Nowy nabytek Lecha zrezygnował z transferu do topowych lig. Wskazał powód!
Yannick Agnero przyznał w rozmowie dla klubowych mediów, że dołączając do poznańskiego klubu przedłożył jego ofertę transferową ponad te otrzymane od klubów z ligi francuskiej czy niemieckiej. Ta informacja już sama w sobie mówi o jego zaangażowaniu i wierze w kontekście obecnego projektu Kolejorza. Iworyjczyk mówi w wywiadzie, że zdaje sobie sprawę z tego, że każdy piłkarz chce występować w topowych ligach, ale jednocześnie zwrócił uwagę na to, że przy podjęciu decyzji tego lata o zmianie klubu kierował się głównie wizją swojego rozwoju.
- Każdy piłkarz dąży do tego, by występować w tych najsilniejszych ligach. Dla mnie jednak bardziej chodzi o proces i wiedziałem, że jeszcze mam sporo obszarów do rozwoju. Lech stanowił idealne miejsce tym bardziej, że wygrał niedawno mistrzostwo, miał zapewnioną grę w europejskich pucharach, a do tego dowiódł, że potrafi rozwijać napastników. Odpowiadało mi także to, czego dowiedziałem się o stylu gry, dużym posiadaniu piłki i kreowaniu dużej liczby okazji podbramkowych. Zawodnicy na mojej pozycji zawsze na to patrzą - mówi piłkarz dla klubowych mediów.
Z wypowiedzi gracza można stwierdzić, że ten łatwo zaadaptował się do warunków panujących w Polsce. Z pewnością pomogło mu to, że letni transfer nie wymagał od niego drastycznej zmiany kierunku. Warto jednak wspomnieć, że sam piłkarz od wczesnych lat swojej kariery często zmieniał kluby w związku z czym jego pozaboiskowa aklimatyzacja przebiegła dość sprawnie.
- Gdyby chodziło o przenosiny z Europy na inny kontynent, na przykład powrót do Afryki, to pewnie znowu bym potrzebował trochę czasu. Zostałem jednak w tej samej części świata, a do tego zdążyłem się przyzwyczaić do przeprowadzek. Mieszkałem w różnych krajach, w których ludzie porozumiewali się różnymi językami, ale odnajdywałem się w tych miejscach, raczej przychodzi mi to już z łatwością - przekonuje Yannick Agnero.
Zawodnik nie narzeka na poziom rywalizacji. Lider Kolejorza inspiruje go w pracy
Problemy pojawiły się jednak na boisku. Było jasne, że Iworyjczyk przyszedł do klubu będąc przede wszystkim konkurencją dla Mikaela Ishaka, który w 2025 roku rozgrywał jak dotychczas swój najlepszy sezon w karierze. Niezachwiana pozycja kapitana Kolejorza przy jego fantastycznej dyspozycji sprawiła, że najdroższy zakup Lecha Poznań miał niewiele okazji na grę. Głównie próbował cokolwiek wykrzesać z blisko 20 minut, które zazwyczaj dostawał po wejściu z ławki. 22-latek nie narzeka jednak na taką sytuację, bowiem zdawał sobie sprawę z jakości swojego głównego konkurenta.
- Jasne, to jest wymagająca rywalizacja, ale jako piłkarza zawsze powinno cechować cię odpowiednie nastawienie do nauki i samorozwoju. Mikael to kapitalny napastnik, legenda Lecha, ale pozostawałem świadomy, że będę mógł podpatrzeć u niego wiele rzeczy. Jako napastnik chcę jak najwięcej grać, strzelać i pokazywać się z jak najlepszej strony. Nie było łatwo, tych minut spędzanych na boisku nie miałem aż tak dużo, ale w dalszym ciągu naciskałem na każdy kolejny krok - zwraca uwagę Yannick Agnero.
Były napastnik Halmstads obecnie cieszy się ze współpracy ze swoim kapitanem i wypowiada się o nim w samych superlatywach nie tylko ze względu na jego status w klubie, ale i postawę na boisku. Szwed bardzo pomaga Agnero w tym, by 22-latek przekonał kibiców Lecha Poznań, co do swojej wartości. Przykładem takiej sytuacji podanym przez Iworyjczyka był pucharowy mecz z Piastem Gliwice, kiedy to Ishak odnotował asystę przy jego trafieniu choć Szwed sam mógł bez problemu zdobyć w tamtej sytuacji gola
- Był świadomy, jak bardzo potrzebuję jeszcze więcej pewności, która płynie z dobrej gry i bramek. Mogę liczyć też na jego wskazówki poza boiskiem. Szczerze mówiąc, bardzo często przyglądam się temu, jak gra, podczas treningów czy meczów, ale także po powrocie do domu. Analizuję sobie jego styl gry, meczowe sytuacje, bramki, po prostu jego jako piłkarza, spędzam na tym dużo czasu - mówi Yannick Agnero.
Ostatecznie z biegiem czasu śmiało można stwierdzić, że były piłkarz Halmstads wyraźnie się rozwija. Jego mowa ciała na boisku się poprawiła, a i on sam do swoich wejść z ławki zaczął dokładać gole. Na przełomie listopada i grudnia wpisał się na listę w Pucharze Polski, Ekstraklasie oraz Lidze Konferencji. Z tego powodu przerwa w rozgrywkach jest mu obecnie wyjątkowo nie na rękę, choć ważne jest przede wszystkim to, że piłkarz pokazał próbkę swoich umiejętności pozytywnie nastrajając kibiców na resztę sezonu.
- Kiedy jesteś na fali i w dobrym rytmie, chcesz to po prostu kontynuować. Dotyczyło to całej drużyny, więc fakt zakończenia rundy był pewnym rozczarowaniem. Towarzyszy mi jednak poczucie i mocna koncentracja na tym, by prezentować się tak dalej już w kolejnej rundzie - dzieli się optymistycznymi przeczuciami Yannick Agnero.
Obejrzyj również wywiad z Sebastianem Szabłowskim: Czy to on sprzedał mecz? Bramkarz Sokoła Kleczew przerywa milczenie. Całość poniżej:
Komentarze (0)