecki 82.), Szczygieł (Nowakowski 73.).

Kartki: Najemski 80. - Warta - Craciun 60., Keiblinger 65., Sokół 77. - ŁKS 

Sędziował: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn)

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo