reklama

Wielki klasyk dla Lecha Poznań! Decydujący cios w końcówce

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Wielki klasyk dla Lecha Poznań! Decydujący cios w końcówce - Zdjęcie główne
Autor: Kacper Paterski | Opis: Luis Palma stał się bohaterem Lecha przy Łazienkowskiej! Ważne przełamanie dla Honduranina

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka nożnaNa taki mecz czeka się tygodniami, a kiedy wreszcie przychodzi jego pora, nikt nie zamierza odpuszczać. Derby Polski między Legią Warszawa a Lechem Poznań dostarczyły emocji, zwrotów akcji i bramek, które padły w drugiej połowie spotkania. Gdy wydawało się, że to starcie może zakończyć się podziałem punktów, mistrzowie Polski przełamali defensywę "Wojskowych" i wrócą do stolicy Wielkopolski jako lider Ekstraklasy.
reklama
reklama

Lech mógł zadać pierwszy cios. Słupek Bengtssona i kontuzja Ishaka

Tu nie było czasu na rozgrzewkę. Od początku Legia odważnie rozgrywała piłkę, a Lech czekał na okazję do przejęcia inicjatywy. Gospodarze jako pierwsi zbliżyli się do pola karnego rywali - Paweł Wszołek zagrywał w kierunku pola karnego, ale obrońcy ostatecznie poradzili sobie z jego podaniem. Po drugiej stronie boiska na bramkę miał okazję uderzać Leo Bengtsson, lecz w ostatniej chwili został zablokowany.

Jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa w szeregach mistrzów Polski zrobiło się znacznie mniej przyjemnie. Mikael Ishak nagle usiadł na murawie - od razu było jasne, że coś jest nie tak. Napastnik zgłosił problemy mięśniowe, a sztab musiał szybko reagować. Na boisku pojawił się Yannick Agnero. Trudno o gorszy scenariusz, biorąc pod uwagę nieustanne kłopoty zdrowotne w drużynie.

reklama

Poznaniacy nie zamierzali jednak łatwo się poddawać. Chwilę później pojawiła się doskonała okazja do otwarcia wyniku. Wszołek sfaulował Bengtssona tuż przed szesnastką i obejrzał żółtą kartkę. Do piłki podszedł sam poszkodowany i... trafił w słupek. Otto Hindrich mógł odetchnąć, a w Lechu pozostało tylko łapać się za głowę. Tyle, że potem do głosu doszła Legia. I to konkretnie.

Mistrzowie Polski znaleźli się pod presją. Lis trzymał Lecha przy życiu

Najpierw gospodarze bardzo dobrze rozegrali rzut rożny, a głową w kierunku bramki celnie uderzył Kamil Piątkowski. Znakomitą interwencją popisał się Mateusz Lis. Nie minęło dużo czasu, a bramkarz Lecha znów musiał się napracować, tym razem po uderzeniu Bartosza Kapustki tuż przy bliższym słupku.

reklama

Podopieczni trenera Marka Papszuna poczuli krew i nie zamierzali oddawać inicjatywy. W pierwszej połowie próbował jeszcze Kacper Chodyna, uderzeń z dystansu szukał Rafał Augustyniak. Wszystkie te uderzenia były kierowane w światło bramki. Krótko mówiąc: Lis miał pełne ręce roboty.

Mistrzowie Polski odpowiedzieli jedynie rajdem Pablo Rodrigueza, który nie widząc szans na rozegranie akcji z partnerami, uciekł w drybling i huknął niespodziewanie przy słupku. Nie dał się zaskoczyć bramkarz Legii Warszawa.

Nie było jednak tak, że Kolejorz do końca pierwszej połowy wyłącznie ratował się przed stratą gola. W doliczonym czasie gry Patrik Walemark przeprowadził świetną akcję i oddał celne uderzenie na bramkę. Swoją drużynę uratował wracający Piątkowski.

reklama

Najpierw radość Lecha, potem odpowiedź Legii

Po zmianie stron obie drużyny uraczyły tym, na co czekano - golami. Zaczęło się jednak od niewykorzystanej sytuacji Legii, gdy Łukasz Zjawiński nadział się na skuteczną interwencję Terry’ego Yegbe. Po chwili to niebiesko-biali mieli powody do świętowania.

