Koszykarscy "Niezniszczalni" z 1. ligi pokrzyżują szyki Enei Basket Poznań?
Kotwica Kołobrzeg to w tym sezonie koszykarski odpowiednik ekipy "Niezniszczalnych". Skład tworzą w większości weterani, którzy na przestrzeni lat wyrobili sobie solidne marki na parkietach 1. ligi, a także Basket Ligi. Pierwszy na myśl przychodzi oczywiście jeden z liderów tej drużyny czyli 33-letni Filip Małgorzaciak - siódmy najskuteczniejszy punktujący zeszłego sezonu zasadniczego w 1. lidze. Jego średnia oczek wynosiła 17.28.
Jest też doświadczony 40-letni Paweł Leończyk - dawny ekstraklasowicz, który wciąż nie zdejmuje stopy z gazu i wiedzie prym na pozycji centra. W zeszłym sezonie zasadniczym był drugim najskuteczniejszym rzucającym z gry, mając 67% skuteczności, a do tego szczycił się tytułem dziesiątego najskuteczniejszego zbierającego przed play-offami.
O miejsce w składzie rywalizuje z nim niewiele młodszy, 34-letni Szymon Długosz, a Rafał Frank może też liczyć na usługi 36-letniego skrzydłowego Alana Czujkowskiego. Na dokładkę formację weteranów uzupełnia dobry znajomy poznańskiej publiczności czyli 39-letni James Washington III - absolutny superbohater poprzedniego sezonu, który był gotów w pojedynkę przesądzać o wynikach spotkań i to się nie zmienia także po powrocie do Kołobrzegu. Jest tam najskuteczniejszym rzucającym ze średnią 21,2 oczek na mecz. Dzięki temu zajmuje w ogólnej klasyfikacji strzeleckiej 1. ligi czwarte miejsce.
Ekipę doświadczonych wyjadaczy uzupełniają także cenni zadaniowcy jak chociażby Mateusz Kaszowski oraz Dominik Rutkowski. To oni obecnie należą do grona najskuteczniejszych punktujących w zespole ze średnimi punktowymi na mecz wynoszącymi kolejno: 11.5 i 16.4. Fani Enei Basket Poznań wiedzą, żeby szczególnie nie lekceważyć tego drugiego z wymienionych zawodników. Renoma wszystkich tych graczy sprawia, że przyjezdni mogą się liczyć z trudną przeprawą, ale póki co śmiało można stwierdzić, że nie taki diabeł straszny jak go malują.
Kotwica Kołobrzeg, mimo niewątpliwej jakości, przegrała w tym sezonie trzy z pięciu meczów, a porażki bynajmniej nie przychodziły tylko z faworytami do awansu. Do grona pogromców drużyny z północy kraju oprócz Fulimpexu Starogardu Gdańskiego czy Polonii Warszawa dołączył też... GKS Tychy. Zatem jedna z najsłabiej wyglądających ekip po pierwszych trzech kolejkach. Kotwica udowadnia, że rozgrywki 1. ligi są po prostu szalone i tak naprawdę każdy potrafi wygrać z każdym. To powinno dodatkowo podbudowywać i tak już mocne morale drużyny z Poznania.
- Na początku sezonu może i grali poniżej oczekiwań, ale w ostatnim meczu pokazali, że są w stanie wrócić z dalekiej podróży, więc są naprawdę groźni. Mają wielu doświadczonych graczy i naprawdę to bardzo trudny przeciwnik - wspominał Paweł Kikowski, dla którego powroty do Kołobrzegu mają mocno sentymentalny wymiar.
Trener Enei Basket Poznań ma okazję do wielkiego rewanżu. W jego drużynie nie ma słabych punktów
Trener Edmunds Valeiko ma do wyrównania pewne rachunki z trenerem Rafałem Frankiem po poprzednim spotkaniu, które zakończyło się wynikiem 102:86 dla Kotwicy Kołobrzeg. Po spotkaniu w hali poznańskiego AWF-u doszło do spięcia między szkoleniowcami, które było spowodowane niehonorowym zachowaniem jednego z graczy. Zawodnik po oddaniu piłki przez pogodzoną ze swoim losem Eneę Basket Poznań dobił ją jeszcze jednym rzutem za trzy, gdy mecz był już rozstrzygnięty. Tamta sytuacja rozwścieczyła Edmundsa Valeikę, a więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ.
- Kiedy trener przeciwników pokazuje mi wynik meczu mogę mu powiedzieć tyle, że ja w tej lidze wygrałem puchar. Ile lat on jest w tej lidze i czy on go wygrał? Który rok ma tak dobry skład i jakim cudem on jest jeszcze trenerem Kotwicy Kołobrzeg? - pytał retorycznie szkoleniowiec Enei Basket Poznań, Edmunds Valeiko.
Trudno obecnie o lepszą okazję do rewanżu, kiedy to zespół Enei Basket Poznań prezentuje się znakomicie. Trener Valeiko dysponuje teraz prawdziwym bogactwem, jeśli chodzi o rzucających. W rewelacyjnej formie znajdują się: Devontae Blanton, Filip Siewruk oraz oczywiście Patryk Stankowski. Dodatkowo sprowadzono też Pawła Kikowskiego, który w poprzednim spotkaniu ewidentnie czuł się jak ryba w wodzie w nowym środowisku. Razem z nim z ławki cenne zdobycze może dać także Michał Samsonowicz. Nie bez powodu Enea Basket Poznań to najlepiej punktujący zespół w lidze z najwyższą skutecznością za trzy.
Kotwicę Kołobrzeg może też czekać trudne wyzwanie w walce pod koszem. Sebastian Rompa łapie coraz więcej pewności siebie jako podstawowy center i stanowi filar obrony. Jego bloki czy liczne wygrane pojedynki na zbiórkach to już w zasadzie standard. Do tego rotuje się z Somto Dimanochiem, którego siła fizyczna i dominujący styl gry to klasa sama w siebie. Kotwica Kołobrzeg musi się liczyć z wyjątkowo intensywnym meczem w związku z między innymi wymagającymi starciami na tablicach z wyskakanymi i agresywnymi zbierającymi jak Arkadiusz Adamczyk czy nawet Jonasz Kluj.
Doświadczenie weteranów wcale nie musi być ich atutem, kiedy zmierzą się z Eneą Basket Poznań, która zaczyna powoli słynąć z tego, że "zajeżdża" przeciwników w pressingu i zostawia mnóstwo zdrowia na parkiecie. W drużynie Edmundsa Valeiki wciąż nie widać słabych punktów. Sytuacja kadrowa również wygląda całkiem dobrze po tym, gdy błyskawicznie znaleziono zastępstwo za Jana Malesę i w miarę szybko odzyskano Somto Dimanochiego.
Jeśli zespół Enei Basket Poznań utrzyma najwyższą jakość po obu stronach parkietu, kibice mogą realnie spodziewać się wygranej. To w końcu Wielkopolanie mogą się poszczycić jedną z najwyższych różnic na plus w kontekście punktów zdobywanych, a traconych w całej lidze. Początek rywalizacji w Kołobrzegu już dziś o godzinie 18:00.
Komentarze (0)