Do wspomnianej wyżej sytuacji doszło w 15. minucie spotkania. Rozgrywający znakomite spotkanie Ali Gholizadeh, próbując uniknąć kolizji z atakującym piłkę wślizgiem skrzydłowym Motoru, Bradleyem van Hoevenem, przeskoczył nad swoim rywalem. Chwilę później z krzykiem bólu upadł na murawę, trzymając się za nienaturalnie wykrzywione przy lądowaniu lewe kolano. Na pierwszy rzut oka kontuzja gwiazdy Lecha Poznań sprawiała wrażenie bardzo poważnej - zrozpaczony Irańczyk nie był w stanie podnieść się o własnych siłach, a plac gry opuścił na noszach. Jego miejsce na boisku kilkadziesiąt sekund później zajął Daniel Hakans.
Utrata Gholizadeha w decydującej fazie sezonu byłaby dla Lecha Poznań olbrzymią stratą. 30-letni skrzydłowy jest zdecydowanie najlepszym zawodnikiem Kolejorza w rundzie wiosennej - zdobył on pięć goli i zanotował cztery asysty w 17 meczach, a jego wkład w grę aktualnych mistrzów Polski był po prostu nieoceniony.
Sytuacja kadrowa w zespole Nielsa Frederiksena mimo optymistycznych prognoz w tygodniu, okazała się daleka od idealnej. Do Lublina wraz z resztą zespołu nie pojechali zmagający się w ostatnim czasie z problemami zdrowotnymi Mateusz Skrzypczak i Gisli Thordarson, a także Yannick Agnero i Joao Moutinho, którzy nabawili się drobnych urazów w tygodniu poprzedzającym sobotnie starcie z Motorem.
Na chwilę obecną nie wiadomo, jak bardzo poważna okaże się kontuzja Aliego Gholizadeha. Kibicom Lecha Poznań pozostaje więc trzymać kciuki, że skończy się jedynie na strachu.
Komentarze (0)