Kolejny problem kadrowy Lecha Poznań. Ishak wypada na kilka tygodni?
Hitowe starcie przy Łazienkowskiej od pierwszych minut nie zawodziło pod względem intensywności. Obie drużyny ruszyły do walki z dużym zaangażowaniem, a tempo spotkania wskazywało, że tu nie ma czasu na rozgrzewkę. Nie było mowy o odstawianiu nogi, a w takich warunkach piłkarze Lecha Poznań musieli zachować pewną ostrożność w trosce o własne zdrowie.
Niestety, już po kilkunastu minutach na murawie usiadł nagle Mikael Ishak. Kapitan wskazywał na dolegliwości mięśniowe, a po chwili na boisku zameldował się Yannick Agnero. Na zegarze nie minął nawet kwadrans, a Poznaniacy już musieli sobie radzić bez swojego lidera. Po meczu Niels Frederiksen przekazał wstępne informacje dotyczące stanu zdrowia napastnika.
- Chodzi o mięsień dwugłowy. Mikael poczuł ukłucie, dlatego dla pewności musieliśmy go zdjąć z boiska. Po wstępnej diagnozie wydaje się, że nie jest to nic poważnego, ale wiemy, że trochę czasu go nie będzie. Być może nawet około dwóch-trzech tygodni - zaznaczył duński szkoleniowiec na konferencji prasowej.
To fatalne wieści dla sztabu szkoleniowego, gdyż mistrzowie Polski są w trakcie wyczerpującego maratonu i mają przed sobą m.in. mecz w STS Pucharze Polski, ligowe granie z Wisłą Kraków oraz wyjazd do Lizbony.
- Jest to pewna komplikacja, biorąc pod uwagę intensywny kalendarz. Tych kontuzji, mówiąc wprost: jest po prostu za dużo. Z drugiej strony mam też bardzo dobrych i wartościowych zawodników, którzy zaczynają mecz na ławce i oni są gotowi, by wykonać dobrą pracę na boisku, tak jak to miało miejsce dzisiaj - dodał Frederiksen.
To nie pierwszy taki uraz w zespole. Kluczowa szansa dla Agnero
Kontuzja Ishaka wpisuje się w szerszy problem, z którym Lech zmaga się w obecnym sezonie. Urazy mięśniowe już wcześniej wykluczały m.in. Gustava Berggrena czy Filipa Jagiełłę. W ostatnich tygodniach taki uraz wykluczył na dłużej Allahyara Sayyadmanesha oraz Wojciecha Mońkę, a należy pamiętać też o drobnej "mięśniówce" Roberta Gumnego. To już plaga, z którą w Poznaniu nie potrafią sobie poradzić.
Duża liczba spotkań sprawia, że każdy ubytek ma znaczenie. W defensywie na ten moment próżno szukać zmienników, a trener zmuszony jest grać tą samą czwórką z tyłu. Teraz nie będzie miał też dużego pola manewru w linii ataku. Nieobecność kapitana to kolejna szansa dla Yannicka Agnero, który w meczu z Legią akurat dobrze wykorzystał swoje minuty i wpisał się na listę strzelców.
Komentarze (0)