Kapitalną akcję środkiem pola poprowadził Patrik Walemark. Następnie z lewej strony boiska znalazł swojego rodaka, Leo Bengtssona, a ten przytomnie zagrał do niepilnowanego Yannicka Agnero. Napastnik z łatwością umieścił piłkę w siatce i udowodnił, że może godnie zastąpić kontuzjowanego Mikaela Ishaka.

Rozwiń

Na pewno w drugiej połowie na nudę nie mógł narzekać Mateusz Lis. Po stracie gola gospodarze podkręcili tempo i mogli szybko doprowadzić do wyrównania. Kamil Piątkowski był o centymetry od zdobycia gola, ale piłka po jego uderzeniu odbiła się od słupka i wpadła prosto w rękawice bramkarza. Chwilę później gracz Lecha musiał już wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności. Rafał Augustyniak huknął z dystansu, a golkiper popisał się efektowną paradą.

Legia naciskała i... w końcu dopięła swego za sprawą rezerwowego, Bogdana Wjunnyka. Ukrainiec zamknął podanie ze strony Augustyniaka, który zachował się najlepiej w polu karnym przy dośrodkowaniu Mateusza Szczepaniaka.

Rozwiń

Lis znów ratował, ale Lech zadał decydujący cios!

Po wyrównaniu Legia nie zamierzała się zatrzymywać. W 80. minucie Lis musiał wykazać się kolejną znakomitą interwencją, tym razem po sytuacyjnym uderzeniu Mateusza Szczepaniaka. Chwilę później bramkarz Kolejorza zatrzymał również zdobywcę bramki, Bohdana Wjunnyka. Gospodarze uparcie szukali drugiego gola, a Lech musiał przetrwać kolejny trudny fragment spotkania.

Jak się po chwili okazało, nie tylko udało się wytrzymać napór Legii, ale także przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Poznaniacy udanie pograli lewą stroną boiska. Akcja delikatnie zwolniła, gdy Daniel Hakans znalazł się z piłką w polu karnym, ale fiński skrzydłowy w porę wypatrzył uciekającego po drugiej stronie Luisa Palmę. Honduranin oderwał się od Rubena Vinagre i z bliskiej odległości zamknął dośrodkowanie. Nie mógł wymarzyć sobie lepszego momentu na przełamanie w tym sezonie!

Rozwiń

Do końca pozostało już tylko kilka minut, a Lech nie pozwolił odebrać sobie punktów w tak ważnym momencie. W doliczonym czasie gry Legia powinna doprowadzić do remisu, ale postawa Mateusza Lisa w tym meczu zasługiwała na największe brawa. To właśnie on uratował swoją drużynę i był jednym z głównych architektów tego zwycięstwa. Lech Poznań liderem Ekstraklasy, a do tego bez porażki w Warszawie od 2020 roku.

Legia Warszawa - Lech Poznań 1:2 (0:0)

 

Bramki: 0:1 Yannick Agnero 56', 1:1 Bogdan Wjunnyk 74', 1:2 Luis Palma 87'

Składy:

Legia: Otto Hindrich - Kamil Piątkowski, Rafał Augustyniak, Robert Deziel Jr - Paweł Wszołek (46. Ruben Vinagre), Wojciech Urbański (86. Damian Szymański), Bartosz Kapustka, Kacper Chodyna (67. Shinnosuke Fukuda) - Michal Sevcik (67. Bogdan Wjunnyk), Łukasz Zjawiński, Rafał Adamski (29. Mateusz Szczepaniak).

Lech: Mateusz Lis - Joel Pereira, Mateusz Skrzypczak, Terry Yegbe, Michał Gurgul - Radosław Murawski, Antoni Kozubal (81. Gustav Berggren), Pablo Rodriguez (67. Filip Jagiełło) - Patrik Walemark (67. Luis Palma), Mikael Ishak (14. Yannick Agnero), Leo Bengtsson (67. Daniel Hakans).

Żółte kartki: Wszołek, Kapustka (Legia) - Yegbe, Bengtsson (Lech).

Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo