Aż 15 różnych zestawień w obronie
Runda jesienna upłynęła w Lechu Poznań pod znakiem permanentnych problemów kadrowych. Kontuzje stały się w Kolejorzu niemal codziennością, a kolejne absencje wymuszały ciągłe korekty w składzie. Dotknięta była również linia defensywna, w której trudno było mówić o stabilizacji.
W trakcie całej rundy Lech rozegrał aż 32 spotkania. Sprawdziliśmy i duński szkoleniowiec zdecydował się w tym czasie na wystawienie 15 różnych wariantów zestawienia obrony. Oznacza to, że zmiany w defensywie następowały średnio niemal co drugi mecz - czy to z powodu urazów, czy chwilowych spadków formy poszczególnych zawodników.
Najczęstsze warianty? Końcówka rundy zadecydowała
Najczęściej występującym zestawieniem była linia obrony złożona z Joela Pereiry, Wojciecha Mońki, Mateusza Skrzypczaka oraz Michała Gurgula, która pojawiła się sześciokrotnie. Na drugim miejscu znalazły się dwa warianty, wykorzystywane po pięć razy: Joel Pereira - Mateusz Skrzypczak - Antonio Milić - Joao Moutinho oraz Joel Pereira - Antonio Milić - Alex Douglas - Michał Gurgul.
Trzecim najczęściej stosowanym zestawieniem była konfiguracja Joel Pereira - Mateusz Skrzypczak - Antonio Milić - Michał Gurgul, która w takim składzie wystąpiła w czterech spotkaniach.
Tak duża rotacja personalna wyraźnie pokazuje, jak trudne było dla sztabu szkoleniowego utrzymanie ciągłości gry w defensywie.
Mrozek: „Nie reaguję, bo nie mam na to wpływu”
O konsekwencje tej sytuacji zapytany został również Bartosz Mrozek. Podczas ostatniego media day golkiper Lecha usłyszał pytanie o to, jak z jego perspektywy wygląda funkcjonowanie z linią obrony, która niemal co tydzień występowała w innym składzie.
- Sorry, bo zabrzmi to trochę egoistycznie, ale nie reaguję. Bo nie mam na to wpływu. Jak się nie ma na coś wpływu, to nie chcesz tracić energii na przejmowanie się tym. Jeżeli masz na coś wpływ, to jest inaczej. Jedynie po ludzku jest mi żal i przykro, bo każdy z chłopaków chce jak najwięcej grać, a najważniejsze jest to, by być zdrowym - przyznał golkiper Lecha Poznań.
Co istotne, sam Mrozek również nie uniknął problemów zdrowotnych. W dwóch spotkaniach fizjoterapeuci musieli interweniować bezpośrednio na murawie, gdy bramkarz odczuwał dolegliwości mięśniowe. Zapytany przez nas o to, czy miał na nie wpływ, odpowiedział w obrazowy sposób.
- Nie. To jest tak, jakbym cię teraz uderzył - no to miałeś na to wpływ? No nie. Takie miałem dolegliwości bólowe - stwierdził.
Dopytywany o aktualny stan zdrowia, uspokajał, że sytuacja jest pod kontrolą, choć badania wciąż wskazują drobne nieprawidłowości.
- Troszeczkę się jeszcze z nimi borykam. Nie czuję już bolesności, ale pojedyncze badania miałem i coś tam jeszcze jest. Ale sam w sobie nie czuję ograniczeń, a jeśli ja ich nie czuję, to jest okej - zakończył.
Komentarze (0)