W teorii GKS Jastrzębie nie powinien był zawiesić podopiecznym trenera Macieja Tokarczyka wysoko poprzeczki. Sobotni rywale Warty Poznań przegrali aż cztery mecze spośród wszystkich pięciu, dokładając do tego remis z rezerwami ŁKS-u Łódź. Zieloni nie mogli trafić na słabszego rywala, który oprócz tego, że zajmował ostatnie miejsce w tabeli, miał również najsłabszą defensywę. W dodatku Warta historycznie tylko raz przegrała z GKS-em, notując sześć zwycięstw w 11 meczach.
Sytuacja poznaniaków przed tym meczem nie była jednak o wiele lepsza. Gości od trzech spotkań w Betclic 2. lidze stać było tylko na remisy, a sytuacji nie poprawiały również dwie, wcześniejsze porażki. Zieloni mieli przed sobą znakomitą okazję, by odnotować pierwsze zwycięstwo w tym sezonie Betclic 2. ligi i w jeszcze lepszych nastrojach rozpocząć zmagania przy Drodze Dębińskiej.
GKS Jastrzębie zaskoczyło Wartę Poznań
Mimo że zespół GKS-u pozornie stał na przegranej pozycji przed rywalizacją z Wartą Poznań, to jednak właśnie gospodarze pierwsi wyszli na prowadzenie! Zespół trenera Macieja Tokarczyka stracił gola już w czwartej minucie spotkania po jednym z pierwszych ataków. Jakby tego było mało piłkę w siatce swojej drużyny niefortunnie umieścił Szymon Michalski. Taki początek spotkania nie zwiastował niczego dobrego dla Warty Poznań.Drużyna ze stolicy Wielkopolski przebudziła się dopiero w okolicach 30. minuty, kiedy to zaczęła stwarzać większe zagrożenie pod bramką Mikołaja Molgi. Zmuszono go wtedy po raz pierwszy do interwencji w trakcie sobotniego spotkania. Warta mocno napierała na GKS, ale ten bronił się skutecznie.
Pod koniec pierwszej części spotkania Zieloni mieli jeszcze kilka dogodnych okazji, ale rywale znów wyszli z nich obronną ręką. Tym samym rezultat spotkania do przerwy wynosił 1:0 dla GKS-u Jastrzębie. Gospodarze utrzymywali nieznaczną przewagę w posiadaniu piłki, ale to podopieczni trenera Macieja Tokarczyka byli bardzo bliscy wyrównania.
Były piłkarz Lecha uratował punkt nowej drużynie
Warta nie ściągnęła nogi z gazu również po powrocie na boisko. Zaledwie trzy minuty wystarczyły gościom z Poznania, by wyrównać stan rywalizacji za sprawą trafienia Igora Kornobisa. Goście przy swojej akcji bramkowej pokazali, jak niebezpieczni potrafi być, grając na małej przestrzeni w polu karnym. Przeciwnicy wyglądali na zupełnie bezradnych, gdy były piłkarz Lecha Poznań umieścił piłkę w siatce.Tym samym zespół trenera Tokarczyka wreszcie został nagrodzony za swoje wysiłki pod bramką Mikołaja Molgi z końcówki pierwszej połowy. Warta po tamtym trafieniu zaczęła się tylko rozkręcać, a GKS Jastrzębie sprawiało wrażenie, jakby nie potrafiło się temu jakkolwiek skutecznie przeciwstawić.
Zespół przyjezdnych dominował w posiadaniu piłki na początku drugiej połowy, ale ta znacząca przewaga, jaką była kontrola przebiegu spotkania nie przełożyła się na kolejne zdobycze bramkowe. Zielonym brakowało celności przy strzałach w kierunku bramki GKS-u, mimo że było ich naprawdę sporo. Z czasem proporcje w posiadaniu piłki stały się bardziej wyrównane, lecz goście nieustannie pokazywali, że bardzo bliscy prowadzenia w meczu. Niestety ich okazje strzeleckie nie wystarczyły do zwycięstwa
GKS Jastrzębie - Warta Poznań 1:1 (1:0)
Bramki: Michalski 4. (trafienie samobójcze) - GKS Jastrzębie - Kornobis 48. - Warta PoznańGKS Jastrzębie: Molga, Kriegler, Wybraniec, Matysek, Gębala, Jakuć, Gościniarek, Mroczko, Osipiak, Baranowicz, Bykowski.
Warta Poznań: Przybylak, Michalski, Wojcinowicz, Waluś, Kumoch, Niedzielski, Kornobis, Szymanek, Avdieiev, Zalewski, Smoczyński.
Komentarze (0)