Trener Grzegorz Wojtkowiak zdecydował się na zaledwie jedną zmianę w wyjściowym składzie względem wygranego tydzień wcześniej meczu z Unią Swarzędz. Hitowe starcie Lecha II Poznań z Polonią Środa Wielkopolska od 1. minuty kosztem nieobecnego w kadrze meczowej Sammy'ego Dudka rozpoczął Igor Stankiewicz. Do drugiej linii przesunięty został natomiast Tymoteusz Gmur.
Opiekun drużyny ze Środy Wielkopolskiej, Maciej Rozmarynowski, dokonał natomiast trzech roszad po domowej porażce z Wikędem Luzino. Garstkiewicza między słupkami zastąpił Frąckowiak, a miejsca Ciapy i Sarbinowskiego zajęli Szczypek oraz Iwiński.
Bez goli do przerwy
Drużyna rezerw Kolejorza, która od samego początku sobotniego spotkania chciała narzucić rywalowi swoje warunki gry, przed szansą na otwarcie wyniku stanęła już w 2. minucie. Patryk Prajsnar, który niespodziewanie znalazł się w polu karnym gości, zagrał do niepilnowanego Igora Stankiewicza, a młody skrzydłowy oddał mocny strzał z powietrza, po którym futbolówka minęła jednak słupek bramki strzeżonej przez Frąckowiaka. Podopieczni Grzegorza Wojtkowiaka świetnie czuli się z piłką przy nodze, a największe zagrożenie stwarzali po akcjach z wykorzystaniem bocznych sektorów boiska. Podobnie jak w zeszłotygodniowej rywalizacji z Unią Swarzędz, lechitom brakowało jednak konkretów w postaci uderzeń na bramkę.
W 28. minucie gry szkoleniowiec drugiej drużyny Lecha Poznań zmuszony był dokonać pierwszej zmiany w składzie. 18-letniego Wojciecha Szymczaka, który nabawił się urazu w starciu z doświadczonym Jonathanem De Amo, zastąpił doświadczony Artur Pląskowski.
Wraz z upływem czasu przewaga rezerw Kolejorza zaznaczała się coraz bardziej. Lechici znakomicie radzili sobie z przechodzeniem z obrony do ataku, budując szybkie akcje z wykorzystaniem mobilnych pomocników - Patryka Prajsnara, Karola Delikata oraz Tymoteusza Gmura. Problemy pojawiały się jednak w ostatniej tercji boiska - podopieczym Grzegorza Wojtkowiaka brakowało bowiem pomysłów na rozmontowanie szczelnej defensywy Polonii. W 37. minucie zza pola karnego ponownie uderzył Stankiewicz, lecz jego próba znów nie znalazła drogi do światła bramki.
W doliczonym czasie gry gospodarze stanęli przed doskonałą szansą na otwarcie wyniku. Na przestrzeni kilkudziesięciu sekund dwoma fenomenalnymi interwencjami popisał się jednak Przemysław Frąckowiak. Najpierw sytuacyjnie obronił on strzał Artura Pląskowskiego, a kilka chwil później zbił na rzut rożny uderzenie Antczaka, który próbował zaskoczyć go próbą z linii pola karnego. Do przerwy, pomimo przewagi rezerw Kolejorza, utrzymał się jednak bezbramkowy remis.
Remis w derbach Wielkopolski
Rezerwy Lecha Poznań mogły rozpocząć drugą część spotkania od bardzo mocnego uderzenia. W 47. minucie gry arbiter podyktował rzut wolny, a do piłki ustawionej w odległości mniej więcej 22 metrów od bramki strzeżonej przez Frąckowiaka podszedł Karol Delikat. Specjalizujący się w uderzeniach ze stojącej piłki młody pomocnik oddał precyzyjny strzał przy słupku, lecz golkiper Polonii popisał się doskonałą interwencją.
Wraz z upływem czasu obraz gry nieco się wyrównał. Do głosu powoli zaczęli dochodzić przyjezdni ze Środy Wielkopolskiej, którzy w 64. minucie nie wykorzystali doskonałej sytuacji, którą nieudanym zagraniem sprokurował Hubert Janyszka. Sześć minut później lechitom udało się jednak objąć zasłużone prowadzenie - po dośrodkowaniu Karola Kalaty ze stałego fragmentu gry piłkę do siatki skierował prawy obrońca, Filip Tokar, pokonując Frąckowiaka sprytnym strzałem prawą nogą. Dla 19-latka było to premierowe trafienie w obecnych rozgrywkach.
Podrażnieni goście błyskawicznie rzucili się odrabiania strat, a już 120 sekund po golu Tokara do wyrównania mógł doprowadzić Michał Walczak. Ze strzałem obrońcy Polonii znakomicie poradził sobie jednak Mateusz Pruchniewski. W 83. minucie był on już jednak bezradny wobec atomowego uderzenia autorstwa Kacpra Żmudzia - 22-letni skrzydłowy, który dwie minuty wcześniej zastąpił na placu gry Damiana Kołtańskiego, pokonał golkipera gospodarzy pięknym strzałem lewą nogą.
Minutę przed końcem regulaminowego czasu gry podopieczni Grzegorza Wojtkowiaka stanęli przed doskonałą okazją na ponowne objęcie prowadzenia. Po strzale głową Huberta Janyszki absolutnie fenomenalną paradą popisał się Frąckowiak, w sobie tylko znany sposób przerzucając piłkę ponad poprzeczką. Choć lechici do końca walczyli o zdobycie drugiej bramki, nie udało im się już znaleźć sposobu na pokonanie bramkarza przyjezdnych. Sobotnie derby Wielkopolski zakończyły się więc podziałem punktów, z którego o wiele bardziej zadowolona mogła być drużyna Polonii.
Lech II Poznań - Polonia Środa Wielkopolska 1:1 (0:0)
Bramki: Tokar 70. - Lech II Poznań - Żmudź 83. - Polonia Środa Wielkopolska
Lech II Poznań: Pruchniewski - Tokar, Wichtowski, Janyszka, Bartczak (66. Kalata) - Delikat, Prajsnar, Gmur (83. Chejdysz) - Stankiewicz (83. Palat), Szymczak (28. Pląskowski), Antczak (66. Wilak)
Polonia Środa Wielkopolska: Frąckowiak - Walczak (79. Słowiński), De Amo, Skrobosiński, Budych - Iwiński (66. Sarbinowski), Szczypek, Misztal (79. Stangel), Kołtański (81. Żmudź) - Mikita, Wilczyński (66. Bartkowiak)
Kartki: Antczak - Lech II Poznań - Budych, Mikita - Polonia Środa Wielkopolska
Komentarze (0)